Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Spór o krzyż w lubelskim urzędzie wrócił na wokandę

„Pan wojewoda wszedł w ślady hitlerowców i komunistów” – mówił w sądzie jeden z oskarżycieli, broniąc obecności krzyża w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Spór o jego zdjęcie sprzed ponad dwóch lat wrócił na wokandę – tym razem przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie.
Spór o krzyż w lubelskim urzędzie wrócił na wokandę
Na zdjęciu Elżbieta Puacz oraz adwokat Olgierd Pankiewicz

Autor: Katarzyna Nakonieczna

Sprawa sięga końcówki 2023 roku. Nowo powołany wojewoda lubelski, Krzysztof Komorski, podjął wówczas jedną ze swoich pierwszych decyzji po objęciu urzędu przy ul. Spokojnej w Lublinie – polecił zdjęcie krzyża z Sali Kolumnowej, jednej z najbardziej reprezentacyjnych w tym miejscu. 

Decyzja wywołała sprzeciw środowisk prawicowych i konserwatywnych. Radny sejmiku dolnośląskiego Tytus Czartoryski oraz była dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie, Elżbieta Puacz, skierowali przeciwko wojewodzie prywatny akt oskarżenia. Zarzucili mu m.in. nadużycie uprawnień oraz obrazę uczuć religijnych.

Śledztwo i akt oskarżenia

17 lipca 2024 roku pokrzywdzeni złożyli zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ o możliwości popełnienia przestępstw – nadużycia uprawnień oraz obrazy uczuć religijnych. Akt oskarżenia trafił do sądu w kwietniu 2025 roku.

Kilka miesięcy później, 17 listopada, sędzia Bernard Domaradzki z Sądu Rejonowego Lublin-Zachód uniewinnił wojewodę od zarzucanych mu czynów. W ustnym uzasadnieniu podkreślił, że oskarżyciele nie wykazali ani naruszenia konkretnej normy prawnej, ani wypełnienia znamion przestępstwa.

– Krzysztof Komorski mógł polecić zdjęcie krzyża, podobnie jak wcześniej mógł zmienić jego miejsce wojewoda Przemysław Czarnek. Obie decyzje miały charakter uznaniowy i nie wynikały z konkretnego przepisu prawa – wskazał sąd.

Od tego wyroku apelację wniósł pełnomocnik oskarżycieli subsydiarnych. Oprócz nich na sali rozpraw ponownie pojawili się inni obrońcy krzyża, powiązani z organizacjami katolickimi i prawicowymi.

Zranione uczucia 

Zdaniem adwokata Olgierda Pankiewicza, reprezentującego oskarżycieli, sąd pierwszej instancji błędnie odtworzył stan faktyczny sprawy.

– Sąd przyjął, że wojewoda polecił przenieść krzyż do sali nr 52. Tymczasem najpierw polecił jego usunięcie. Dopiero dwa dni później, po reakcji społecznej, poinformował o przeniesieniu. Przedmiotem oceny powinien być moment podjęcia decyzji – argumentował.

Pokrzywdzeni podkreślali, że znieważenie symbolu religijnego nie musi polegać na jego fizycznym zniszczeniu, lecz może przybrać formę odebrania mu należnej rangi w przestrzeni publicznej. 

– Słowa i interpretacja Ewangelii wpisują się w narrację komunistyczną, w której chodziło o oddzielenie Kościoła od państwa i rzekomą agresję Kościoła wobec państwa. Ja to słyszałam jeszcze w dzieciństwie – mówiła podczas rozprawy apelacyjnej Elżbieta Puacz. – Kiedy odzyskaliśmy wolność, ten krzyż pojawił się w urzędzie wojewódzkim jako symbol wyjścia z uciemiężenia komunistycznego i jako znak tego, w jaki sposób mamy pracować dla naszej ojczyzny – podkreślała.

Z kolei Tytus Czartoryski mówił o „głębokim zranieniu uczuć religijnych” oraz o symbolicznym znaczeniu krzyża w polskiej tradycji.

– Od tysiąca lat broniliśmy krzyża przed Mongołami, Turkami, hitlerowcami i komunistami. A dziś, w naszym wolnym i demokratycznym państwie, musimy bronić krzyża przed organami obecnej władzy. To jest katastrofa tej władzy. Wysoki sądzie, to jest dla nas niezwykłe bolesne. To, co uczynił pan wojewoda, to jest imitacja, to jest powtórka z tego, co robili przeróżni okupanci. Pan Wojewoda wszedł w ślady hitlerowców i komunistów – porównał w ostrych słowach.

Oskarżyciele wnoszą o uchylenie wyroku uniewinniającego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Oczekują również uznania, że decyzja o zdjęciu krzyża stanowiła czyn zabroniony.

„Nie ma normy”

Wojewoda nie pojawił się na rozprawie apelacyjnej, choć publicznie przeprosił wszystkie osoby, które mogła dotknąć decyzja o zdjęciu krzyża. Jego obrończyni podtrzymała stanowisko prezentowane przed sądem pierwszej instancji. Wskazywała, że nie doszło do przekroczenia uprawnień, ponieważ brak jest przepisu nakazującego lub zakazującego umieszczania symboli religijnych w salach urzędowych.

– Nie można w drodze wykładni rozszerzającej przypisywać odpowiedzialności karnej, jeśli nie wykazano wszystkich znamion czynu zabronionego – argumentowała.

W jej ocenie decyzja o przeniesieniu krzyża nie spowodowała szkody w rozumieniu prawa karnego, a argumenty historyczne czy światopoglądowe nie mogą zastąpić analizy prawnej.

Obrona wniosła o utrzymanie wyroku uniewinniającego w mocy. – Wojewoda nie powinien stawać przed sądem, a tym bardziej przed sądem karnym – podkreśliła.

Ogłoszenie wyroku zapowiedziano na przyszły tydzień.

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama