Na ławce gości zabrakło Łukasza Gieresza, który za czerwoną kartkę z soboty musiał obserwować spotkanie zza „płotu”. Tak się jednak składa, że w Lubartowie nie robiło mu to większej różnicy, bo szkoleniowiec stał sobie dosłownie kilka metrów od ławki.
W pierwszej połowie groźniejsi byli piłkarze z Zamościa, ale wielkich sytuacji nie było. Rodion Serdiuk próbował sprytnie uderzyć z rzutu wolnego pod murem, ale trafił w nogi jednego z rywali. W 27 minucie groźnie zapowiadającą się akcję wyprowadzał Kamil Sikora. Zagrał jednak niedokładnie do Dominika Skiby i zdawał sobie sprawę, że zepsuł naprawdę niezłą okazję na gola. Ze złości kopnął w murawę. Niedługo później środkowy pomocnik przyjezdnych nieznacznie pomylił się po próbie z dystansu.
Najlepsze okazje w doliczonym czasie gry zmarnował Kamil Bartoś. W pierwszej dodatkowej minucie dobrze się zastawił w polu karnym, wziął rywala na plecy, odwrócił się z piłką, ale na koniec nieczysto w nią trafił i w zasadzie podał ją bramkarzowi. Minęło kilkadziesiąt sekund, a środkowy pomocnik Hetmana znalazł się w jeszcze lepszej sytuacji. Tym razem po świetnym odegraniu Skiby wpadł w pole karne i z 16 metrów strzelił za lekko, żeby zaskoczyć Damiana Podleśnego.
O ile pierwsza połowa to remis ze wskazaniem na zespół z Zamościa, to w drugiej więcej z przodu wykreował Lewart. Szybko po wznowieniu gry rajd lewą flanką przeprowadził Dorian Paluch. Uciekł obrońcy, wpadł w pole karne, a na koniec z ostrego kąta uderzył po rękach bramkarza i wywalczył rzut rożny.
Tuż po godzinie gry wreszcie swoją szansę miał Skiba. Najlepszy snajper w Macron IV lidze dostał dobrą wrzutkę od Serdiuka, ale przeszkadzał mu Sebastian Plesz i ostatecznie nie zdołał dobrze trafić w piłkę.
Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem Arkadiusz Bednarczyk huknął z rzutu wolnego, a po rykoszecie niewiele zabrakło, aby futbolówka wylądowała w siatce.
W końcówce obie ekipy postanowiły poszukać zwycięskiego gola. Na boisku pojawili się Krystian Żelisko po stronie Lewartu oraz Krystian Mroczek, jeżeli chodzi o Hetmana. Gospodarze mocniej przycisnęli. Po rzucie rożnym bohaterem mógł zostać Kamil Zieliński. Trafił głową w piłkę, ale uderzył niecelnie. Za chwilę to samo zrobił Karol Kalita.
W pierwszej dodatkowej minucie gry Mikołaj Kosior dograł na wprost bramki do Serdiuka, który został zablokowany. Szansę na dobitkę miał jeszcze Mroczek, ale fatalnie spudłował.
Kiedy wydawało się, że mecz na szczycie zakończy się podziałem punktów świetnie z lewego skrzydła pod bramkę dograł Kacper Brzyski. W piłkę nie trafił Żelisko, ale z drugiej linii idealnie wbiegał Bednarczyk, który w piątce uprzedził obrońcę i wpakował futbolówkę do siatki.
Efekt? Obie drużyny mają obecnie po 58 punktów i wyścig do III ligi zaczyna się od nowa.
Lewart Lubartów – Hetman Zamość 1:0 (0:0)
Bramka: Bednarczyk (90+5).
Lewart: Podleśny – Plesz, Niewęgłowski, Duda (84 Gede), Kompanicki, Czapski (46 Paluch), Skoczylas (80 Żelisko), Skrzyński (77 Zieliński), Bednarczyk, Najda, Kalita (90+2 Brzyski).
Hetman: Kot – Myszka, D. Dobromilski, Serdiuk, Wardęski, Bartoś, Szczygieł (81 Mroczek), Sikora, Gierała (71 Posielski, Skiba (90+4 Tomasiak), Eze (56 Kosior).
Żółte kartki: Duda, Najda, Zieliński – Eze, Serdiuk, Bartoś, Myszka.
Sędziował: Adrian Jesionek (Biała Podlaska).














Komentarze