Motor dopiero co marzył o Europie, później kibice trochę martwili się o utrzymanie, a ostatecznie jest nadzieja na siódme miejsce. To byłoby oczywiście wyrównanie najlepszego wyniku w historii klubu z Lublina na najwyższym szczeblu.
Jest na to szansa, ale mała. Karol Czubak i jego koledzy musieliby pokonać na wyjeździe Legię, a do tego liczyć, że trzy inne zespoły, które są w tabeli przed nimi zgubią punkty. Chodzi o: Pogoń, Radomiaka i Wisłę Płock. Podopieczni trenera Mateusza Stolarskiego nie spadną za to poniżej trzynastej pozycji.
Jak wygląda sytuacja stołecznej ekipy? Legia na razie jest siódma, ale może jeszcze podskoczyć na piąte miejsce. A to oznaczałoby prawo gry w eliminacjach Ligi Konferencji. Musiałaby jednak w sobotę wygrać, a do tego liczyć na porażki GKS Katowice w Szczecinie i Zagłębia w Białymstoku. „Wojskowi” z pięciu ostatnich meczów wygrali cztery. W tym piątym dostali łupnia od Lecha (0:4). Pod wodzą trenera Papszuna drużyna gra efektywnie, ale na pewno nie efektownie, bo na wiosnę ani razu nie strzeliła więcej niż dwóch goli. Co więcej, w tym czasie tylko raz udało im się pokonać rywali dwoma bramkami. Poza tym ich ulubionym wynikiem jest 1:0 (zanotowali cztery takie wygrane w tym roku – red).
Wiadomo, że Motor w sobotę będzie musiał sobie radzić bez Ivo Rodriguesa, który obejrzał w poprzednim spotkaniu z Cracovią ósmą żółtą kartkę w tym sezonie. Na boisku podczas starcia z „Pasami” Portugalczyka zastąpił Kacper Karasek i został bohaterem gospodarzy, bo to on zdobył gola na 3:3. Można zatem przypuszczać, że trener Stolarski na koniec sezonu da temu zawodnikowi szansę występu od pierwszej minuty.
Z jakim nastawieniem Lublinianie pojadą na ostatni mecz w sezonie?
– Coś porotujemy, bo mamy kartki, może pojawić się kontuzja. Chcemy jednak wygrać to ostatnie spotkanie. Zgodnie z zasadą: nie ma nic za darmo. Jedziemy grać na Legię i musimy szanować naszych kibiców, którzy pewnie pojadą tam w komplecie i szanować inne drużyny, które grają o poszczególne miejsca. Pojedziemy tam z szacunkiem do ekstraklasy, innych przeciwników i naszych kibiców, dlatego wyjdziemy najmocniejszym składem – zapowiada trener Stolarski.
Dodatkowym smaczkiem spotkania w Warszawie będzie sytuacja związana z transferem Ivana Brkicia. Bramkarz żółto-biało-niebieskich od dawna przymierzany był do Legii, ale chyba nikt nie spodziewał się, że rywal ogłosi pozyskanie golkipera akurat kilka dni przed zakończeniem sezonu i pojedynkiem obu ekip. Tymczasem „Wojskowi” poinformowali w poniedziałek, że Chorwat podpisał trzyletni kontrakt.














Komentarze