Od kilku dni ogólnopolskie media żyją scenariuszem, który jeszcze niedawno wydawał się polityczną fantastyką. Na liście potencjalnych kandydatów PiS na premiera pojawiło się nazwisko Jakuba Banaszka – prezydenta Chełma, prawnika i jednego z najmłodszych włodarzy miast w Polsce.
Kandydat „z kapelusza”?
Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nazwisko kandydata partii na szefa rządu poznamy w najbliższych tygodniach. W tle trwa jednak wewnętrzna rywalizacja między frakcjami tzw. „maślarzy” i „harcerzy”. Wybór jednego z liderów którejkolwiek grupy groziłby zaostrzeniem konfliktu. Stąd pomysł na kandydata spoza głównych obozów.
Według medialnych doniesień, nowa strategia zakłada postawienie na młodego, rozpoznawalnego samorządowca. W tym kontekście padają trzy nazwiska: Lucjusz Nadbereżny (Stalowa Wola), Jarosław Margielski (Otwock) i Jakub Banaszek (Chełm).
– Wrzucenie kogoś, kto nie pojawia się na giełdzie nazwisk, przyciągnęłoby uwagę i byłoby powiewem świeżości – cytują media jednego z działaczy PiS.
Kim jest Jakub Banaszek?
Urodzony w 1991 roku, prawnik, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista ds. ochrony zdrowia. W przeszłości doradca ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, dyrektor gabinetu politycznego w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii, radny warszawskiej Ochoty.
W 2018 roku wygrał wybory na prezydenta Chełma, a w 2024 roku uzyskał reelekcję już w pierwszej turze. Uchodzi za symbol młodego pokolenia samorządowców – sprawnego medialnie, wykształconego i konsekwentnie budującego wizerunek modernizatora.
Choć formalnie nie jest dziś członkiem PiS, od lat kojarzony jest z tym środowiskiem. W przeszłości prowadził partyjne konwencje programowe, a w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy Chełm otrzymywał znaczące wsparcie finansowe. Obecnie jest związany z kancelarią prezydenta Karola Nawrockiego jako członek Rady ds. Samorządu Terytorialnego.
Strategia jak przy Nawrockim?
W PiS coraz częściej mówi się o powtórzeniu manewru znanego z wyborów prezydenckich – postawienia na mniej oczywiste nazwisko, które dopiero w kampanii zyskuje ogólnopolską rozpoznawalność. Taki kandydat miałby być „bez obciążeń”, młody i akceptowalny dla obu frakcji.
Zwolennicy tej koncepcji podkreślają, że Banaszek spełnia kilka kluczowych warunków: jest młody, ma doświadczenie administracyjne, dobre relacje w różnych środowiskach prawicy i wizerunek nowoczesnego samorządowca. W dodatku – jak zauważają komentatorzy – jest dobrze odbierany także przez część środowisk Konfederacji, co w przyszłości mogłoby mieć znaczenie koalicyjne.
Test kontrolowany?
Eksperci zwracają uwagę, że obecne „przecieki” mogą być elementem politycznego testu.
– To czas sprawdzania reakcji elektoratu i mediów. Nazwiska padają, by zweryfikować, jak zostaną przyjęte – oceniają analitycy.
Nie jest tajemnicą, że do wyborów w 2027 roku pozostało jeszcze sporo czasu, a decyzja prezesa PiS może ulec zmianie. Sam Banaszek ani Kancelaria Prezydenta Miasta Chełm nie odnieśli się oficjalnie do medialnych spekulacji.
Z Chełma do Warszawy?
Czy realne jest, by prezydent 60-tysięcznego miasta został kandydatem na premiera? W polskiej polityce podobne scenariusze już się zdarzały. Historia pokazuje, że kandydat „spoza pierwszego szeregu” potrafi wygrać, jeśli wpisze się w społeczne oczekiwania zmiany pokoleniowej.
Na razie to tylko polityczna giełda nazwisk. Ale fakt, że nazwisko Jakuba Banaszka pojawia się w ogólnopolskich spekulacjach, pokazuje jedno: Chełm niespodziewanie znalazł się na mapie wielkiej polityki.














Komentarze