Reklama
Cudowne trafienie Pawła Bugały
Górnik Łęczna - Jagiellonia Białystok 3:0 (2:0)
Drużyny Górnika i Jagiellonii po 8 kolejkach zgromadziły identyczną liczbę 8 punktów. Po sobotnim meczu trudno zrozumieć jakim to sposobem goście zgromadzili aż tyle \'\'oczek\'\'. Wygrać z Jagiellonią to zwyczajnie - obowiązek. Stracić z nią punkty to plama na honorze.
- 09.09.2001 23:52
Patrząc na poczynania zespołu Wojciecha Łazarka trudno nie być zwolennikiem redukcji zaplecza ekstraklasy o kilka ekip. Gdyby \'\'górnicy\'\'zagrali na poziomie zbliżonym do konfrontacji sprzed tygodnia z Orlenem, autokar wracający do Białegostoku, oprócz trenera Łazarka i kopaczy \'\'Jagi\'\' miałby jeszcze na pokładzie bagaż kilkunastu goli.
Od pierwszego gwizdka sędziego zarysowała się wyraźna przewaga podopiecznych Pawła Kowalskiego. Chociaż gospodarze w meczu z Jagiellonią nie prezentowali najlepszego futbolu, ich dominacja nie podlegała żadnym dyskusjom. W grze białostockiego zespołu trudno było doszukiwać się jakiejś myśli taktycznej, czy koncepcji. Goście wyszli na murawę łęczyńskiego stadionu z myślą o jak najmniejszej przegranej. Dlatego wydaje się, że przy tak słabym rywalu rozmiary zwycięstwa Górnika były najmniejsze z możliwych. Tym bardziej że Podlasiacy przy traconych golach byli bardzo \'\'uczynni\'\'.
W 21 min wynik otworzył Artur Wilk. Z rzutu rożnego dośrodkował Paweł Bugała. Piotr Cetnarowicz absorbował uwagę Krzysztofa Łągiewki i Mirosława Dymka (na marginesie - bramkarz gości ani razu nie przekopał piłki poza linię środkową), w efekcie czego obaj białostoccy zawodnicy... zderzyli się, a zamykający akcję na wysokości długiego słupka \'\'Wilczek\'\' przystawił tylko nogę i piłka znalazła się pustej bramce. W 33 min prowadzenie zostało podwyższone, gdy Grzegorz Bronowicki zakręcił w środku pola jednym z \'\'jagiellończyków\'\' i zdecydował się na kopniecie w kierunku bramki, z ponad 30 m. Po drodze piłka odbiła się od stojącego przed polem karnym Andrzeja Biedrzyckiego, zmyliła Dymka i po słupku po raz drugi wpadła do siatki.
Po przerwie nad stadionem w Łęcznej wiatr wiał nudą. Dopiero wprowadzenie do gry Mariusza Sawy wniosło do poczynań ofensywnych łęcznian sporo ożywienia. Okrasą meczu była akcja Pawła Bugały z 84 min. Wojciech Jarzynka z prawej strony podał do pomocnika Górnika, a Paweł podciągnął z piłką przed pole karne. Zakręcił Mariuszem Bańkowskim, przeniósł piłkę z lewej nogi na prawą i popisał się cudownym lobem z 18 m nad wysuniętym Dymkiem. Gol marzenie.
BRAMKI
1:0 Wilk 21, 2:0 G. Bronowicki 33, 3:0 Bugała 84
SKŁADY
Górnik: Mańka - Jarzynka, Jaroszyński, P. Bronowicki, Wilk - Piszczek (82 Pranagal), G. Bronowicki, Bugała, Wójcik (87 Różański) - Feliksiak (66 Sawa), Cetnarowicz. Jagiellonia: Dymek - Biedrzycki, Bańkowski, Łągiewka, Sorokinas - Jasiński (63 Waluk), Chrobot, Żuberek, Dzienis (71 Papiernik) - Saulenas (46 Kulig), Szugzda.
SĘDZIOWAŁ
Mariusz Górski z Łodzi. Widzów: 1500.
Reklama













Komentarze