Logika nakazuje więc myśleć o obronie tytułu. W przypadku lubelskiej drużyny logikę jednak powinno zostawić się daleko w tyle. Po składzie, który sięgnął po złoto nie ma już śladu. Z tej drużyny zostały tylko trzy zawodniczki – Aleksandra Wojtala, Brooque Williams i Nikola Pogorzelska. Pierwsza będzie główną postacią tej ekipy. Williams zatrudniona jest na kontrakcie krótkoterminowym i nie wiadomo czy za kilka tygodni jeszcze będzie w Lublinie. Natomiast Pogorzelska jest bardzo zdolna, ale też bardzo młoda. Przed nią sezon pełen wyzwań, chociaż ta perspektywiczna koszykarka już w poprzednim sezonie biegając po pierwszoligowych parkietach pokazywała spore umiejętności.
Reszta drużyny jest zupełnie nowa. I trzeba podkreślić, że zatrudniono w klubie zawodniczki, na które AZS UMCS stać. Nie są więc to koszykarki z pierwszych stron gazet, chociaż można o nich śmiało powiedzieć, że są solidne. Matea Tadić już w meczu o Superpuchar Polski, który w sobotę LOTTO AZS UMCS sensacyjnie wywalczył, pokazała, że na boisku jest prawdziwym generałem i przedłużeniem ręki trenerskiej. W strefie podkoszowej brylować mogą Kourtney Treffers i Amelia Rembiszewska. Na Basket Ligę Kobiet ten duet może wystarczyć, ale w kontekście Euroligi jest on już sporą zagadką. Catherine Reese statystyki z poprzedniego sezonu, kiedy grała w MB Zagłębie Sosnowiec, ma bardzo dobre, ale na razie jest daleka od optymalnej formy. Pozostałe zawodniczki to w większości młode koszykarki, które mają się dopiero uczyć poważnej koszykówki.
Jednym z wyjątków jest Agata Stępień. Jej transfer był sporym zaskoczeniem, bo przecież w poprzednim sezonie grała dla Isands Wichoś Jelenia Góra. W jednym z najsłabszych zespołów Basket Ligi Kobiet miała bardzo dobre statystyki, bo średnio zdobywała blisko 16 pkt na mecz.
Jej postać nie jest przypadkowo wspominana, bo właśnie Jeleniogórzanki będą pierwszy przeciwnikiem lubelskiej ekipy. LOTTO AZS UMCS jest zdecydowanym faworytem tego spotkania, chociaż trzeba pamiętać, że cele akademiczek wciąż są olbrzymią niewiadomą. - O celach ciężko mówić. Wiemy jak wygląda nasza sytuacja. Nie powiem o żadnych celach, bo nie jestem magikiem i nie czytam z kart. Nie wiem jaka będzie sytuacja po wymagającej Eurolidze. Skład jest krótki, nowe dziewczyny są bez większego doświadczenia. Nie zamierzam ubolewać nad tym, chcę podnieść te dziewczyny poziom wyżej. Sytuacja, którą zastałem po przejęciu drużyny nie była łatwa. Udało się zebrać zespół i wyciągnąć z niego jak najwięcej – powiedział Marek Lebiedziński.
Sobotni mecz rozpocznie się o godz. 16 w hali MOSiR im. Zdzisława Niedzieli. Transmisja będzie obecna na platformie internetowej Emocje.tv.

Komentarze