Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sergiusz Prusak (Górnik Łęczna): Wygrana ze Śląskiem byłaby pięknym prezentem na urodziny

Rozmowa z Sergiuszem Prusakiem, trenerem bramkarzy Górnika Łęczna
Sergiusz Prusak (Górnik Łęczna): Wygrana ze Śląskiem byłaby pięknym prezentem na urodziny

Autor: Kacper Pacocha/Górnik Łęczna

• Czy Sergiusz Prusak spodziewał się, że po ponad 10 latach jego drogi z trenerem Jurijem Szatałowem znowu się zejdą? 

 – Nie spodziewałem się i nie będę tego ukrywać. Przez kilka dobrych lat trenera Szatałowa nie było na „mapie” trenerskiej. Sam był pewnie zaskoczony takim obrotem spraw, ale cieszę się że wrócił do Łęcznej. Nasza współpraca przebiega bardzo dobrze i wciąż mamy szansę na utrzymanie pod jego wodzą.

• W sztabie szkoleniowym jest także trener Łukasz Mierzejewski więc można powiedzieć, że w Górniku pracuje „trio” z dawnych, pięknych lat? 

 – W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że odkąd jestem w Górniku jako trener bramkarzy to współpracuje mi się dobrze z każdym ze szkoleniowców. Obecnie stworzyło się fajne i ciekawe trio. W sztabie jest też trener Piotr Wilawer, Robert Skok i uważam, że dobrze nam się razem współpracuje co przekłada się na wyniki drużyny.

• Główny dowódca czyli trener Szatałow bardzo się zmienił na przestrzeni tych kilku lat? 

 – Tutaj trzeba zaznaczyć, że wtedy byłem zawodnikiem i wobec tego mieliśmy do siebie całkiem inne podejście – zarówno trenera do mnie jak i moje do niego. Teraz z perspektywy tego mogę powiedzieć, że dużo się zmienił, ale kiedyś inaczej się postrzegaliśmy. Teraz jesteśmy razem w sztabie szkoleniowym i uważam, że nasza współpraca układa się wzorowo. Trener Szatałow ma dobre wyczucie i wie kiedy trzeba przysłowiowo „podostrzyć”.  Tak samo względem zawodników jak i naszego sztabu jest prawdziwym szefem.

• W poprzedniej kolejce zremisowaliście na wyjeździe ze Zniczem Pruszków i patrząc przez pryzmat tabeli nie mogliście być z tego wyniku zadowoleni. Drużyna wyciągnęła już wnioski z tego spotkania? 

 – Ten remis był swego rodzaju rozczarowaniem bo jesteśmy ambitnymi ludźmi - zarówno trenerzy jak i piłkarze . Po meczu w Pruszkowie czuliśmy więc niedosyt. Aczkolwiek przed tymi dwoma wyjazdowymi starciami, a więc meczem z Miedzią Legnica cztery punkty najprawdopodobniej wzięlibyśmy w ciemno. Jednak po meczu ze Zniczem było widać złość po drużynie. A to jest bardzo dobry objaw. Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że w tym spotkaniu przegrywaliśmy już 0:2 i zespół pokazał charakter zdobywając dwa gole, a w końcówce mogliśmy nawet przechylić szalę na naszą stronę. Skończyło się podziałem punktów i trzeba ten rezultat szanować.

• A czy zgodzi się Pan z tym, że Górnikowi łatwiej gra się z zespołami z górnej części tabeli niż tymi teoretycznie słabszymi? 

 – Myślę, że ekipy z wyższych miejsc chcą grać bardziej otwarty futbol i przeciwko nim gra nam się zdecydowanie lepiej. Jednak chcąc się utrzymać nie możemy patrzeć na to z kim gramy. W obecnej sytuacji musimy punktować z każdym i to jest dla nas najważniejsze. Teraz czeka nas mecz ze Śląskiem Wrocław, a więc bardzo mocnym zespołem. Gramy jednak u siebie, chcemy poprawić nasz dorobek punktowy, a zobaczymy jak to finalnie będzie.

• Piątkowy mecz będzie powrotem do Łęcznej Przemysława Banaszaka. Macie receptę na to jak sprawić, by wracał do Wrocławia w nienajlepszym nastroju? 

 – Znamy doskonale jego atuty i wiemy co potrafi. Jest to bardzo bramkostrzelny napastnik, ale my też znamy swoją wartość. Na pewno pomoże nam to, że gramy u nas, a kibice będą nas wspierać. W każdym meczu są z nami, ale z tego co mi wiadomo, w piątek będzie ich jeszcze więcej. Chcemy więc zagrać dla nich i całej tutejszej społeczności, bo moim zdaniem zasługujemy na to, by pozostać w Betclic I Lidze. 

• Z całego sztabu szkoleniowego jest Pan trenerem, który jest najbliżej kibiców więc chciałem zapytać właśnie Pana co daje wam jako drużynie takie wsparcie i mobilizacja?

– Pamiętam kiedy graliśmy derby z Motorem Lublin i już wychodząc na rozgrzewkę zobaczyliśmy pełny sektor kibiców. To jest coś niesamowitego. Kiedy słyszy się ich okrzyki „GKS, GKS” to po plecach przechodzą ciarki. Jest to bardzo budujące. Natomiast przechodząc do tego sezonu graliśmy jesienią ze Stalą Rzeszów. Nie odwdzięczyliśmy się naszym kibicom wynikiem, bo przegraliśmy 0:4, ale kiedy wychodzi się z szatni i na trybunie B widzi się niemal komplet ludzi to jest to bardzo motywujące. Myślę, że tym razem podołamy zadaniu i przeciwko Śląskowi zdobędziemy jakieś punkty. Najlepiej oczywiście trzy. To byłoby coś wspaniałego tym bardziej, że w piątek mam urodziny i byłby to kapitalny prezent.

• Rozumiem, że w piątek na waszym stadionie atmosfera powinna być podobna jeśli nie lepsza niż w meczu ze Stalą Rzeszów? 

– Myślę, że atmosfera będzie wyjątkowa tylko szkoda, że w kuluarach dowiaduję się, że troszkę policja chce popsuć to piątkowe święto. Z tego co wiem nie ma zgody na to, by większa ilość kibiców Motoru Lublin razem z fanami Śląska weszła na nasz stadion. Powiem szczerze, że nie do końca rozumiem tę decyzję. Co prawda pomiędzy kibicami Górnika, a Motoru i Śląska nie ma zgody czy tak zwanego układu, ale nie ma też większych animozji. Wiem, że nasi kibice zgodzili się na przyjazd większej ilości fanów Śląska i gdyby była na to zgoda policji, to atmosfera na trybunach byłaby jeszcze lepsza. Nie ma dla piłkarza nic lepszego niż wyjście na boisko przy pełnym stadionie i dopingu ze strony kibiców jednej i drugiej drużyny. Brak wyzwisk, tylko wspieranie swojej drużyny to jest coś pięknego.

• To pozostając jeszcze przy Motorze. W sobotę zespół z Lublina zagra u siebie z Lechem Poznań, któremu pan otwarcie kibicuje. Chciałby pan więc dostać w piątek prezent w postaci trzech punktów dla Górnika, a w sobotę od „Kolejorza”? 

 – Byłoby to coś pięknego. Motor nie ma jeszcze pewnego utrzymania i jest to nasz rywal zza miedzy, choć obecnie gramy na różnych poziomach. Ja od lat kibicuje Lechowi i wierzę, że wygra w Lublinie dążąc do kolejnego mistrzostwa. Myślę, że to jest realne, bo przewaga jest wypracowana i trzeba ją utrzymać. Motor jest jednak u siebie bardzo groźny i Lech nie może ich absolutnie zlekceważyć. Zespół trenera Mateusza Stolarskiego potrafi kreować sobie sytuacje do strzelania goli.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama