Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Jurij Szatałow (Górnik Łęczna): Szkoda, że sędzia nie zauważył czerwonej kartki

Górnik Łęczna dwukrotnie prowadził w Krakowie z Wisłą, ale finalnie nie zdobył choćby jednego punktu i nadal znajduje się w strefie spadkowej. Jak poniedziałkowe spotkanie podsumowali szkoleniowcy obu ekip?
Jurij Szatałow (Górnik Łęczna): Szkoda, że sędzia nie zauważył czerwonej kartki

Autor: Kacper Pacocha/Górnik Łęczna

Mariusz Jop, trener Wisły

 – Gratulacje dla mojej drużyny. Myślę, że szczególnie pierwsza połowa bardzo emocjonująca i na wysokim poziomie. Wiedzieliśmy, że rywal jest w dobrej dyspozycji i to pokazał w kilku sytuacjach. Chociaż trzeba przyznać, że Górnik miał fantastyczną skuteczność w pierwszej połowie, bo stały fragment gry i pierwsza kontra, jaką wyprowadzili zakończyły się bramkami. Myślę, że emocje szczególnie w pierwszej połowie i gra mogła się podobać licznej publiczności. Dziękujemy im też za wsparcie. Bardzo licznie przyszli na stadion i jak zwykle czuliśmy ich mocny doping.

 – Mogliśmy wcześniej spokojniej kontrolować ten mecz. Stworzyliśmy też sytuacje w drugiej połowie. Szkoda, że nie udało się którejś z nich zamienić na gola. Rywal gdzieś w końcówce miał swoje szanse, gdzie były stałe fragmenty gry, to zawsze jest groźne. Natomiast nie było tak, że oni mieli sytuacje, po których Letkiewicz musiał wykazywać się interwencjami.

Jurij Szatałow, trener Górnika

– Jeśli chodzi o postawę mojej drużyny – będziemy musieli przeanalizować pierwszą połowę, w której bardzo słabo zagraliśmy w defensywie. Chodzi mi o grę obronną całego zespołu. Druga linia gdzieś nam zniknęła. W przerwie przeprowadziliśmy zmiany taktyczne. Jedna strona boiska nam trochę siadła i trzeba było wprowadzić świeżych zawodników. W drugiej połowie wkradło się trochę chaosu, ale spotkanie było wyrównane. Nie podważam umiejętności zawodników Wisły, ale po przerwie mecz się wyrównał i mógł się różnie skończyć.

– Szkoda, że sędzia nie zauważył czerwonej kartki. Można było ją pokazać, gdy Branislav Spacil biegł w pole karne i był już przy ostatnim zawodniku. Ten zaatakował go korkami kolano. Trochę to sędziom uciekło, a w telewizji było wszystko widać i zostało to powiedziane.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama