Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
!
Reklama

Centrum miasta, a jak na Syberii. Mieszkańcy marzną, urząd odpowiada pismami

W samym centrum Chełma są mieszkania, w których zimą temperatura spada do 9–10 stopni Celsjusza. Mieszkają tam osoby starsze, schorowane i niepełnosprawne. Od lat słyszą, że „sprawa jest w toku”. Od lat nic się nie zmienia.
Kamienica Św. Mikołaja 12 Chełm
„Nieuregulowany stan prawny”, brak środków i obietnice „na przyszły rok”. Mieszkańcy przestali już wierzyć w Świętego Mikołaja

Autor: Kamil Pomorski

Świętego Mikołaja 12. Adres, który nie brzmi jak miejsce kryzysu. Kilka minut spacerem od deptaka, miejskich iluminacji, koncertów i wydarzeń, którymi miasto chętnie się chwali. A jednak za tym adresem kryje się rzeczywistość, która bardziej przypomina czasy sprzed dekad niż współczesne centrum miasta.

Sześć zim bez ogrzewania

Jedna z mieszkanek wprowadziła się tu sześć lat temu.

 – Powiedziano mi, że centralnego jeszcze nie ma, ale w przyszłym roku na pewno będzie – wspomina.

Ten „przyszły rok” powtarza się jak refren. Dziś kobieta jest po czterech COVID-ach, z chorym biodrem i kręgosłupem, mieszka sama.

 – Nie mam siły nosić węgla z piwnicy. A inaczej się tu nie da ogrzać.

Podczas ostatnich mrozów w jej mieszkaniu było niespełna 9 stopni.

 – I tak tu wszyscy mieszkamy.

Niepełnosprawność i rachunki, które paraliżują

Kilka pięter niżej mieszka starszy mężczyzna, poruszający się o kulach i na wózku inwalidzkim. Piec węglowy przestał być dla niego opcją.

 – Nie dam rady zejść po węgiel.

Zostaje prąd.

 Około 300 zł co dwa tygodnie, nawet 600 zł miesięcznie zimą.

 – To ogromne pieniądze dla emeryta. Muszę oszczędzać przez cały rok, żeby przetrwać zimę.

Zimą praktycznie nie wychodzi z domu.

 – Jestem uziemiony.

Pleśń, wilgoć i życie w chłodzie

W mieszkaniach pojawiła się czarna pleśń, niszcząca ściany, meble i ubrania.

 – Wszystko do wyrzucenia.

Mieszkańcy podkreślają, że nikt z urzędu nie przyszedł tego zobaczyć. Były rozmowy, notatki, obietnice.

 – Robią notatkę, my wychodzimy, a notatka znika.

Woda z plastiku zamiast z kranu

Od około sześciu lat mieszkańcy nie piją wody z kranu. Kupują ją w baniakach.

 – Szósty rok pijemy wodę z plastiku.

Gotowanie wody kończy się grubym osadem w czajniku.

 – Jak taka woda może być zdatna do picia?

Piwnica, w której można stracić życie

Do piwnic prowadzą strome, nierówne schody, bez posadzki, z klepiskiem i wilgocią.

 Kilka lat temu starsza kobieta przewróciła się tam, złamała żebro, które przebiło płuco. Zmarła po dwóch miesiącach.

Po tragedii wykonano jedynie prowizoryczne zabezpieczenia.

 – Tam dalej się idzie zabić. To jest droga do piekła.

Pisma, wizyty i „nieuregulowany stan prawny”

Mieszkańcy byli u urzędników, dyrektorów, radnych, a nawet u prezydenta miasta.

 – Były notatki. I na tym się skończyło.

W odpowiedziach powraca jedno zdanie: „nieuregulowany stan prawny”, do tego brak środków i obietnice „na przyszły rok”. Oficjalnie administrator wykonuje jedynie bieżące naprawy.

– Informuję, iż w roku 2026 nie ma możliwości nabycia udziałów w nieruchomości położonej w Chełmie przy ul. Świętego Mikołaja 12, z uwagi na brak środków finansowych w budżecie Miasta Chełm na rok 2026 na zakup ww. udziałów. Ponadto informuję, że Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych w Chełmie jako administrator nieruchomości wykonuje tylko bieżące i niezbędne naprawy – przekazał nam Kacper Jasyk z chełmskiego magistratu.

Tyle że – jak podkreślają lokatorzy – tu nie chodzi o kosmetykę, lecz o warunki zagrażające zdrowiu i życiu.

Miasto na pokaz i miasto codzienne

Z okien kamienicy widać rozświetlone centrum Chełma. Miasto, które potrafi inwestować w wydarzenia, iluminacje i promocję. Kilkaset metrów dalej ludzie siedzą w kurtkach we własnych mieszkaniach.

– My tu mamy tylko płacić czynsz, siedzieć cicho i marznąć – mówią wprost.

Kamienica przy Świętego Mikołaja 12 stała się symbolem rozdźwięku między dokumentami a rzeczywistością, między tym, co dobrze wygląda w urzędowych odpowiedziach, a tym, jak naprawdę żyją ludzie.

I pytanie, które wraca każdej zimy, brzmi coraz bardziej gorzko:

 ile jeszcze sezonów grzewczych muszą przetrwać ci mieszkańcy, zanim ktoś uzna, że to problem, który trzeba rozwiązać teraz, a nie „w przyszłym roku”?


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama