Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Wiceliderzy z Hrubieszowa zadowoleni i... pokorni

Niedzielna wygrana 4:0 nad Lublinianką dała hrubieszowskiej Unii drugą lokatę w tabeli IV ligi. Piotr Stadnicki, zdobywca dwóch bramek w tym spotkaniu, awansował na pierwsze miejsce w klasyfikacji snajperów. – To wynik ciężkiej pracy trenera Dariusza Herbina i piłkarzy. Ich chęci i uporu – podsumował Marek Watras, dyrektor Unii.
Unia zaskakuje swoją dobrą postawą w dotychczasowych spotkaniach. Hrubieszowianie od wielu sezonów mają przypięta łatkę „drużyny własnego boiska” (komplet punktów w pięciu meczach), jednak w tym sezonie dobrze spisują się także na wyjazdach (dwa zwycięstwa i remis). Dobre rezultaty sprawiły, że podopieczni trenera Herbina tracą tylko trzy punkty do liderującego LKP-Motoru. – Mój zespół w meczach wyjazdowych sporo traci ze swojej wartości – wyjaśnia szkoleniowiec. – Nie potrafię tego do końca wyjaśnić, bo w każdej formacji mam doświadczonych piłkarzy. To chyba tkwi w psychice zawodników, a może decydujący wpływ ma doping kibiców? W każdym razie zachowawcza gra na wyjazdach nie przynosi powodzenia. Nie ma co ukrywać, że do tej pory mieliśmy korzystny układ gier. Z „górnej półki” mamy na rozkładzie Hetmana II Zamość i Avię Świdnik. Przegraliśmy jednak z LKP-Motorem i Tomasovią. Do końca rozgrywek może się jeszcze wiele zdarzyć, więc nie przeceniałbym naszego aktualnego miejsca. Jesteśmy zadowoleni, ale z pokorą czekamy na to co wydarzy się w kolejnych meczach. Tak jak w większości IV-ligowych klubów Unia ma wąską kadrę. – O sile zespołu decydują Bogucki, bracia Malowani, Porowczuk czy Stadnicki – martwi się trener Herbin. – To oznacza, że kontuzja któregoś z nich, pauza za kartki lub wypadek losowy znacznie osłabią naszą siłę. Naszym celem jest praca przyszłościowa, ale abym mógł wprowadzać na boisko młodzież musimy wcześniej zdobyć odpowiedni zapas punktów. Unia chce się przede wszystkim utrzymać. Jeśli zaś dojdzie do utworzenia szesnastu grup III-ligowych, to musimy zająć miejsce w pierwszej ósemce i załapać się na trzeci front. W klubowej kasie nie ma worków wypchanych pieniędzmi. – Naszą siłą są piłkarze i trener – powiedział Marek Watras. – Chcą i potrafią grać, więc grają a dopiero potem mówią o pieniądzach. Utrzymujemy się w połowie z dotacji Urzędu Miejskiego, a resztę musimy sami wypracować. UM po nowelizacji budżetu przytnie nam to co do tej pory dostawaliśmy, więc nie jest lekko. Jednak staram się, aby sprawy finansowe były w miarę możliwości regulowane. Próbujemy wszystkiego. Niektórzy pracownicy klubu, w tym ja, zrezygnowali z części pieniędzy, aby przeznaczyć je dla piłkarzy. Organizujemy różne imprezy, po to by zarobić. Teraz przymierzamy się do balu andrzejkowego. Staramy się po prostu zachować normalność.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama