SKŁADY
Budowlani: Jóźwik CZ, Nojszewski, Pieniak, Misiak, J. Jasiński 5, Niedźwiecki, Gromek, Więciorek 5, Jarosz, Mietlicki, Jakimiński, Chojnacki, Piwnicki, Berestek, Jurkowski 5 oraz Daniel, Nalepa, Gulski.
Ogniwo: Mikołajczak, Jarowicz, Wilczuk CZ, Dembicki, Pogorzelski, Podolski 5, Rogowski 3, S. Hodura, Czaja, J. Hodura,
Ł. Jasiński, Szablewski, Baraniak, Janulewicz 5, Szostek 5 oraz Wijatkowski, Ignatowicz, Wantoch-Rekowski.
Lepsza skuteczność przy wykonywaniu rzutów karnych mogła sprawić, że rugbiści Budowlanych Lublin pokonaliby wicemistrza Polski - Ogniwo Sopot. Zabrakło zimnej krwi i trochę szczęścia. Szkoda, bo komplet punktów był tego dnia w zasięgu podopiecznych trenera Stanisława Więciorka.
Mecz rozpoczął się pomyślnie dla gospodarzy, którzy zapowiadali twardą walkę w konfrontacji z sopocianami i słowa dotrzymali. W 20 min Piotr Jurkowski zakończył przyłożeniem efektowną akcję Tomasza Mietlickiego i Pawła Piwnickiego. Rutynowani rywale odpowiedzieli równie skutecznie. Punkty z rzutu karnego zdobył Robert Rogowski, zaś przyłożenie Marka Janulewicza wyprowadziło Ogniwo na prowadzenie 8:5. Tuż przed przerwą lublinianie stanęli przed szansą na odzyskanie inicjatywy. Niestety, Mietlicki nie wykorzystał rzutu karnego.
Druga odsłona rozpoczęła się od mocnego uderzenia wicemistrzów Polski. W ładnym stylu przyłożył Łukasz Szostek, a podwyższył Adam Podolski i prowadzenie gości urosło do dziesięciu \"oczek” (15:5). W ferworze walki doszło do \"ostrej wymiany zdań” pomiędzy Tomaszem Jóźwikiem i Marcinem Wilczukiem. Obaj zostali ukarani czerwonymi kartkami i musieli opuścić boisko.
W tym momencie gospodarze pokazali charakter. Kiedy wydawało się, że jedyną niewiadomą są rozmiary porażki, lublinianie odpowiedzieli przyłożeniem Więciorka (10:15). Kiedy za moment przed szansą na punkty z podwyższenia stanął Marcin Daniel, straty mogły zostać zniwelowane do trzech punktów. Niestety, próba była nieudana. Gospodarze w dalszym ciągu walczyli z niezwykłą determinacją i opłaciło się. Przyłożenie Jakuba Jasińskiego na osiem minut przed końcem spotkania dało szansę na objęcie prowadzenia (15:15). Jednak Daniel po raz drugi zawiódł przy próbie podwyższenia. Kiedy do końca meczu zostały cztery minuty, Daniel nie wykorzystał rzutu karnego, co miało już decydujący wpływ na ostateczny wynik. Tego błędu nie popełnił Daniel Podolski, pewnie zdobywając trzy punkty.
Budowlani mogli jeszcze doprowadzić do remisu, kiedy w ostatniej minucie sędzia podyktował kolejny rzut karny. Gospodarze zrezygnowali z jego wykonania pomni na wcześniejsze niepowodzenia i wynik nie uległ już zmianie.
- Budowlani byli dziś lepsi - powiedział Jarosław Hodura, grający trener Ogniwa. - Śmiało mogę powiedzieć, że wygraliśmy bardzo szczęśliwie. Zespół mój grał bardzo rozkojarzony. Chyba miała na to wpływ dłuższa przerwa w rozgrywkach ligowych, spowodowana meczami kadry narodowej. W Lublinie nieraz traciliśmy bardzo ważne dla nas punkty. Tym razem do tego nie doszło, ale gospodarze potwierdzili, że są bardzo groźnym zespołem.
- Przegraliśmy przez fatalnie wykonywane rzuty karne - dodał Stanisław Więciorek, grający trener Budowlanych. - Mam spore pretensje do Marcina Daniela. Mecz ten pokazał, że bardzo poważnie trzeba podchodzić do wykonywania stałych fragmentów gry podczas treningów. bardzo szkoda straconych punktów. Tym bardziej że byliśmy dziś lepszym zespołem.
Reklama













Komentarze