Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na pat. Miasto proponowało 48 zł dziennie za pobyt jednej osoby, organizacje społeczne alarmowały, że realny koszt to co najmniej 50 zł, a każdy dzień bez umowy oznaczał funkcjonowanie „na kredyt zaufania”. Dziś wiadomo już, że impas został przełamany.
Koniec sporu o stawkę
Po serii spotkań i rozmów ustalono kompromisową stawkę, która – jak podkreślają uczestnicy negocjacji – została zaakceptowana przez wszystkie strony. Oznacza to, że schroniska prowadzone przez MONAR oraz Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta mogą wreszcie działać bez niepewności finansowej.
Temat finansowania wracał wielokrotnie podczas obrad Rady Miasta. Radny Łukasz Krzywicki (KO) zwracał uwagę, że pomoc osobom bezdomnym to zadanie własne miasta, którego nie można odkładać w czasie – zwłaszcza zimą.
Kulisy kompromisu
Jak dziś przyznają radni, kluczowe były zakulisowe rozmowy i próby mediacji. W proces włączyli się przedstawiciele Klubu Radnych Chełmianie, którzy – jak podkreślają – od dłuższego czasu prowadzili rozmowy zarówno z miastem, jak i z dyrekcjami schronisk.
– Cieszymy się, że ostatecznie udało się wypracować satysfakcjonujący kompromis. To rozwiązanie możliwe do zaakceptowania przez wszystkie strony – mówią radni Chełmian.
Ostateczne ustalenia przekazano podczas spotkania z Dorota Cieślik, wiceprezydent Chełma. Porozumienie oznacza stabilizację finansową placówek i ciągłość pomocy osobom w kryzysie bezdomności.
Od politycznego sporu do społecznego rozwiązania
Jeszcze kilka tygodni temu różnica dwóch złotych dziennie była symbolem większego problemu – napięcia między urzędniczymi procedurami a realiami codziennej pomocy. Dziś staje się dowodem, że dialog i gotowość do ustępstw mogą przynieść realny efekt.
Radni Chełmianie wprost dziękują Jakubowi Banaszkowi oraz Dorocie Cieślik za otwartość na rozmowy, a także dyrektorkom schronisk – Agnieszce Panasiuk i Edycie Dąbskiej – za merytoryczne podejście i koncentrację na potrzebach podopiecznych.
Sprawa schronisk, która jeszcze niedawno groziła kryzysem, kończy się kompromisem. To dobra wiadomość nie tylko dla organizacji i miasta, ale przede wszystkim dla tych, którzy z pomocy schronisk korzystają – często w najtrudniejszym momencie swojego życia.

















Komentarze