- Jako Ruch Narodowy i Konfederacja od dawna argumentujemy, że wszelkie zmiany struktury etnicznej społeczeństwa są bardzo poważnymi procesami, które wymagają ostrożności i szerokiej debaty publicznej. Powinniśmy wspólnie zastanowić się, czy chcemy inkorporować kolejne grupy do naszego społeczeństwa i jakie są zdolności absorpcyjne naszego państwa. A w Lublinie nikt nie pytał mieszkańców, czy życzą sobie sytuacji, w której prywatne uczelnie za zgodą ratusza sprowadzają do miasta imigrantów z krajów z trzeciego świata. Co więcej, byli oni uspokajani. Przypomnę, że kilka dni przed Africa Day Festival wysoki urzędnik ratusza zapewniał mieszkańców, że będą bezpieczni i że nic im się nie wydarzy. Okazuje się jednak, że nie do końca tak jest. Najlepszym dowodem jest świadectwo pana Grzegorza - mówił Rafał Mekler, jeden z liderów Konfederacji w Lublinie, podczas konferencji prasowej na placu Łokietka.
Stracił poczucie bezpieczeństwa
- Kilka dni temu zostałem napadnięty przez nieznanego mi mężczyznę. W wyniku napaści doznałem poważnego urazu głowy i trafiłem do szpitala. Istniało podejrzenie uszkodzenia rdzenia kręgowego. Na szczęście, po kolejnych badaniach okazało się, że rdzeń jest nienaruszony. Chciałbym jednak skupić się na czymś innym. Na poczuciu bezpieczeństwa. Przed tym zdarzeniem uważałem, że mieszkając w Lublinie mogę bez obaw aktywnie spędzać czas: jeździć na rowerze, spacerować, spotykać się ze znajomymi. A tu świętowałem urodziny, przeżywałem bardzo miły wieczór, który nagle zakończył się brutalnym atakiem. Skończyło się na rozciętej i zszytej głowie. Ale mogło dojść do znacznie poważniejszych konsekwencji. Niewiele brakowało, abym walczył o życie - opowiadał Grzegorz Jurak.
Twierdzi, że w Lublinie przestaje być bezpiecznie.
- Mieszkam w Lublinie od kilku lat i chciałbym nadal czuć się tutaj bezpiecznie, rozwijać swoje życie prywatne i zawodowe. Obecna sytuacja sprawiła jednak, że wszystko to zostało niemal przekreślone. Nie nagłaśniałbym tej sprawy, ale zależy mi, żeby stała się impulsem do dyskusji o bezpieczeństwie mieszkańców Lublina, a być może również całej Polski. Mam nadzieję, że to wydarzenie rozpocznie poważną debatę o bezpieczeństwie. Nigdy wcześniej nie przypuszczałem, że coś takiego może spotkać mnie, moją rodzinę czy znajomych. Wydawało mi się, że takie rzeczy dzieją się jedynie w krajach Europy Zachodniej: Niemczech, Francji czy Anglii. Tymczasem dzieją się już także w Polsce - dodawał pan Grzegorz.

Imigracja pod kontrolą społeczeństwa
- Tak jak mówił pan Grzegorz, mamy coraz większy problem z bezpieczeństwem na polskich ulicach, również w Lublinie. Niedawno głośna była sprawa śmierci Brytyjczyka polskiego pochodzenia Henry'ego Nowaka w Southampton, gdzie policjanci odmówili mu pomocy. W Lublinie mamy bardzo podobną sytuację. Sprawca ataku z Zimbabwe po opuszczeniu izby wytrzeźwień został zwolniony. Nie skierowano wobec niego ani wniosku o tymczasowy areszt, ani o wydalenie z Polski. I jest to skandaliczne. Pytamy więc, dlaczego polskie państwo w taki sposób traktuje własnego obywatela i dlaczego tak łagodnie postępuje wobec imigrantów popełniających przestępstwa? - pytał retorycznie Piotr Zduńczyk, wiceprezes Ruchu Narodowego w województwie lubelskim, który przypomniał, że niedawno z Polski wydalono obywatela Ukrainy za wyłowienie suma z jeziorka Balaton w Warszawie.
Ale z naszych najnowszych informacji wynika, że 41-letni obywatel Zimbabwe, który - jak ustaliła Wirtualna Polska - nie mieszka na co dzień w Lublinie, żyje w Warszawie, jest DJ-em i przyjechał tu na Africa Day Festival, został przez polskie władze i służby wydalony z kraju.
Zero przybyszów z trzeciego świata
Przedstawicieli Konfederacji spytaliśmy, jaki rodzaj legalnej imigracji jest według nich akceptowalny.
- Jeżeli chodzi o imigrację z państw trzeciego świata, zwłaszcza z Afryki czy Azji Środkowej, powinna ona być praktycznie zerowa ze względu na odmienne normy kulturowe. Wyjątkiem mogłyby być pojedyncze przypadki studentów, którzy opłacaliby studia z góry, lub wybitnych specjalistów, których rzeczywiście brakuje na polskim rynku pracy, ale tych drugich raczej próżno w tamtych krajach szukać. Jeżeli już dopuszczać imigrację, to z krajów kulturowo nam bliskich i w takich rozmiarach, które nie wpływają negatywnie na rynek pracy i rynek mieszkaniowy - stwierdził Zduńczyk.
- Przypomnę komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych obecnego rządu, które wskazują na problem migracji z państw o wysokim ryzyku migracyjnym. Istnieje obawa, że osoby przyjeżdżające pod pretekstem nauki lub pracy chcą jedynie dostać się do strefy Schengen. Mówił o tym również jeden z rektorów prywatnej uczelni w Lublinie, wskazując, że wielu studentów nie zostaje w Polsce, lecz wyjeżdża dalej - przypominał Mekler.

Zabić człowieka bez konsekwencji?
Pana Grzegorza z zachowaniem szacunku dla jego zdrowia dopytaliśmy, czy sprzeczka z 41-letnim obywatelem Zimbabwe, w wyniku której został ranny, na którymkolwiek z etapów miała podłoże rasistowskiej prowokacji.
- Nie prowokowałem tej sytuacji. Podczas awantury byłem obrażany i wyrażałem swoją opinię na temat zachowania napastnika, ale nie było tam żadnych wypowiedzi na tle rasistowskim. Do zdarzenia doszło w jednym z lubelskich pubów. Mężczyzna, przechodząc obok mnie, celowo mnie zaczepił. Doszło do krótkiej wymiany zdań, po której się oddalił. Po chwili wrócił. Zapytał mnie, czy mam jakiś problem. Odpowiedziałem, że to on ma problem. Wtedy zostałem uderzony szklanką w tył głowy. Atak nastąpił od tyłu, w momencie, gdy sytuacja właściwie się kończyła. Chciałem już odejść. Całe szczęście, że byłem odwrócony, bo gdyby szklanka trafiła inaczej, skutki mogłyby być znacznie poważniejsze - przekonuje Grzegorz Jurak.
- Warto zauważyć, że uderzenie nastąpiło od tyłu, czyli atak miał miejsce w momencie, gdy sytuacja już się deeskalowała. To też, żebyśmy mieli świadomość, bo zauważyłem w komentarzach pod różnymi artykułami, że niektórzy ludzie próbują tę sytuację relatywizować, tłumacząc, że ktoś kogoś zaczepił. Idąc taką logiką, gdyby pan redaktor zwrócił mi uwagę, to miałbym prawo rozbić mu kufel na głowie i byłoby to społecznie usprawiedliwione. Nie możemy doprowadzać do takich sytuacji i nigdy nie możemy na to pozwalać. Trzeba postawić jasną granicę. Łagodne potraktowanie sprawcy daje sygnał, że można bezkarnie zaatakować Polaka, niemal zabić człowieka i nie ponieść z tego tytułu żadnych konsekwencji - podsumował Rafał Mekler z Konfederacji.
Poinformował też, że pod petycją „Stop imigrantom w Lublinie” podpisało się już 15 tysięcy osób.


Komentarze