• Na papierze w przerwie zimowej mocno się osłabiliście. Nie ma już w składzie Łady: Wojciecha Białka, Pawła Perduna czy Jakuba Knapa. Skąd w takim razie tak dobra forma w rundzie rewanżowej mimo straty kilku podstawowych zawodników?
– Na pewno nazwiska, które pan wymienił, dawały nam bardzo konkretne liczby i jakość w działaniach ofensywnych. Wojciech Białek zdobył w meczach ligowych 8 bramek, Paweł Perdun dołożył 3 trafienia, a obaj podobnie jak Jakub Knap mieli też duży udział przy bramkach w postaci asyst czy kreowania sytuacji. To byli zawodnicy z doświadczeniem z wyższych lig, więc naturalne jest, że ich odejście mogło być postrzegane jako osłabienie. Natomiast trzeba też pamiętać, że z Łady odeszli również Mateusz Wójcicki, Igor Ziętek czy Josue Da Silva, ale dla mnie, z perspektywy codziennej pracy bardzo istotną stratą było odejście mojego asystenta, Pawła Kurzyny. Jego wkład w rozwój drużyny był nieoceniony. Bardzo cenię naszą współpracę, uważam, że dobrze się uzupełnialiśmy, a jego wiedza w zakresie przygotowania motorycznego jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Ja jestem trenerem, który bardzo mocno wierzy w proces. Trzon tej drużyny to zawodnicy, którzy pracują ze mną już około półtora roku i ten czas spędzony razem, jak widać zaczyna procentować. Mamy zespół, który bardzo szybko przyswaja informacje, potrafi wyciągać wnioski i dobrze rozumie zasady modelu gry, które chcemy wdrażać. I myślę, że to jest dzisiaj fundament tego, że mimo zmian personalnych drużyna funkcjonuje stabilnie i potrafi osiągać dobre wyniki.
• W poprzednim sezonie wygraliście siedem meczów z rzędu, teraz poprawiliście ten wynik i macie na koncie osiem kolejnych wygranych. Czy z każdym kolejnym spotkaniem będzie coraz trudniej podtrzymać dobrą passę?
– Mamy swoje wewnętrznie ustalone cele i na pewno zrobimy bardzo dużo, żeby je osiągnąć. Te osiem zwycięstw z rzędu to dla nas potwierdzenie i udokumentowanie codziennej pracy – zarówno zawodników, jak i całego sztabu. To nie jest przypadek, tylko efekt powtarzalności, zaangażowania i konsekwencji w tym, co robimy. Natomiast mamy pełną świadomość, że przed nami końcówka sezonu i mecze z bardzo mocnymi zespołami, które również regularnie punktują. To sprawia, że podtrzymanie tej serii wcale nie będzie łatwe. Z drugiej strony znamy swoją wartość i wiemy, jak chcemy funkcjonować jako drużyna. Dlatego naszym celem w każdym kolejnym meczu będzie odpowiednie nastawienie, intensywność w działaniach, nieustępliwość, odpowiedni poziom agresji boiskowej i walka o zwycięstwo.
• Musieliście chyba mocno pracować w zimie, bo całkiem nieźle poradziliście sobie też z maratonem trzech meczów w dziewięć dni. Wygraliście wszystkie, w tym ostatnie z Bugiem Hanna aż 5:0.
– Myślę, że rzeczywiście dobrze wyglądamy pod względem motorycznym. Jesteśmy w stanie narzucać wysoką intensywność gry, ale co dla mnie równie ważne, potrafimy też odpowiednio zareagować i przetrwać trudniejsze momenty w meczu, kiedy przeciwnik przejmuje inicjatywę. Dużo uwagi poświęcamy zabezpieczeniu naszych działań ofensywnych. To jest element, który często nie jest widoczny na pierwszy rzut oka, ale ma ogromne znaczenie. Oprócz koncentracji wymaga to bardzo dobrej pracy bez piłki, szybkiej reakcji po stracie, zamykania linii podań, wywierania presji na zawodniku z piłką, a czasami też wykonania długiego sprintu, żeby skutecznie bronić własnego pola karnego. Jeśli chodzi o rozgrywane mecze w krótkim odstępie czasu, to na pewno był to dla nas wymagający okres, ale zespół pokazał, że jest dobrze przygotowany i potrafi funkcjonować na wysokim poziomie niezależnie od częstotliwości grania.
• Całkiem nieźle na wiosnę prezentuje się jeden z zimowych nabytków – Dmytro Polishchuk. Jak to się stało, że trafił do Łady?
– Wcześniej wspominaliśmy o odejściach i trzeba podkreślić, że praktycznie wszyscy ci zawodnicy to byli piłkarze ofensywni - skrzydłowi lub napastnicy. W zimowym oknie transferowym bardzo trudno jest zakontraktować zawodnika, bo większość jest związana umowami z klubami, więc musieliśmy działać trochę inaczej. Prezes Mirosław Laskowski uruchomił kontakty na Ukrainie i Dmytro został nam bardzo mocno polecony. Dodatkowo ja dokładnie sprawdziłem jego przeszłość. Spędził kilka lat w akademii Dynama Kijów i otrzymałem szczegółowe informacje od znajomego trenera, że opuszczał klub jako zawodnik o dużym potencjale. Był wolnym zawodnikiem, więc po tygodniu treningów podjęliśmy decyzję o jego zakontraktowaniu. Uważam, że stać go jeszcze na więcej. To piłkarz dobrze wyszkolony technicznie, który dobrze rozumie grę. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach dołoży jeszcze liczby w postaci bramek i asyst, bo ma ku temu odpowiednie predyspozycje.
• W tym roku praktycznie w każdej kolejce sporo minut łapie też wasza młodzież. Świetnie spisuje się jednak zwłaszcza wypożyczony z Górnika Łęczna Michał Wachowicz...
– Jestem trenerem, który od początku swojej pracy stawia na młodych zawodników i daje im szanse, ale to jest proces, który wymaga dużej pracy - przede wszystkim na poziomie mentalnym. Przejście do piłki seniorskiej nie jest łatwe. Często młodzi zawodnicy nie do końca doceniają poziom IV ligi, nie mają świadomości, że grają przeciwko piłkarzom z dużym doświadczeniem, często z wyższych klas rozgrywkowych. Z drugiej strony, samo danie szansy to jedno, ale dla mnie bardzo ważne jest to, że zawodnik nie może grać tylko dlatego, że jest młody. On musi na to zapracować, musi na to zasłużyć swoją postawą na treningu i w meczu. Michał jest bardzo dobrym przykładem takiego podejścia. To zawodnik o charakterystyce „pracusia”, który ciężko pracuje na każdym treningu, ale też w meczu jest jednym z pierwszych, którzy narzucają wysoką intensywność przeciwnikowi. Lubi małą grę, dobrze czyta momenty wbiegania za linię obrony, co daje nam dodatkowe opcje w ataku. Michałowi zmieniłem również pozycję na boisku i obecnie gra jako skrzydłowy, w tej roli odnajduje się znakomicie, co potwierdzają regularne liczby w postaci bramek, asyst czy wysokich odbiorów pod polem karnym przeciwnika. Pamiętajmy też, że jest zawodnikiem związanym kontraktem z Górnikiem Łęczna i nie zdziwię się, jeśli po sezonie jego klub będzie chciał go z powrotem w swoim zespole.
• Który z wiosennych rywali był najtrudniejszy?
– Każdy mecz był inny i wymagał od nas trochę innego podejścia. Analizując przeciwników, zawsze staramy się przygotować konkretny plan i pewien scenariusz na dane spotkanie zarówno z piłką, jak i bez niej. Jeśli chodzi o działania defensywne, to na pewno najtrudniejszym i najbardziej intensywnym meczem był ten w Zamościu z Hetmanem. Natomiast to też wynikało z naszego planu – chcieliśmy jak najdłużej wyłączyć Sikorę z budowania gry Hetmana, Serdiuka od wprowadzania i wgrywania piłek pomiędzy linie, dlatego musieliśmy mieć formacje blisko siebie, cierpieć bez piłki i wyprowadzić jeden, decydujący cios. To się udało zrealizować. Poza tym bardzo wymagające spotkanie rozegraliśmy w Radzyniu Podlaskim z Orlętami, bo to zespół bardzo dobrze zorganizowany, który jest powtarzalny w atakowaniu i bronieniu. Myślę, że to, co łączy te mecze, to przede wszystkim skuteczność w defensywie, bo w obu nie straciliśmy bramki. W ogóle w tej serii ośmiu spotkań tylko w dwóch meczach przeciwnicy trafiali nam do siatki. Wcześniej wspomniane zabezpieczenie ataków i praca wykonana zimą na pewno przekładają się dzisiaj na konkretne efekty w postaci czystych kont.
• Macie 13 punktów przewagi nad czwartą Lublinianką, więc wydaje się, że ciężko będzie spaść poniżej trzeciego miejsca. A czy pojawiają się jakieś myśli o tym, żeby powalczyć o coś więcej?
– Jestem ambitnym trenerem i zawsze chcę grać o coś więcej. Nie interesuje mnie podejście zachowawcze czy myślenie tylko o bezpiecznym miejscu w tabeli. W każdym meczu, niezależnie od tego, czy gramy z liderem, czy z zespołem ze środka stawki, naszym celem jest zwycięstwo. Myślę, że to też widać w podejściu drużyny. To jest bardzo zjednoczona grupa ludzi, która jest gotowa dużo poświęcić, żeby Łada wygrywała kolejne mecze. I dopóki mamy taką mentalność, to naturalne jest, że chcemy patrzeć wyżej i walczyć o maksymalny wynik do samego końca sezonu. Regularne punktowanie w każdym kolejnym meczu, najlepiej za trzy punkty i kto wie o co będziemy grać w ostatniej kolejce na al. Zygmuntowskich.
• Przed wami dwa domowe spotkania. Najpierw z Lublinianką, później z Granitem Bychawa. To pierwsze spotkanie będzie jeszcze dla pana wyjątkowe?
– Spędziłem na Wieniawie tylko jeden sezon, ale był to dla mnie ważny czas. Pracowaliśmy w bardzo trudnych warunkach i razem z trenerami Wiktorem Boguszem, Krzysztofem Żukowskim oraz całą drużyną stworzyliśmy naprawdę bardzo dobrą atmosferę, a wiosną byliśmy jedną z najlepiej punktujących drużyn w lidze. Natomiast dzisiaj w tej drużynie zostały już tylko pojedyncze osoby z tamtego okresu, więc nie nadaję osobiście temu spotkaniu jakiejś szczególnej rangi. Podchodzę do niego jak do każdego innego meczu. Skupiamy się przede wszystkim na przygotowaniu. Chcemy jak najlepiej wykorzystać przestrzenie na boisku i znaleźć słabe punkty w funkcjonowaniu Lublinianki, tak jak to miało miejsce w pierwszym meczu na Leszczyńskiego, gdzie w mojej ocenie wygraliśmy bardzo pewnie.














Komentarze