• Jak pan ocenia finałową rywalizację z Aluronem CMC Wartą Zawiercie? Rywale pokonali was 3:2 i odebrali mistrzostwo Polski...
– Musisz walczyć do końca, ale zawsze szala może się przechylić na dwie strony – w lewo, czyli na zwycięstwo lub w prawo, czyli na porażkę. Rok temu finał skończył się dla nas i to my zdobyliśmy mistrzostwo Polski. Tym razem lepsi okazali się rywale, ale powolutku. Jeszcze nie osiągnęliśmy wszystkich naszych celów, uważam, że i tak rozegraliśmy bardzo dobry sezon.
• Atut własnej hali był decydujący?
– Na pewno kibice odegrali niesamowitą rolę i mają duży wpływ na grę swojej drużyny. Uważam, że gdyby ta seria finałowa rozpoczynała się w Lublinie, to wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Aluron miał trzy mecze u siebie, a my tylko dwa.
• Czego bardziej żałujecie: przegranego finału PlusLigi czy jednak ćwierćfinału Ligi Mistrzów, w którym PGE Projekt Warszawa waszym kosztem awansował do turnieju Final Four?
– Z mojej prywatnej perspektywy, bardziej bolał mnie ten brak awansu do Final Four Ligi Mistrzów, bo jestem bardzo ambitny i zawsze walczę do końca. To akurat jedno jedynie trofeum, którego nam brakuje w Lublinie. Zresztą, mnie osobiście też go brakuje.
• Do pełni szczęścia zabrakło w tym sezonie przede wszystkim zdrowia?
– Akurat w tym sezonie tak. Niestety, czasami zdarzają się takie sytuacje i trudno coś na to poradzić. Uważam, że mimo naszych problemów i tak poradziliśmy sobie całkiem nieźle.
• Jakie ma pan plany na najbliższe tygodnie?
– Na pewno czeka mnie lekki odpoczynek, ale tylko przez chwilę. Niedługo trzeba będzie wracać do pracy, bo już wkrótce czekają nas mecze reprezentacji Polski.
• Co jest główną siłą Bogdanki LUK Lublin?
– Po pierwsze niesamowita atmosfera dzięki kibicom. Po drugie każdy sponsor, który nas wspiera, to jest naprawdę niesamowita grupa. Trzecia sprawa, to sama drużyna i relacje, jakie mamy miedzy sobą, jaką czujemy energię między sobą, jak się rozumiemy w zespole. To naprawdę wyjątkowa drużyna.
• W składzie szykuje się jednak kilka zmian...
– Niestety, taki jest sport. Co sezon ktoś przychodzi, ktoś od chodzi. U nas będzie tak samo. Ja tez kiedyś będę musiał albo skończyć karierę, albo grać gdzieś indziej. Mam nadzieję, że prędzej skończę z siatkówką niż, że zagram jeszcze w jakimś innym klubie. Te zmiany, to jednak zawsze jest trudny moment dla każdego zawodnika.
• A co uznacie za kolejny krok w rozwoju klubu? Czy to będzie sukces w Lidze Mistrzów?
– Nowy sezon zaczniemy od rywalizacji o Superpuchar. Znowu spotkamy się z Zawierciem, dlatego ja już teraz nie mogę się doczekać tego spotkania. Potem będzie walka o puchar, no i PlusLiga. Wiadomo, że konfiguracja, jeżeli chodzi o zawodników i nasz zespół będzie trochę inna, ale jestem przekonany, że nadal będziemy mieli bardzo mocną drużynę. W Lidze Mistrzów będzie nam zależało na tym, żeby pokazać się z dobrej strony nie tylko w fazie grupowej. Wygraliśmy w niej sześć na sześć meczów, ale teraz trzeba będzie się skupić na tej kolejnej fazie, czyli dostać się do turnieju Final Four. A tam już wiadomo, jak zostają tylko dwa mecze, to wszystko jest możliwe i wszystko da się zrobić. Dlatego powiem tak, Liga Mistrzów to będzie mój główny cel.














Komentarze