Kibice obu reprezentujących nasz regionu na zapleczu ligi zawodowej zespołów nie musieli długo czekać na dodatkowe emocje. Tydzień temu rozgrywki zostały wznowione po prawie dwumiesięcznej przerwie na potrzeby reprezentacji narodowej, biorącej udział w mistrzostwach Europy. Drużyny rozegrały pierwszą kolejkę w 2026 roku, a już w sobotę staną po obu stronach barykady.
Derby zawsze rządzą się swoimi prawami i tak też będzie w tym przypadku. Patrząc na tabelę nie trudno wskazać faworyta. Są nim gospodarze, którzy obecnie zajmują ósmą pozycję z dorobkiem 25 punktów. Lokatę niżej plasują się bialczanie. Strata punktowa jest jednak znaczna - wynosi siedem. Na razie nie ma szans aby AZS AWF już po derbach wyprzedził zamościan. Może jednak powiększyć przewagę na drużynami będącymi za jego plecami.
W lepszym stylu do rozgrywek I Ligi Centralnej powrócili szczypiorniści z Białej Podlaskiej. AZS AWF przed tygodniem podejmował Grot Blachy Pruszyński Anilanę Łódź. Od początku podopieczni trenera Łukasza Kandory kontrolowali spotkanie, które ostatecznie wygrali z dużym zapasem bramkowym (33:23). Natomiast zamościanie nie mieli tyle szczęścia i wrócili do domu w niezbyt dobrych nastrojach, przegrali bowiem wyjazdowy mecz z Nielbą Wągrowiec 32:34.
Jedynie w pierwszej połowie drużyna prowadzona przez Dzmitryja Tsikhana kontrolowała przebieg rywalizacji. Problemy zaczęły się po zmianie stron, kiedy miejscowi wypracowali kilkupunktową przewagę, której już nie oddali.
W pierwszej rundzie, w Białej Podlaskiej, lepsi byli zawodnicy Padwy, którzy zwyciężyli 30:27. Najskuteczniejszymi graczami byli wówczas Dawid Petlak w AZS, zdobywca pięciu bramek oraz Miłosz Bączek, legitymujący się również pięcioma trafieniami dla Padwy. Na brak emocji w derbach kibice w hali OSiR w Zamościu nie powinni narzekać.














Komentarze