Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ZDJĘCIA

Podziemny szpital w Lublinie ewakuowany

Symulacja ewakuacji szpitala odbyła się w scenerii jak z horroru. Korytarze straszą nie tylko pacjentów. Czy 45 milionów wystarczy?

W Centrum Symulacji Medycznej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie 14 maja (czwartek) przeprowadzono praktyczny pokaz realizacji zadania ewakuacji szpitala w sytuacji zagrożenia. Wydarzenie odbyło się bezpośrednio po rozpoczęciu konferencji MedIQ. Na spotkaniu prasowym oraz na pokazie praktycznym obecne były władze UM i szpitala, dowódca 2LBOT oraz studenci kierunków medycznych.

Tegoroczna Ogólnopolska Konferencja Symulacji i Edukacji Medycznej odbywa się po raz czternasty i pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń środowiska akademickiego w tym obszarze. Organizatorami są Studenckie Koło Naukowe Symulacji i Edukacji Medycznej, Katedra Edukacji Medycznej oraz Centrum Symulacji Medycznej. W ramach tegorocznej edycji przeprowadzono również ćwiczenia w podziemiach szpitalnych, mające zaprezentować możliwości wykorzystania podziemnej infrastruktury do ewakuacji pacjentów. W symulacji wzięli udział studenci kierunków medycznych i żołnierze WOT, pokazując realne działania prowadzone podczas sytuacji kryzysowych. Bieg korytarzami z łóżkami czy resuscytacja w spartańskich warunkach to tylko część ewakuacyjnych realiów.  Jak się jednak okazuje, taka forma może być bezpieczniejsza od tej, prowadzonej na zewnątrz w przestrzeni otwartej. 

– Przestrzeń otwarta ma swoje plusy, ale ma też bardzo dużo zagrożeń. Tego typu obiekt jak tutaj przede wszystkim no nie jest wszystkim znany. Jest szereg zmiennych, które można zmienić celem zabezpieczenia i zmiany warunków, które będą znane tylko dla naszego personelu, dla naszych zespołów medycznych – podaje kierownik CSM, prof. Kamil Torres

Inwestycja remontu podziemi i przygotowania ich nie tylko na czas wojny, ale także innych zagrożeń ma pochłonąć koszty w granicach 40-45 milionów złotych. Korytarze o łącznej powierzchni do 2,5 tysiąca mi długości ok. 1 km, które istnieją łączą Uniwersytecki Szpital Dziecięcy, USK nr 4 oraz CSM. Zostały oddane do użytku w latach 70. ubiegłego wieku, choć zaprojektowano ją dwie dekady wcześniej. Na dziś wymagają gruntownego remontu, wentylacji i udrożnienia. Aktualnie niektóre fragmenty tuneli miejscami przypominają sceny z dystopijnego horroru. Wszędzie porozrzucany jest stary sprzęt, betonowa posadzka kruszy się i kurzy, a pękające nad głowami sufity są wsparte legarami. W tej formie korytarze można określić bardziej jako techniczne niż przystosowane do procedur medycznych. 

– Te dwa tunele, które się krzyżują w tym miejscu, one są na różnych wysokościach. Weszliśmy schodkami i schodkami musimy wyjść. No nie za bardzo się da po tym przejechać łóżkiem. Więc oni będą musieli sobie z tym poradzić, transportując łóżkiem do tego miejsca, dalej przekładając tych pacjentów. No nie tak to powinno być – mówi mgr Wojciech Dzikowski, specjalista symulacji medycznej.

Po remoncie tunele mają pełnić funkcję doraźnego ukrycia, co - jak podkreślano - nie jest tożsame z ochroną zapewnianą przez schrony. Będzie tu też sprawowana pewna opieka medyczna nad setkami rannych. Między ustawionymi w rzędach łóżkami ma na dodatek swobodnie przebiegać dwustronna komunikacja. Patrząc na obrazy z podziemi jest to w ogóle nie do wyobrażenia. 

– Na ten moment mówimy o tunelach, które łączą te wszystkie obiekty. Być może dalszym etapem będzie również tworzenie podziemnych pomieszczeń. Naszym marzeniem by było to, żebyśmy mieli zabezpieczenie – wspomina dyrektor, dr Kamila Ćwik

Poza modernizacją w planach jest także budowa nowego oddziału Centrum Urazowego Dzieci i Dorosłych. Koszt inwestycji szacowany jest na kolejne 200 mln złotych.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama