Dla starszych mieszkańców to widok, który budzi wspomnienia zim sprzed kilkudziesięciu lat. Wtedy zamarznięta rzeka była częścią codzienności. Chodziło się po niej pieszo na drugi brzeg, do Janowca, jeździło saniami, a nawet konno. Dla wielu była zimowym skrótem i miejscem spotkań, a dzieci traktowały ją jak ogromne lodowisko. Dziś takie opowieści brzmią dla młodszych jak fragment lokalnej legendy, bo tak mroźne zimy należą już do rzadkości.

Fot. Weronika Ziarnicka
Kazimierscy ratownicy wodni na swoim facebookowym profilu przypominają jednak, że dzisiejsza Wisła to zupełnie inna rzeka niż ta sprzed lat. Zatrzymująca się kra i śryż nie oznaczają bezpiecznego lodu. Pod powierzchnią wciąż płynie silny nurt, a grubość lodu jest bardzo nierówna. Szczególnie niebezpieczne są okolice mostów, pomostów, zakoli rzeki oraz miejsc, gdzie do Wisły uchodzą mniejsze cieki.
WOPR apeluje, by nie wchodzić na zamarzniętą Wisłę, nie spacerować po lodzie i nie pozwalać na to dzieciom, nawet jeśli lód przy brzegu wygląda na solidny. W przypadku załamania lodu akcja ratunkowa jest wyjątkowo trudna i niebezpieczna, a czas reakcji — kluczowy. Ratownicy przypominają, że bezpieczną alternatywą są jedynie sztuczne lodowiska.

Zamarznięta Wisła pozostaje więc dziś przede wszystkim widokiem do podziwiania z brzegu — pięknym, rzadkim i przypominającym o zimach, których młodsze pokolenia już nie znają.

















Komentarze