Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Naszym zdaniem

Twoje dane też mogły wyciec. Ale nikt ci tego nie powie

Jeśli sądzisz, że sprawa wycieku danych medycznych ponad połowy Polaków nie dotyczy ciebie, to prawdopodobnie się mylisz. Firma MyDr obsługuje również duże lubelskie placówki. Ale nie dowiesz się tego ani z rządowej strony, ani ze strony swojej przychodni.
Twoje dane też mogły wyciec. Ale nikt ci tego nie powie
Magdalena Bożko-Miedzwiecka

Autor: DW

Dzwonię dziś rano do kilku dużych lubelskich przychodni POZ. Pytam, czy w ramach zawartej umowy przekazywali dane swoich pacjentów do MyDr. Panie w rejestracji nie wiedzą. Są zaniepokojone moim telefonem, choć przecież większy niepokój powinnam czuć ja i inni pacjenci. 

Ja już wiem, że moje dane wyciekły. Żadna to wina mojej przychodni, że korzysta z usług firmyMyDr, podobnie jak 12 tysięcy innych placówek medycznych z całego kraju. Właściciele przychodni też są w szoku. Nie bardzo wiedzą co robić, bo z firmą MyDr nie ma kontaktu. Trudno się dziwić, że MyDr nie zawraca sobie głowy swoimi klientami (to sarkazm), skoro skala wycieku przerosła wszystko, z czym do tej pory mieliśmy do czynienia i teraz to już sprawa bezpieczeństwa państwa. 

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski nazywa to„niebywałym i bardzo dużym incydentem w zakresie bezpieczeństwa polskiej infosfery” i podaje dwie dobre informacje. Pierwsza: to nie atak obcych służb wywiadowczych. Druga: dane nie są dostępne do sprzedaży w darknecie.

Mnie to nie uspokaja. Po pierwsze: jeśli za wyciekiem stoją pospolici przestępcy (albo jeden sprytny haker) to bardzo źle świadczy o naszych systemach bezpieczeństwa. Po drugie: dane są w rękach przestępców i w każdej chwili mogą zostać użyte. Kiedy, w jaki sposób i do jakich celów – tego nie wiemy. 

W ogóle wiemy bardzo mało. Tyle, ile w środę 12 sierpnia przekazał nam minister cyfryzacji: Z firmy My Dr doszło do wycieku danych ponad 19 milionów Polaków z 12 tysiącach placówek ochrony zdrowia w całej Polsce. Wykradzione dane dotyczą naszych wizyt lekarskich, chorób i leków. Oczywiście są też numery PESEL.

Służby rządowe mają dla nas dwie rady: na stronie BezpieczneDane.gov.pl sprawdź czy twoje dane wyciekły. Druga rada: zastrzeż swój numer PESEL. W środę i w czwartek rano strona, do której odsyłają nas służby nie działała: Przerwa techniczna. Co do numeru PESEL: starsi ludzie zazwyczaj nie mają profili zaufanych w interncie i nie zrobią tego w trzy sekundy, jak podpowiada minister. 

W ogóle tego nie zrobią, bo nie mają pojęcia, że sprawa ich dotyczy. Nigdy nie słyszeli o MyDr, a w swojej przychodni – co potwierdzają moje telefony – niczego się nie dowiedzą. 

I tu przechodzimy do sedna. To placówki medyczne mają obowiązek poinformować o wycieku danych swoich pacjentów. 

Wynika to wprost z art. 34 ust. 1 i 2 w zw. z art. 33 ust. 3 rozporządzenia 2016/679 RODO:

Gdy naruszenie ochrony danych osobowych może powodować wysokie ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, administrator bez zbędnej zwłoki zawiadamia osobę, której dane dotyczą, o takim naruszeniu.

Taki komunikat znajdziemy na stronie Naczelnej Izby Lekarskiej. Prosty i oczywisty przekaz zawarty jest już w tytule komunikatu: „Administrator musi zgłosić wyciek, do którego doszło w podmiocie przetwarzającym”. 

Co z tego jest czystą teorią, czyli fikcją, a co okaże się dobrą praktyką dowiemy się bardzo szybko. Dziś albo jutro. To może być dla wszystkich trudna, oby nie bolesna lekcja. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama