Kiedy skóra przestaje nadążać
To normalne, że skóra z wiekiem produkuje mniej kolagenu i elastyny. Te białka odpowiadają za jej sprężystość. Proces ten zaczyna się już po dwudziestym piątym roku życia i postępuje stopniowo. W pierwszej kolejności zauważysz, że cera traci blask, potem pojawią się drobne linie, a z czasem zacznie zmieniać się struktura skóry.
Problem w tym, że żaden krem nie jest w stanie dotrzeć do głębszych warstw skóry i odwrócić tego procesu. Oczywiście nawilżanie i pielęgnacja cery nadal są ważne, jednak miej na uwadze, że te kosmetyki działają jedynie na powierzchni. Prawdziwa regeneracja musi zacząć się głębiej i to właśnie tu pojawiają się polinukleotydy.
Jak to działa?
Polinukleotydy to substancje pokrewne DNA pozyskiwane z ryb, najczęściej z łososia lub pstrąga. Kiedy trafiają w głąb skóry, dają jej sygnał, że pora zabierać się do pracy: pobudzają fibroblasty, czyli komórki produkujące kolagen i elastynę, żeby te zaczęły intensywniej pracować.
Skóra zaczyna się przebudowywać i z czasem staje się lepiej nawodniona i odporniejsza na czynniki zewnętrzne. Poprawie ulega też mikrokrążenie, przez co cera zyskuje na kolorze. Polinukleotydy nie naprawiają skóry za nią, tylko pomagają jej w samoodbudowie. Pamiętaj, że jeśli nie masz pewności, czy taki zabieg jest dla Ciebie, warto skorzystać z pomocy specjalisty i wybrać się na konsultacje kosmetologiczne.
Skąd nagły wzrost popularności polinukleotydów?
Przez lata standardem w gabinetach były głównie preparaty oparte na kwasie hialuronowym, które choć skuteczne, to działały inaczej. Kwas nawilżał i wypełniał, podczas gdy polinukleotydy regenerują. Ich popularność rośnie tak naprawdę z kilku powodów.
Po pierwsze, rośnie świadomość pielęgnacji cery. Coraz więcej osób nie szuka spektakularnych zmian na już, za to chcą poprawić jakość skóry w bardziej naturalny i trwały sposób. Polinukleotydy wpisują się w ten trend, bo efekty są subtelne. Po drugie, polinukleotydy, mimo iż na popularności zyskują teraz, to są substancją, którą medycyna zna już bardzo dobrze. Na przestrzeni lat naukowcy zdążyli dobrze ją przebadać, dzięki czemu dziś wiemy, że polinukleotydy są świetnie tolerowane przez organizm.
Po trzecie są wszechstronne. Polinukleotydy sprawdzą się nie tylko przy pierwszych oznakach starzenia. Stosuje się je też przy przebarwieniach, bliznach potrądzikowych, a nawet jako wsparcie regeneracji po innych zabiegach, o czym więcej pisze portal Sensum Mare. Jedno rozwiązanie, a ma wiele zastosowań. Po zabiegi tą substancją sięgają zarówno osoby w okolicach trzydziestki, które chcą działać profilaktycznie, ale też ci, którzy zauważają wyraźniejsze zmiany i szukają skutecznego wsparcia dla swojej cery.
ARTYKUŁ SPONSOROWANY.
Materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Zawarte w nim treści nie stanowią porady medycznej, diagnozy ani wiążącej rekomendacji w zakresie wykonywania zabiegów medycyny estetycznej lub kosmetologii.














Komentarze