Poczynania koszykarza Lublinianki warto jednak śledzić z dużą uwagą, bo w ich składzie znajduje się wielu interesujących zawodników. Przedstawicielami starszego pokolenia są liderzy Lublinianki, czyli Michael Gospodarek oraz Adam Myśliwiec.
Ten pierwszy w przeszłości w barwach Turowa Zgorzelec grał nawet w europejskich pucharach. Drugi to jedna z legend lubelskiej koszykówki, który przez całą karierę był wierny klubom z regionu. Z drugiej strony w Lubliniance jest też sporo zdolnej młodzieży. Tu warto wspomnieć o 20-letnim Nikodemie Bilińskim czy rok starszym Jakubie Zabłockim.
W środę jednak naprzeciw stanie KKS Tur Basket Bielsk Podlaski, którego największą gwiazdą jest trener. Jest nim Rafał Król. To zawodnik, który swoją przygodę z koszykówką rozpoczynał we Włodawie, a później przeniósł się do Lublina. W stolicy województwa grał dla AZS, Startu, Novum oraz AZS UMCS i bardzo dobrze zna się z doświadczonymi liderami Lublinianki. Król też swego czasu był jedną z największych gwiazd rozgrywek Pod koszami Dziennika Wschodniego im. Andrzeja Wawrzyckiego.
W pierwszej rundzie play-off II ligi gra toczy się systemem mecz i rewanż. Spotkanie w hali MOSiR im. Zdzisława Niedzieli rozpocznie się o godz. 20.
– To był dość trudny sezon dla mnie jako dla trenera. Myślę, że gdybym miał podsumować go jednym słowem, to byłoby to słowo „kontuzje”. Michael Gospodarek opuścił 13 meczów, Mateusz Wiśniewski 12, pozostali też wypadali na dłużej lub krócej. Były w tym sezonie momenty dość absurdalne, kiedy próbowaliśmy trenować choćby bez wysokich graczy, kiedy to ich rolę na treningach odgrywać musiał Bartek Karolak. To na pewno dość mocno rozbijało drużynę i miało przez sporą część sezonu wpływ na formę - ciężko było potrenować mocniej, bo trzeba było oszczędzać graczy, którzy pozostali zdrowi. Dodatkowo, ze względu na braki personalne, przed dużą ilością spotkań, musiałem zastanawiać się nawet kto może zagrać na jakiej pozycji. Jest też jednak druga strona medalu - bardzo cieszy mnie progres jaki robimy tak naprawdę z meczu na mecz – powiedział w klubowych mediach społecznościowych Jakub Stefaniuk, opiekun Lublinianki.
– Sam fakt, że na ostatni mecz pojechaliśmy bez wszystkich doświadczonych graczy, zagraliśmy składem o średniej wieku 19,7, przeciwnicy walczyli o życie, bo zwycięstwo dawało im utrzymanie, a byliśmy w stanie wygrać, będąc na prowadzeniu przez cały mecz, w głośnej, wypełnionej kibicami hali - to pokazuje jaki progres zrobiliśmy jako drużyna. Myślę, że gdybyśmy mieli ten mecz rozegrać w tych samych składach pół roku temu, nie mielibyśmy większych szans na zwycięstwo. Młodzi rozpychają się łokciami w walce o ligowe minuty. Z każdym kolejnym meczem kontuzje albo problemy z faulami są dla mnie coraz mniejszym problemem, bo mogę mieć zaufanie do każdego kto wchodzi na parkiet. Chwaląc młodych, nie można jednak zapominać o „starych”. To od nich młodzi uczą się na treningach nie tylko koszykówki, ale także ciężkiej pracy. I co być może najbardziej zaskakujące, dzięki tej ciężkiej pracy i zaangażowaniu, nasi najbardziej doświadczeni gracze też robią regularny progres w swojej grze i stają się coraz lepsi – dodaje szkoleniowiec.
– Podsumowując, przed sezonem bilans 19-11 uznałbym za lekkie rozczarowanie, jednak mając w głowie obraz tego, jak wyglądało to przez większość sezonu, myślę że i tak można uznać go za sukces. To dla nas jednak nie koniec - przez to że zagraliśmy w tym sezonie zaledwie 6 (z 30!) meczów w pełnym składzie, czujemy się głodni gry i nie widać w drużynie oznak zmęczenia sezonem. Od 3 tygodni wreszcie trenujemy w pełnym składzie i już nie możemy doczekać się fazy play-off. Przed nami od razu bardzo trudne zadanie - w pierwszej rundzie spotka się druga najlepsza defensywa, z drugą najlepszą ofensywą ligi. Bardzo liczymy na państwa wsparcie i zapraszamy już w środę do hali MOSiR – zachęca opiekun Lublinianki.














Komentarze