Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Prawie szesnaœcie lat czekaliœmy na ten sukces

Po szesnastu latach Polska znowu wystąpi w finałach piłkarskich mistrzostw œwiata. Podopieczni Jerzego Engela awans zapewnili sobie po sobotnim zwycięstwie w Chorzowie nad Norwegią 3:0 i porażce Białorusi z Ukrainą w Mińsku 0:2.
Kibicom z naszego regionu może być szczególnie miło, że nasza kadra przed przystąpieniem do decydującej konfrontacji przebywała w Łęcznej, gdzie rozegrała ostatni mecz kontrolny z Górnikiem, który ma także malutki udział w sukcesie. Już na początku spotkania z Norwegią Polacy dwukrotnie nastraszyli rywali, jednak Paweł Kryszałowicz nie opanował piłki kilka metrów przed bramką rywali. Kolejne minuty pokazały, jak trudno przejœć przez norweską obronę, stąd częste prostopadłe podania „biało-czerwonych”, omijające zagęszczoną drugą linię. Po przeciwnej stronie boiska sporo pracy miał Jerzy Dudek, który kilka razy wybronił strzały goœci. Po 23 minutach gry bliski zdobycia prowadzenia był Olisadebe, który po podaniu od Kryszałowicza znalazł się sam na sam z norweskim bramkarzem. Napastnikowi polskiej drużyny zabrakło jednak miejsca, aby oddać skuteczny strzał. W chwili, kiedy pierwsza połowa zbliżała się do końca, Polacy przeprowadzili jeszcze jeden atak. Strzelać próbował Olisadebe, którego uprzedził jednak jeden z norweskich obrońców (interweniował ręką). Piłka nie opuœciła pola karnego goœci i dostała się pod nogi Kryszałowicza, który technicznym, bardzo precyzyjnym strzałem zdobył pierwszego gola. Po zmianie stron Norwegowie próbowali odrobić straty, jednak Dudek i koledzy z defensywy wciąż dobrze bronili dostępu do bramki. Polacy coraz częœciej wyprowadzali kontry, i dwie z nich przyniosły efekt. Wczeœniej dogodnych sytuacji nie wykorzystał Olisadebe, który jednak absorbował uwagę norweskich obrońców. W 77 minucie Polacy przeprowadzili następną szybką akcję. Z lewej strony doœrodkował KoŸmiński, a kilka metrów przed bramką goœci na to podanie czekał Olisadebe. Czarnoskóremu napastnikowi pozostało tylko przyłożyć nogę i strzelić kolejnego gola. Trzecią bramkę zdobył Marcin Żewłakow (po podaniu Olisadebe), chwilę wczeœniej wprowadzony na boisko przez selekcjonera. Piętnaœcie minut po zakończeniu meczu w Chorzowie wszystko było już jasne. W Mińsku Białoruœ przegrała z Ukrainą 0:2 i w tej sytuacji Polska zapewniła sobie udział w przyszłorocznych finałach MŒ.

Po meczu powiedzieli:

Jerzy Engel
– To był bardzo trudny i ciężki mecz – powiedział na konferencji prasowej Jerzy Engel. – Rywal był szalenie wymagający. Przede wszystkim chodziło nam o to, aby nie stracić gola. Nie dopuszczać Norwegów do stwarzania sytuacji podbramkowych. Udało nam się strzelić gola „do szatni” i póŸniej było już łatwiej. Kolejne dwie bramki padły po kontratakach. Mecz ułożył się dokładnie tak, jak zakładaliœmy. Zwycięstwo mogło być nawet wyższe, bo przecież mieliœmy jeszcze sytuacje choćby te – Olisadebe. Jest dla mnie dużą satysfakcją, że 1 wrzeœnia – data mająca złe konotacje i dla wielu kojarząca się z bólem i cierpieniem, dziœ kojarzyć się może z wydarzeniem sympatycznym i radosnym, jakim jest awans polskiego zespołu do finałów mistrzostw œwiata.
Zwycięstwo nad Norwegią spina klamrą naszą roczną pracę rozpoczętą od meczu w Kijowie. Nie dopuszczaliœmy do siebie myœli, że do mistrzostw awansujemy z baraży. Trudno o oceny pojedynczych piłkarzy po dzisiejszym meczu. Na pewno œwietnie bronił Jerzy Dudek, potwierdzając swoją œwiatową klasę. Chciałbym podziękować też tym piłkarzom, którzy przyczynili się do awansu (jak m.in. Adam Matysek, Jacek Zieliński czy Tomasz Iwan), a z różnych przyczyn nie mogli dziœ wystąpić. Dzisiejszej nocy będziemy się jeszcze cieszyć ze zwycięstwa, a od niedzieli zaczynamy przygotowania do kolejnego meczu eliminacji z Białorusią.

Szkoleniowiec Norwegów Nils Johan Semb, Przede wszystkim gratuluję polskiemu zespołowi wywalczenia awansu do finałów mistrzostw œwiata. Ten awans wam się należał. Spotkanie było wyrównane do momentu, kiedy Polska zdobyła pierwszą bramkę. PóŸniejsza utrata drugiego gola spowodowała, że było już praktycznie po spotkaniu.
Tomasz Hajto, obrońca: – Początek meczu był szalenie nerwowy i ciężki. Najważniejsze było wówczas nie poddać się panującej na stadionie atmosferze i zagrać bardzo ostrożnie i rozważnie. Cierpliwie czekaliœmy na okazje do strzelenia goli i póŸniej trzeba je było tylko umieć wykorzystać. W drugiej połowie niepodzielnie panowaliœmy na boisku i wszyscy jesteœmy niezmiernie szczęœliwi, że pojedziemy na mistrzostwa œwiata.
Paweł Kryszałowicz, strzelec pierwszego gola: – Tak ciężkiego meczu spodziewaliœmy się. W przerwie powiedzieliœmy sobie w szatni, że nie możemy już dać sobie wydrzeć zwycięstwa. O wyniku meczu Białorusi z Ukrainą dowiedzieliœmy się dopiero w szatni. Ja nawet siedząc już na ławce rezerwowych, po zmianie, nie wiedziałem jak grają tamte zespoły. Strzeliłem dzisiaj jedną z najważniejszych bramek w swoim życiu. Jeszcze do mnie nie dociera to, co się stało.
Piotr Œwierczewski, pomocnik: – Jeszcze do mnie nie dociera, co się stało. Jestem niesamowicie szczęœliwy.
Marcin Żewłakow, zdobywca trzeciej bramki: – Chciałbym ciągle œwiętować takie chwile jak dzisiaj. Przecież w kilka minut po wejœciu na boisko zdobyłem dla nas trzecią bramkę. Niestety, takie mecze na takim stadionie i z takimi kibicami zdarzają się raz na jakiœ czas.
Tomasz Wałdoch, kapitan zespołu: – Dziękuję całej drużynie, nie tylko tym, którzy grali dzisiaj, ale wszystkim tworzącym reprezentację. I dziękuję wszystkim kibicom – tym na stadionach i przed telewizorami.
Robert Gadocha, były reprezentant Polski: – Typowałem wynik 1:0 dla Polski. Piłkarze sprawili mi jednak niespodziankę i zdobyli o dwa gole więcej. Dlatego moja radoœć jest jeszcze większa. Jednak najdłużej z sobotniego meczu zapamiętam wspaniałą atmosferę, jaką stworzyli polscy kibice. Czułem się jak za dawnych lat, kiedy z drużyną Kazimierza Górskiego rozgrywaliœmy na tym obiekcie wiele ważnych i zwycięskich meczów. Wspaniały doping kibiców zawsze pomaga, uskrzydla i dodaje sił.
Po dzisiejszym sukcesie wszyscy są niezmiernie szczęœliwi. Należy podziękować piłkarzom, że dali nam podwody do takiej radoœci. W pierwszej połowie polska reprezentacja zagrała – moim zdaniem – zbyt bojaŸliwie. Być może było to wywołane ogromną presją. Na pewno nie jest łatwo grać na luzie w meczach o taką stawkę. Wiele zmieniła bramka zdobyta w 45 minucie przez Pawła Kryszałowicza. To był moment zwrotny.

Piąty szczęœliwiec
Jerzy Engel jest piątym trenerem, który wprowadził piłkarską reprezentację Polski do finałów mistrzostw œwiata. Przedtem dokonali tego: Józef Kałuża (1938), Kazimierz Górski (1974), Jacek Gmoch (1978) oraz Antoni Piechniczek (1982, 1986). Jerzy Engel urodził się 6 paŸdziernika 1952 roku we Włocławku. Ukończył Wydział Trenerski warszawskiej AWF (specjalizacja piłka nożna). W 2000 roku obchodził 25-lecie pracy trenerskiej. Od 1985 roku jest trenerem 1 klasy piłki nożnej.
Kariera piłkarska (1969-1974) – Junak Włocławek, AZS AWF Warszawa, Polonia Warszawa. Grał na pozycjach pomocnika i napastnika.
Kariera trenerska (od 1975) – prowadził zespoły w Polsce i na Cyprze. W 1981 roku Engel współpracował z trenerem reprezentacji Antonim Piechniczkiem, jako szef banku informacji przed mistrzostwami œwiata w Hiszpanii. W 1983 roku wprowadził Hutnika Warszawa do II ligi. W 1984 roku został asystentem Jerzego Kopy w Legii Warszawa. Od 1985 roku był pierwszym trenerem Legii (2 miejsce w sezonie 1985/86, 5. w sezonie 1986/87). Opuœcił Legię po czterech pierwszych meczach sezonu 1987/88. W czerwcu 1989 roku wyjechał na Cypr. Przez dwa lata pracował w Apollonie Limassol (1989/90 – wicemistrzostwo Cypru). PóŸniej prowadził zespoły Apop Pafos i Salamina Famagusta. W 1995 roku na pół roku powrócił do Legii, aby wspomóc trenera Pawła Janasa podczas występów Legii w Lidze Mistrzów. W styczniu 1996 roku wrócił do Salaminy, a w sezonie 1996/97 prowadził Aris Limassol. W 1997 roku Jerzy Engel został menedżerem Polonii Warszawa. W sezonie 1997/98 wspólnie z trenerem Zdzisławem Podedwornym doprowadził ten zespół do wicemistrzostwa Polski. Obowiązki selekcjonera Engel objął 1 stycznia 2000 roku, zastępując Janusza Wójcika.

Współpracownicy Engela

Władysław Żmuda drugi trener
Urodził się 6 czerwca 1954 roku w Lublinie. Absolwent wrocławskiej AWF. Grał w Motorze Lublin, Gwardii Warszawa, Œląsku Wrocław, Widzewie ŁódŸ, Veronie, Cosmosie Nowy Jork i Cremonese. Rozegrał 91 spotkań w pierwszej reprezentacji Polski, z czego 21 w finałach mistrzostw œwiata (1974, 1978, 1982, 1986). Po zakończeniu kariery piłkarskiej przez trzy lata był dyrektorem szkółki futbolowej w Veronie. Od 1996 roku był asystentem trenera reprezentacji młodzieżowej Pawła Janasa.
Józef Młynarczyk trener bramkarzy
Urodził się 20 wrzeœnia 1953 roku w Nowej Soli. Grał w klubach: Dozamet Nowa Sól, BKS Bielsko-Biała, Odra Opole, Widzew ŁódŸ, Bastia oraz FC Porto, z którym zdobył klubowy Puchar Europy, Super Puchar i Puchar Œwiata. 40 razy wystąpił w reprezentacji Polski. Jako trener bramkarzy współpracował z trenerem reprezentacji Andrzejem Strejlauem oraz z Antonim Piechniczkiem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zanim został włączony do kadry szkoleniowej reprezentacji, przez pięć lat pracował w FC Porto.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama