To był trudny tydzień dla naszych czwartoligowców. Kolejka w miniony weekend, kolejka w środę, a w następnej serii gier większość meczów w sobotę. Dla niektórych to oznaczało grę w: sobotę, środę i ponownie sobotę. O tym, że mogą być problemy z regeneracją przekonał się chociażby Lewart Lubartów. Wicelider tabeli, po sześciu zwycięstwach z rzędu pojechał na boisko ostatniego zespołu w stawce.
I niespodziewanie, zgubił punkty w starciu z Huraganem Międzyrzec Podlaski. Gospodarze na kwadrans przed końcowym gwizdkiem objęli nawet prowadzenie za sprawą Jacka Mielnika. Błyskawicznie wyrównał Krystian Żelisko jednak mimo kilkunastu minut na rozstrzygnięcie spotkania, drużyna Grzegorza Bonina nie zdołała już wpisać się na listę strzelców. Efekt? Tylko remis i ponownie trzeba będzie gonić Hetmana Zamość, który odskoczył na dwa punkty.
Problemów z regeneracją nie miała Łada. Patryk Czułowski i spółka wybrali się na trudny teren do Hanny, gdzie wcześniej wygrały tylko trzy drużyny. Do przerwy goście wygrywali 1:0 po bramce Patryka Pęcaka. Mieli jednak kilka innych okazji i powinni prowadzić wyżej. W drugiej odsłonie drużyna z Biłgoraja była już bardziej skuteczna. Zaaplikowała rywalom cztery gole i wygrała aż 5:0.
– Wynik mówi wszystko. Mieliśmy dużą przewagę i sporo sytuacji. Już w pierwszych fragmentach posłaliśmy piłkę do siatki, ale był spalony. Po 45 minutach było 1:0, a mogło być nawet 4:0. Po wznowieniu gry Bug miał swoją okazję, ale my po prostu dobrze graliśmy w piłkę. Było dużo działań na połowie przeciwnika, jakościowe podania i sporo wbiegnięć za linię. A do tego gra na małej przestrzeni. To wszystko przyniosło efekty i kolejny dobry wynik – cieszy się Marcin Zając, trener Łady.
Koniec kryzysu w Tomaszowie?
Wygrana na inaugurację z Lublinianką, a później: trzy remisy i trzy porażki. W sobotę wreszcie przełamała się Tomasovia. Niebiesko-biali pokonali u siebie najsłabszą drużynę na wiosnę w Macron IV lidze – Ruch Ryki 4:2. Co ciekawe, gospodarze już po 17 minutach prowadzili 3:0. W tym czasie klasycznego hat-tricka zapisał na swoim koncie Maciej Szuta, czyli najmłodszy z trójki braci. Na boisku zabrakło Damiana, który od lat jest motorem napędowym Tomasovii, kontuzjowany jest także Jakub. Nie ma Damiana jest jednak Maciej, który zapewnił swojej drużynie świetne otwarcie zawodów.
W końcówce pierwszej połowy obie drużyny trafiły jeszcze po razie i do przerwy było 4:1. W drugiej odsłonie na listę strzelców wpisał się jeszcze Bartłomiej Bułhak. I to by było na tyle, miejscowi w końcu zdobyli pełną pulę po zwycięstwie 4:2.
– Trzeba przyznać, że przeciwnik był tym razem trochę słabszy i dzięki temu mieliśmy sporo sytuacji. Takie były jednak założenia, żeby strzelić, jak najszybciej i żeby podejść do rywala wysokim pressingiem. Chłopaki grali z dużym zaangażowaniem i w miarę kontrolowaliśmy mecz. To nie było jednak wielkie widowisko – ocenia Paweł Babiarz, opiekun zespołu z Tomaszowa Lubelskiego.
Czy to już koniec kryzysu w jego drużynie?
– Trudno powiedzieć. Jedno zwycięstwo raczej nie wyciągnie nas z dołka. Widać, że zmiany kadrowe, których dokonaliśmy w zimie są ewidentnie nietrafione. Jesteśmy nieco słabsi. Jest jednak i druga strona medalu, bo gra coraz więcej młodzieży. W tym spotkaniu z Ruchem wyszliśmy z trzema juniorami w podstawowym składzie, a z ławki pojawiło się dwóch kolejnych. Ja jestem zadowolony, że mają okazję do gry i że się rozwijają. Wyniki wiadomo, że nie są takie jakbyśmy chcieli – dodaje szkoleniowiec.
Kontrowersje i tylko remis w Radzyniu
Ostatnim meczem 23. kolejki było starcie w Radzyniu Podlaskim, gdzie Orlęta podejmowały Start Krasnystaw. Gospodarze przegrywali od szóstej minuty, po tym, jak Adrian Popiołek wykorzystał rzut karny. Karny bardzo kontrowersyjny trzeba dodać.
Drużyna Rafała Dudkiewicza odpowiedziała golami: Marcela Obroślaka z rzutu wolnego i Krzysztofa Cudowskiego po kwadransie drugiej połowy. W międzyczasie były jednak kolejne sytuacje, w których gospodarze mieli sporo uwag do sędziego. Nieuznany gol i brak jedenastki. Na dodatek w 75 minucie Łukasz Strug wyrównał stan zawodów i w Radzyniu Podlaskim musieli się pogodzić z remisem.
– Nie chcę oceniać pracy sędziów, powinniśmy ten mecz wyjaśnić jako drużyna, a nie oglądać się na takie momenty. Naszą bolączką w tej rundzie jest po prostu nieskuteczność. Brakuje nam trochę świeżości i zmian w końcówkach meczów. Tym bardziej w tym tygodniu, kiedy trzeba było zagrać trzy mecze, a większość chłopaków musiała spędzić na boisku po 90 minut. Regularnego punktowania nie ułatwia nam właśnie sytuacja kadrowa. Nic jednak na to nie poradzimy, bo w zimie trzeba było z powodów finansowych uszczuplić trochę skład – tłumaczy trener Dudkiewicz.
WYNIKI 23. KOLEJKI
Lublinianka Lublin – Granit Bychawa 2:1 (Podlipny 30, Pacek 83 – Wrzyszcz 76)
Bug Hanna – Łada 1945 Biłgoraj 0:5 (Pęcak 29, Polishchuk 66, 82, Dorosz 70, Czułowski 84)
Huragan Międzyrzec Podlaski – Lewart Lubartów 1:1 (Mielnik 75 – Żelisko 79)
Hetman Zamość – Tanew Majdan Stary 7:0 (Skiba 23, 47, 67, Yampol 31, Eze 35, Posielski 70, 87)
Orlęta Łuków – Tur Milejów 0:3 (Zając 29, 40, Pryliński 57)
Janowianka Janów Lubelski – Motor II Lublin 2:2 (Sobczuk 22-samobójcza, Stępniowski 79 – Koziej 9, Kraska 28)
Tomasovia Tomaszów Lubelski – MKS Ruch Ryki 4:2 (M. Szuta 3, 14, 17, Słotwiński 45 – Woźniak 37, Bułhak 58).
Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski – Start Krasnystaw 2:2 (Obroślak 19, Cudowski 61 – Popiołek 6-z karnego, Strug 75)















Komentarze