Oczywiście, to tylko proste wyliczenia, a w rzeczywistości o Starcie nie można mówić jeszcze jako o faworycie rywalizacji. Tu trzeba jednak położyć nacisk na słowo „jeszcze”. Przypomnijmy, że w lubelskim klubie w ostatnim czasie doszło do poważnych zmian.
Z zespołu odszedł Tevin Mack, pożegnano też Treya Tennysona. W ich miejsce sprowadzono dobrze znanego Liama O’Reilly, a także doświadczonych JP Tokoto II i Connera Frankampa. I te zmiany chyba wyszły drużynie na dobre, w ostatnich tygodniach udało się pokonać nie tylko Arkę, ale również Górnika Zamek Książ Wałbrzych.
– Doszło do nas dużo doświadczenia. Gramy mądrzej, wolniej i bardziej poukładanie. Możemy w przyszłość patrzeć z optymizmem – przekonuje Filip Put, kapitan PGE Start.
Przede wszystkim jednak poprawiła się gra Startu w defensywie. Ona była wielokrotnie bolączką „czerwono-czarnych”. Arka w sobotę rzuciła lublinianom zalewie 75 pkt.
– Dobrze chodziliśmy w obronie. To był klucz do zwycięstwa. To nas też napędzało do ataku – dodaje Filip Put. – Ostatni występ nakręcił nas pozytywnie. Wierzę, że pójdziemy za ciosem – dodaje Bartłomiej Pelczar, rozgrywający PGE Startu.
Aby jego słowa stały się faktem, trzeba zatrzymać liderów Kinga Szczecin. Jest nim na pewno Nemanja Popović. Mierzący 205 cm środkowy dość regularnie notuje podwójne zdobycze punktowe, a Dąbrowie Górniczej rzucił aż 23 pkt. Liderem polskiej rotacji jest Tomasz Gielo. Reprezentant Polski rozgrywa znakomity sezon, co jednak niekoniecznie potrafił przełożyć na występy w barwach narodowych. W OBL jednak średnio zdobywa blisko 13 pkt na mecz.
– Według mnie mózgiem Kinga jest jednak Jovan Novak. On w ostatnim meczu z Miastem Szkła Krosno zaliczył aż 12 asyst – dodaje Bartłomiej Pelczar.
Wtorkowy mecz z King Szczecin rozpocznie się o godz. 15 w hali Globus. Transmisję będzie można obejrzeć na kanale YouTube Orlen Basket Ligi.

















Komentarze