Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zawstydza elity. Leje najtańsze paliwo. Fenomen Skolima | Strych Mazurka

Skolim pochodzi z Lubelszczyzny i chętnie na Lubelszczyznę wraca. A jednocześnie już dawno podbił Polskę. Jego muzyka dzień w dzień wybija rytm życia i zabawy milionów Polaków. Wielu z nich postrzega 29-latka jednak przede wszystkim jako alternatywę dla „artystów” i „elit”, którymi gwiazdor szczerze gardzi. Rodakom imponują też niskie ceny paliw, które dyktuje na swojej własnej stacji benzynowej w miejscowości Czeremcha, w ich oczach zawstydzając tym samym rząd i państwowe koncerny. Przepisowi na sukces Skolima przyglądamy się w „Strychu Mazurka”.

Konrad Skolimowski urodził się w 1996 roku w Łukowie. Wychował się i uczył w Hucie-Dąbrowie, w powiecie łukowskim, w gminie Krzywda. W miejscowości, w której mieszka jakieś tysiąc osób, na północnym zachodzie Lubelszczyzny, znanej niemalże tylko z huty szkła. No i właśnie ze Skolima. 

Muzyczny fenomen Skolima, bo taki wybuch sławy i popularności trzeba nazwać fenomenem, nie polega na tym, że wymyślił jakiś nowy gatunek muzyczny. Wręcz przeciwnie. Zainspirował się dobrze znanymi elementami disco polo, latino, dance-popu i popu zwykłego, reggaetonu, a następnie uprościł je do minimum. Efekt? Muzyka, która ma działać od pierwszych kilku sekund. Refren wpada w ucho po jednym odsłuchu, rytm jest prosty, a melodie łatwo zanucić nawet osobom, które na co dzień nie słuchają tego gatunku. Ba, w ogóle nie słuchają muzyki. A jak już słuchają, to… siłą rzeczy właśnie muzyki tego typu. Muzyki Skolima. 

Jego kawałki nie są tworzone do uważnego słuchania w słuchawkach czy na gramofonach. To muzyka użytkowa. Ma sprawdzić się w samochodzie, na weselu, podczas grilla, na festynie, w klubie. Liczy się energia, a nie skomplikowana harmonia, wielowarstwowy tekst. Taka muzyka bardzo dobrze funkcjonuje także w krótkich filmach na TikToku, Instagramie, YouTube. A Skolim znalazł jednocześnie pomysł na wykreowanie własnej, odrębnej, przekonującej stylistyki. Mianował się Królem Latino. Wszechobecny róż, kolorowe koszule, bluzy, t-shirty, szare dresy, okulary przeciwsłoneczne, egzotyczne lub „egzotyczne” plenery, wakacyjny klimat. 

Jego menadżer zdradzał, że za koncerty klubowe artysta bierze od piętnastu do dwudziestu tysięcy złotych, za studniówki od dwudziestu do czterdziestu tysięcy złotych, za plenery od sześćdziesięciu tysięcy złotych do stu tysięcy w polskiej walucie. Sam Skolim rzucał już w tym roku kwotę rzędu siedemdziesięciu pięciu tysięcy złotych. Mówił o przychodzie w wysokości dziesięciu milionów złotych z koncertowania. To wszystko kwoty orientacyjne. Wiadomo, że należy brać poprawkę, że i sam piosenkarz, i jego menadżer mogą w publicznych wypowiedziach grać na podbijanie stawek przed negocjacjami z kolejnymi chętnymi na jego usługi. Tak czy inaczej, Skolim zarabia świetnie, bo na scenę wychodzi częściej niż ktokolwiek inny.

Ten zasłynął bowiem z tego, że w szczycie sezonu letniego rokrocznie planuje ponad sto sześćdziesiąt koncertów w zaledwie dziewięćdziesiąt dwa dni, nierzadko grając po trzy, a nawet pięć występów jednego dnia. W skali roku grafik artysty potrafi przekroczyć pięćset występów. Pięćset! Większość z nich w kolejnych wioskach, wioseczkach, miasteczkach. Przyjeżdża lub przylatuje helikopterem na festyny i dożynki. W miejscach, które inne gwiazdy lekceważą. Bo prowincja. A on jest na wyciągnięcie ręki. Niemalże każdego. Dlatego zainteresowanie jego osobą rośnie i rośnie. Taka bliskość z zwykłymi ludźmi, zwana też autentycznością, stanowi najbardziej pożądane perfumy PR-owe wśród osób publicznych w połowie trzeciej dekady XXI wieku.

Wielu Polaków widzi też w Skolimie... ludowego trybuna. Albo Robin Hooda. 29-latek otwarcie deklaruje prawicowe poglądy, wiarę w Boga. Podkreśla, że żywi najwyższą pogardę dla „artystów” i „elit”. W miejscowości Czeremcha zbudował zaś stację benzynową, na której nie tylko sprzedaje liczne produkty sygnowane swoim nazwiskiem, ale też dyktuje najniższe ceny paliwa w kraju. W najnowszym odcinku „Strychu Mazurka” analizujemy przepis na sukces Skolima. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama