Według szwajcarskiej policji na którą powołują się agencje prasowe, w tym Reuters i PAP, wśród najnowszych zidentyfikowanych ofiar jest 10 Szwajcarów (cztery kobiety, sześciu mężczyzn w wieku 14-31 lat), dwóch 16-letnich Włochów, jeden szesnastolatek z podwójnym obywatelstwem włoskim oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a także pojedyncze osoby z Francji (mężczyzna 39 lat), Turcji (mężczyzna 18 lat) oraz Rumunii (18 lat). Ich nazwisk służby nie podały.
Jak dotąd udało się zidentyfikować 24 z 40 ofiar pożaru. Trwa śledztwo przeciwko właścicielom lokalu. Znajdujący się pod ziemią bar prowadziła para Francuzów – 49-letni mężczyzna oraz 40-letnia kobieta. Obydwoje, jak donosi dziennik „Blick”, tuż po tragedii zniknęli, usuwając wcześniej z internetu zdjęcia obiektu po przeprowadzonym remoncie.
Bezpośrednie przyczyny pożaru można dostrzec na materiałach wideo, które szybko obiegły sieć. Na nagraniach widać kelnerki, które roznoszą gościom szampany ozdobione odpalonymi sztucznymi ogniami. Dziewczyny podnoszą je w górę, a iskry sięgają sufitu, który jest obity jakimś rodzajem tworzywa – wg mediów – pianką izolacyjną. W pewnym momencie fragment sufitu zaczęła się żarzyć, a następnie płonąć. Większość zgromadzonych długo nie reagowała. pojedyncze osoby próbowały gasić zarzewie ognia, gdy inni nagrywali wszystko telefonami. Gdy sytuacja wymknęła się spod kontroli, większość zgromadzonych utknęła na dole, desperacko próbując opuścić lokal.
Służby sprawdzają, czy materiały, z których wykonano m.in. sufit spełniały obowiązuje w Szwajcarii normy bezpieczeństwa, czy zachowanie pracowników odpalających wewnątrz sztuczne ognie było zgodę z prawem, a także, czy lokal posiadał wymagane przepisami drogi ewakuacyjne, ich właściwe oznaczenia, wymiary itd. Według medialnych doniesień właściciele w pogoni za zyskiem mieli regularnie zwiększać ilość stolików, a przejście na górę zwęzili.
Przypominamy, że wśród 121 rannych jest jeden Polak. Jak podał rzecznik resortu spraw zagranicznych, Maciej Wiewiór, obywatel RP trafił do szwajcarskiego szpitala i znajduje się pod opieką rodziny.














Komentarze