Jeszcze kilka lat temu prowadził aktywne życie. Wszystko zmienił wypadek w górach, w wyniku którego doznał trwałego uszkodzenia rdzenia kręgowego. Dziś ma niespełna 32 lata, posiada orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności i porusza się na wózku. Mimo dramatycznej zmiany codziennie walczy o odzyskanie jak największej samodzielności, przechodząc intensywną rehabilitację, której koszt sięga około 30 tys. zł miesięcznie.
Sprawą zajęła się radna miasta Justyna Budzyńska, która skierowała interpelację do prezydenta Lublina.
Jak podkreśla, celem rehabilitacji nie jest już odzyskanie możliwości chodzenia, ale osiągnięcie maksymalnej niezależności. Tymczasem mężczyzna nie jest w stanie samodzielnie opuścić budynku.
"Przez wiele godzin pozostaje zamknięty"
Jak wynika z interpelacji, już w grudniu 2025 roku mieszkaniec zwrócił się do Spółdzielni Mieszkaniowej AZS z prośbą o usunięcie barier architektonicznych. W odpowiedzi zaproponowano korzystanie ze schodołazu, czyli urządzenia umożliwiającego transport osoby na wózku po schodach. Problem w tym, że wymaga ono obecności drugiej osoby.
Później spółdzielnia przeanalizowała trzy możliwe rozwiązania: montaż platformy pionowej, platformy poziomej oraz przebudowę schodów zewnętrznych. Ostatecznie za najlepsze uznano przebudowę schodów, jednocześnie pozostawiając konieczność korzystania ze schodołazu wewnątrz budynku.
Zdaniem mieszkańca takie rozwiązanie nie likwiduje problemu. Oznacza jedynie, że nadal nie będzie mógł samodzielnie wyjść z mieszkania ani do niego wrócić.
Żona mężczyzny pracuje poza Lublinem. Gdy wyjeżdża do pracy, jej mąż pozostaje przez wiele godzin sam w mieszkaniu, bez możliwości samodzielnego opuszczenia bloku.
– Nie można pominąć również kwestii bezpieczeństwa. Schodołaz nie zapewnia możliwości samodzielnej ewakuacji w przypadku pożaru, nagłego pogorszenia stanu zdrowia lub innego zagrożenia. Rozwiązanie to uzależnia życie i zdrowie mieszkańca od obecności osób trzecich. Tymczasem platforma pozioma umożliwiłaby samodzielne opuszczenie budynku oraz sprawniejszy dostęp służb ratunkowych. Mężczyzna szukał pomocy w wielu instytucjach, m.in. u Rzecznika Praw Obywatelskich, Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, Wojewody Lubelskiego, MOPR, PCPR oraz PFRON. Mimo licznych interwencji problem pozostaje nierozwiązany – twierdzi radna Budzyńska. – Trudno zaakceptować sytuację, w której największą przeszkodą w powrocie młodego człowieka do normalnego funkcjonowania nie jest już sama niepełnosprawność, lecz bariery architektoniczne i wielomiesięczny brak skutecznych działań – podkreśla.
Jej zdaniem sprawa wykracza poza samą likwidację bariery architektonicznej, stąd interpelacja, która już wpłynęła do lubelskiego Ratusza.
– To przede wszystkim kwestia prawa młodego człowieka do godnego życia, niezależności i pełnego uczestnictwa w życiu społecznym – pisze w interpelacji, apelując do prezydenta o osobiste zaangażowanie w rozwiązanie problemu.
Miasto: problem jest szerszy
Urząd Miasta Lublin przyznaje, że zna sprawę od maja tego roku, jednak zaznacza, że ma ograniczone możliwości działania.
– W oczekiwanym zakresie, czyli budowy windy w klatce schodowej budynku wielorodzinnego nienależącego do gminnego zasobu, Miasto nie posiada instrumentów prawnych ani finansowych umożliwiających realizację takiego zadania. Nie mamy również możliwości wpływania na decyzje i działania spółdzielni mieszkaniowych – przekazała Justyna Góźdź, rzecznik prasowy Prezydenta Miasta Lublin.
Jak wyjaśnia magistrat, zdarzają się przypadki, w których spółdzielnie mieszkaniowe realizują podobne inwestycje z własnych środków lub korzystają z zewnętrznego wsparcia, m.in. z programu PFRON „Program wyrównywania różnic między regionami”.
Ratusz przypomina również, że osoby z niepełnosprawnościami mogą ubiegać się o dofinansowanie likwidacji barier architektonicznych ze środków PFRON, którymi dysponuje Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Dofinansowanie to nie obejmuje jednak dostosowania części wspólnych budynków wielorodzinnych. PFRON prowadzi natomiast program umożliwiający osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności uzyskanie wsparcia przy zamianie mieszkania na lokal dostosowany do ich potrzeb.
Problem jednak nie dotyczy wyłącznie jednego mieszkańca.
– Brak wind w budynkach wielorodzinnych dotyka wielu osób z niepełnosprawnościami, a także seniorów. Szczególnie trudna sytuacja pojawia się w przypadku osób, które na skutek pogorszenia stanu zdrowia lub zdarzeń losowych tracą dotychczasową samodzielność i mobilność – podkreśla Justyna Góźdź.
Ze Spółdzielnią Mieszkaniową AZS nie udało nam się skontaktować.

Komentarze