Spadki cen ropy na światowych rynkach już wkrótce mogą być odczuwalne na polskich stacjach paliw. Taką zapowiedź przedstawił w środę w Polsat News minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
– Spadki, które widzimy na rynkach, znajdą przełożenie na ceny na stacjach paliw, ale to zajmie kilka dni – podkreślił minister.
Jak wyjaśnił, proces obniżek nie następuje natychmiast. Najpierw spada cena ropy, następnie ceny hurtowe, a dopiero później zmiany widoczne są dla kierowców przy dystrybutorach.
W środę ceny surowca wyraźnie spadły. Ropa WTI potaniała o ponad 16 proc., osiągając poziom poniżej 94 dolarów za baryłkę, natomiast ropa Brent kosztowała niewiele ponad 92 dolary, również po spadku o blisko 16 proc.
Na sytuację rynkową wpłynęły m.in. informacje z Bliskiego Wschodu. Prezydent USA Donald Trump poinformował o zgodzie na propozycję zawieszenia broni oraz o postępach w rozmowach pokojowych z Iranem. Rynki zareagowały na te doniesienia pozytywnie.
– Chyba wszyscy się cieszymy, że mamy to zawieszenie broni. Rynki zareagowały pozytywnie – zaznaczył Domański.
Minister zwrócił uwagę, że oprócz spadków cen ropy widoczne są również obniżki cen gotowych produktów, w tym oleju napędowego.
Nie jest jeszcze przesądzone, jak długo utrzymane zostaną rządowe mechanizmy obniżające ceny paliw. Obecnie obowiązujące rozporządzenia przewidują m.in. obniżenie VAT z 23 do 8 proc. (do 30 kwietnia) oraz akcyzy (do 15 kwietnia).
– Będziemy analizować sytuację i zastanawiać się, czy należy wydłużać daty obowiązywania tych rozporządzeń – zapowiedział minister.
Rząd pracuje również nad wprowadzeniem podatku od nadmiarowych zysków, które mogą pojawiać się w związku z sytuacją geopolityczną.
– Jeśli są nadmiarowe zyski, to będzie od nich podatek – poinformował Domański, dodając, że odpowiednie rozwiązania legislacyjne mają być gotowe jeszcze w tym miesiącu.
Na razie kierowcom pozostaje obserwować ceny na stacjach – i liczyć na to, że spadki z rynków światowych szybko przełożą się na ich portfele.













Komentarze