Czy po przegranej lubelskie szczypiornistki straciły szanse na mistrzostwo Polski? Na tak jednoznaczne stwierdzenie jest stanowczo za wcześnie. Środową porażką niesamowicie utrudniły sobie drogę do złota, a o medal najprawdopodobniej będą walczyć do ostatniej kolejki i meczu w Lubinie.
Do zakończenia sezonu zostało bowiem jeszcze pięć kolejek. Każde z pięciu spotkań jest pewnego rodzaju pułapką. Drużyna Pawła Tetelewskiego do rozgrywek Orlen Superligi wróci dopiero 19 kwietnia. Wówczas ma zaplanowany mecz domowy mecz z Piłką Ręczną Koszalin. 26 kwietnia zmierzy się na wyjeździe z KPR Gminy Kobierzyce, a tydzień później również w delegacji z Krasoń MKS Piotrcovią Piotrków Trybunalski. 16 maja do hali Globus przyjedzie Enea MKS Gniezno, a sezon zakończy się ponownym pojedynkiem Zagłębia i PGE MKS El-Volt, który odbędzie się tym razem w Lubinie.
Obecnie w tabeli PGE MKS El-Volt ma dwa punkty straty do ekipy „Miedziowych”. Łatwo więc zauważyć, że nie ma miejsca na jakąkolwiek pomyłkę. Jeżeli taka się zdarzy, to spotkanie ostatniej kolejki w Lubinie może mieć już tylko charakter towarzyski.
Który moment będzie najtrudniejszy? Najbardziej realne miejsca, gdzie Lublinianki mogą się potknąć to Kobierzyce i Piotrków Trybunalski. „Kobierki” niedawno w hali Globus pokazały, że po wielu zmianach są z każdym tygodniem coraz groźniejsze. Wprawdzie PGE MKS El-Volt ostatecznie wygrał, ale może mówić o sporym szczęściu. Podobnie zresztą było w domowej rywalizacji z Piotrcovią. Drużyna z Piotrkowa Trybunalskiego jedną przysługę lubelskiej ekipie już zrobiła i nieco ponad tydzień temu rozbiła w Lubinie Zagłębie.
Lekkim atutem zespołu trenera Tetelewskiego w tych konfrontacjach może być fakt, że zarówno Kobierzyce, jak i Piotrcovia mogą już odczuwać pewne rozprężenie. Druga z ekip może czuć się już niemal pewna trzeciego miejsca, a na wyprzedzenie drużyn z Lublina czy Lubina nie ma co liczyć. Kobierzyce natomiast na podium też już mają tylko iluzoryczne szanse, a w momencie konfrontacji z PGE MKS El-Volt już nawet matematyka może być przeciwko „Kobierkom”.
Jedno jest więc pewne – Aleksandra Rosiak i jej koleżanki nie mają już miejsca na jakiekolwiek potknięcie. Trzeba wygrywać wszystko i wszędzie, niezależnie od klasy rywala czy miejsca rozgrywania spotkania.














Komentarze