Podczas rozmowy z prowadzącym warsztaty, Romanem Krawczenką, miałam okazję dowiedzieć się, skąd narodziła się idea tego wyjątkowego przedsięwzięcia oraz dlaczego dawne techniki fotograficzne wciąż fascynują kolejne pokolenia.
Zamiast muzeum żywa pracownia
Pomysł na stworzenie warsztatów zrodził się dziesięć lat temu. Jak podkreśla Roman Krawczenko, decyzja była świadoma i przemyślana.
– W 2015 roku podjęliśmy decyzję, że zamiast tworzyć muzeum, stworzymy warsztaty. Chcieliśmy, żeby ludzie mogli przychodzić i uczyć się technik z XIX i XX wieku, a nie tylko oglądać sprzęt za szybą – mówi prowadzący.
Od tamtej pory przez pracownię przewinęło się około trzech tysięcy osób. Wśród uczestników są studenci kierunków artystycznych, pasjonaci fotografii, ale także osoby, które chcą spróbować czegoś zupełnie innego niż współczesna fotografia cyfrowa.
– To jest wszystko razem i edukacja, i sztuka, i popularyzacja historii fotografii. Wielu studentów uczy się u nas technik, które później wykorzystują w swojej twórczości – dodaje Krawczenko.
Mokry kolodion i 102-letni aparat
Jednym z najciekawszych elementów warsztatów jest możliwość pracy w technice mokrego kolodionu, wynalezionej w 1851 roku. Była to metoda dominująca w fotografii przez około dwadzieścia lat i wymagała ogromnej precyzji.
– Chodzi o to, żeby ludzie sami spróbowali zrobić zdjęcie dawną techniką. Pracujemy na aparacie, który ma 102 lata i nadal działa. Nie był remontowany ma taką samą budowę jak kiedyś – podkreśla prowadzący.
Trudna praca fotografa sprzed wieku
Praca fotografa sto lat temu znacząco różniła się od tej, którą znamy dziś. Materiały światłoczułe były mało czułe, a czas naświetlania portretu mógł wynosić nawet pięć czy dziesięć minut.
– Wyzwania były ogromne. W XIX wieku nie znano zasad bezpieczeństwa pracy z chemikaliami. Fotografowie często nie mieli świadomości zagrożeń zdrowotnych – mówi Krawczenko.
Studia fotograficzne budowano ze szklanymi dachami, aby maksymalnie wykorzystać światło dzienne. Aby model nie poruszył się podczas długiego naświetlania, stosowano specjalne podpórki stabilizujące głowę.
Czy współczesne aparaty są naprawdę nowoczesne?
Choć dzisiejsza fotografia opiera się na technologii cyfrowej, zdaniem prowadzącego jej fundamenty pozostają niezmienne.
– Wszystkie współczesne aparaty mają to samo co te z XIX wieku: obiektyw, migawkę. Różnica polega głównie na oprogramowaniu – wyjaśnia.
Warsztaty skierowane są do osób pełnoletnich od młodych pasjonatów po seniorów.
– Dziś fotografia cyfrowa jest szybka i wygodna. Ale zdjęcie powinno być czymś więcej osobistym pamiętnikiem, świadomym zapisem chwili – zaznacza prowadzący.
Warsztaty to nie tylko lekcja historii, lecz także refleksja nad tempem współczesnego świata i wartością świadomego tworzenia obrazu.













Komentarze