Świętego Mikołaja 12. Adres, który nie brzmi jak miejsce kryzysu. Kilka minut spacerem od deptaka, miejskich iluminacji, koncertów i wydarzeń, którymi miasto chętnie się chwali. A jednak za tym adresem kryje się rzeczywistość, która bardziej przypomina czasy sprzed dekad niż współczesne centrum miasta.
Sześć zim bez ogrzewania
Jedna z mieszkanek wprowadziła się tu sześć lat temu.
– Powiedziano mi, że centralnego jeszcze nie ma, ale w przyszłym roku na pewno będzie – wspomina.
Ten „przyszły rok” powtarza się jak refren. Dziś kobieta jest po czterech COVID-ach, z chorym biodrem i kręgosłupem, mieszka sama.
– Nie mam siły nosić węgla z piwnicy. A inaczej się tu nie da ogrzać.
Podczas ostatnich mrozów w jej mieszkaniu było niespełna 9 stopni.
– I tak tu wszyscy mieszkamy.
Niepełnosprawność i rachunki, które paraliżują
Kilka pięter niżej mieszka starszy mężczyzna, poruszający się o kulach i na wózku inwalidzkim. Piec węglowy przestał być dla niego opcją.
– Nie dam rady zejść po węgiel.
Zostaje prąd.
Około 300 zł co dwa tygodnie, nawet 600 zł miesięcznie zimą.
– To ogromne pieniądze dla emeryta. Muszę oszczędzać przez cały rok, żeby przetrwać zimę.
Zimą praktycznie nie wychodzi z domu.
– Jestem uziemiony.
Pleśń, wilgoć i życie w chłodzie
W mieszkaniach pojawiła się czarna pleśń, niszcząca ściany, meble i ubrania.
– Wszystko do wyrzucenia.
Mieszkańcy podkreślają, że nikt z urzędu nie przyszedł tego zobaczyć. Były rozmowy, notatki, obietnice.
– Robią notatkę, my wychodzimy, a notatka znika.
Woda z plastiku zamiast z kranu
Od około sześciu lat mieszkańcy nie piją wody z kranu. Kupują ją w baniakach.
– Szósty rok pijemy wodę z plastiku.
Gotowanie wody kończy się grubym osadem w czajniku.
– Jak taka woda może być zdatna do picia?
Piwnica, w której można stracić życie
Do piwnic prowadzą strome, nierówne schody, bez posadzki, z klepiskiem i wilgocią.
Kilka lat temu starsza kobieta przewróciła się tam, złamała żebro, które przebiło płuco. Zmarła po dwóch miesiącach.
Po tragedii wykonano jedynie prowizoryczne zabezpieczenia.
– Tam dalej się idzie zabić. To jest droga do piekła.
Pisma, wizyty i „nieuregulowany stan prawny”
Mieszkańcy byli u urzędników, dyrektorów, radnych, a nawet u prezydenta miasta.
– Były notatki. I na tym się skończyło.
W odpowiedziach powraca jedno zdanie: „nieuregulowany stan prawny”, do tego brak środków i obietnice „na przyszły rok”. Oficjalnie administrator wykonuje jedynie bieżące naprawy.
– Informuję, iż w roku 2026 nie ma możliwości nabycia udziałów w nieruchomości położonej w Chełmie przy ul. Świętego Mikołaja 12, z uwagi na brak środków finansowych w budżecie Miasta Chełm na rok 2026 na zakup ww. udziałów. Ponadto informuję, że Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych w Chełmie jako administrator nieruchomości wykonuje tylko bieżące i niezbędne naprawy – przekazał nam Kacper Jasyk z chełmskiego magistratu.
Tyle że – jak podkreślają lokatorzy – tu nie chodzi o kosmetykę, lecz o warunki zagrażające zdrowiu i życiu.
Miasto na pokaz i miasto codzienne
Z okien kamienicy widać rozświetlone centrum Chełma. Miasto, które potrafi inwestować w wydarzenia, iluminacje i promocję. Kilkaset metrów dalej ludzie siedzą w kurtkach we własnych mieszkaniach.
– My tu mamy tylko płacić czynsz, siedzieć cicho i marznąć – mówią wprost.
Kamienica przy Świętego Mikołaja 12 stała się symbolem rozdźwięku między dokumentami a rzeczywistością, między tym, co dobrze wygląda w urzędowych odpowiedziach, a tym, jak naprawdę żyją ludzie.
I pytanie, które wraca każdej zimy, brzmi coraz bardziej gorzko:
ile jeszcze sezonów grzewczych muszą przetrwać ci mieszkańcy, zanim ktoś uzna, że to problem, który trzeba rozwiązać teraz, a nie „w przyszłym roku”?


























Komentarze