Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Morawiecki nie pomógł na wsi, pomógł szpital w Chełmie. Mąż posłanki z nowym etatem

Wybory samorządowe potrafią brutalnie zweryfikować polityczne ambicje, ale w świecie wielkiej polityki twarde lądowanie bywa zaskakująco miękkie. Jędrzej Halerz, niedoszły wójt Wojsławic i mąż znanej posłanki PiS Moniki Pawłowskiej, po spektakularnej porażce wyborczej nie musiał długo szukać ratunku. Pomocną dłoń wyciągnął do niego Samodzielny Publiczny Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Chełmie. Choć lecznica tonie w długach, znalazły się w niej środki na nowy etat stworzony bez jakiegokolwiek konkursu. Czym zajmuje się tam mąż parlamentarzystki? Prowadzi... konto na Facebooku.
Halerz Morawiecki
Od maja niedoszły wójt Wojsławic odpowiada za obsługę profilu na portalu Facebook oraz opiekę nad praktykantami w chełmskim szpitalu

Autor: Kamil Pomorski

Źródło: Jędrzej Halerz/fb

Jeszcze niedawno o Jędrzeju Halerzu było głośno w kontekście walki o fotel wójta gminy Wojsławice. Kampanię miał z wielkim rozmachem – reklamował się jako „jedyny kandydat popierany przez PiS”, a lokalne rolnicze rolady zachwalał u jego boku sam były premier Mateusz Morawiecki. Czarodziejska różdżka z Warszawy jednak nie zadziałała i Halerz wybory przegrał z kretesem.

Bezrobocie nie trwało jednak długo. Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, mąż posłanki Moniki Pawłowskiej otrzymał etat w marszałkowskim szpitalu w Chełmie. Co ciekawe, ta podległa marszałkowi województwa z PiS placówka od lat zmaga się z gigantyczną zapaścią finansową i jest poważnie zadłużona, co nie przeszkodziło jej w rozszerzeniu kadry pracowniczej.

Kariera bez konkursu i ideowa wolta

Pracownicy szpitala z oburzeniem komentują nowe zatrudnienie, nazywając Halerza kolejnym „człowiekiem partii”, dla którego znalazły się rezerwy budżetowe. Kontrowersje budzi również sam proces rekrutacji – na stanowisko, które objął mąż posłanki, nie ogłaszano żadnego otwartego konkursu.

Sam zainteresowany potwierdził, że po porażce na wsi szukał pracy i od maja związał się ze szpitalem umową stałą, z pensją wynoszącą około 4 tys. zł na rękę. Zakres obowiązków? Wyjątkowo prestiżowy jak na realia szpitalne: Halerz odpowiada za obsługę profilu lecznicy na portalu Facebook oraz opiekę nad praktykantami.

Smaku całej sprawie dodaje fakt, że dzisiejszy beneficjent struktur związanych z Prawem i Sprawiedliwością ma za sobą zupełnie inną przeszłość polityczną. Wcześniej był on działaczem i lubelskim koordynatorem okręgowym lewicowej Wiosny Roberta Biedronia. To właśnie tam poznał swoją o 13 lat starszą żonę, Monikę Pawłowską (która również przeszła spektakularną drogę od lewicy do prawicy). Dziś Halerz od lewicowych korzeni odcina się grubą kreską.

Zasłona dymna w sekretariacie

Gdy zapytaliśmy o szczegóły tej zaskakującej nominacji, dyrekcja szpitala pod przewodnictwem Agnieszki Kruk postanowiła schować głowę w piasek. W oficjalnym, pełnym prawniczego żargonu oświadczeniu, przesłanym przez sekretariat placówki, możemy przeczytać m.in.:

„Szpital (...) nie udziela informacji personalnych dotyczących indywidualnego statusu zatrudnienia osób wskazywanych z imienia i nazwiska przez osoby trzecie, w tym informacji o ewentualnym stanowisku, zakresie obowiązków lub zadaniach przypisanych konkretnej osobie. (...) Sam fakt wcześniejszej aktywności publicznej danej osoby, w tym udziału w wyborach lub kandydowania na funkcję publiczną, nie oznacza automatycznie, że każda późniejsza informacja dotycząca jej sytuacji zawodowej u innego pracodawcy traci ochronę wynikającą z prawa do prywatności”.

Tyle tylko, że prywatność kończy się tam, gdzie w grę wchodzą publiczne pieniądze i zadłużona jednostka zdrowia publicznego. Sprawa bulwersuje mieszkańców tym bardziej, że niedawno głośno było o przymiarkach samej posłanki Pawłowskiej do wejścia w skład Rady Społecznej tej samej lecznicy. Wygląda na to, że chełmski szpital, zamiast na nowoczesnym leczeniu pacjentów, w pierwszej kolejności skupił się na profesjonalnym marketingu w sieci, firnowanym przez męża parlamentarzystki.

Pytania pozostają

Cała ta sytuacja powoduje, że wokół sprawy pozostają pytania: czy stanowisko było wcześniej przewidziane w strukturze placówki, czy prowadzono jakikolwiek otwarty nabór, jakie kwalifikacje zdecydowały o zatrudnieniu i czy szpital w trudnej sytuacji finansowej rzeczywiście potrzebował takiego etatu?

Na razie odpowiedzi na te pytania nie ma.

Jest za to kolejna lokalna historia, w której przecinają się polityka, publiczne pieniądze i instytucja zaufania społecznego. A w takich sprawach nawet jeśli wszystko odbywa się zgodnie z prawem, brak jasnych wyjaśnień często wystarcza, by zostawić cień wątpliwości.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama