Podczas rutynowego patrolowania ulicy Partyzantów w Zamościu, policjanci Wydziału Ruchu Drogowego zauważyli dwa luksusowe auta zmierzające w kierunku Starego Miasta. Kierowcy mercedesa i BMW jechali równolegle obok siebie z bardzo dużą prędkością, zajmując oba pasy ruchu i wzajemnie się ścigając. Młodzi ludzie całkowicie zignorowali przepisy bezpieczeństwa, zamieniając miejską arterię w prywatny tor wyścigowy.
Funkcjonariusze natychmiast przerwali tę niebezpieczną rywalizację i zatrzymali oba pojazdy do kontroli. Okazało się, że za kierownicą mercedesa siedział 20-letni mieszkaniec Zamościa, natomiast BMW sterował 19-latek z gminy Zamość. Choć badanie alkomatem wykazało, że obaj kierujący byli trzeźwi, ich brawura stworzyła gigantyczne zagrożenie w ruchu drogowym. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, młodzieńcy znali się wcześniej i po prostu postanowili sprawdzić mechaniczne możliwości swoich maszyn.
Konsekwencje tej bezmyślnej zabawy okazały się dla amatorów adrenaliny niezwykle surowe. Obaj mężczyźni stracili już prawo jazdy, a ich sprawa trafi przed oblicze sądu. Odpowiedzą oni za przestępstwo polegające na uczestnictwie w nielegalnym wyścigu pojazdów mechanicznych.
Przepisy w tej kwestii są bezwzględne. Zgodnie z artykułem 178 c § 1 Kodeksu karnego, za organizację, prowadzenie lub udział w nielegalnych wyścigach szosowych grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Co ciekawe, samo przygotowanie do takiego czynu jest również czynem zabronionym, zagrożonym odsiadką do lat 3. To nie koniec problemów nastolatków, którym grożą wysokie koszty postępowania oraz długoletni zakaz prowadzenia pojazdów.
O więcej rozsądku na drodze apeluje rzecznik zamojskiej policji, bezlitośnie punktując zachowanie młodych rajdowców:
„Droga publiczna nie jest miejscem do rywalizacji ani sprawdzania możliwości pojazdu. Nadmierna prędkość i brawura za kierownicą mogą doprowadzić do tragedii” – podsumowuje podkomisarz Dorota Krukowska – Bubiło.

Komentarze