Wtorkowe spotkanie w hali MOSiR im. Zdzisława Niedzieli miało dla lublinianek szczególne znaczenie. Po trzech porażkach w fazie grupowej Euroligi podopieczne Marka Lebiedzińskiego potrzebowały zwycięstwa, aby zachować realne nadzieje na awans do kolejnej rundy. Zadanie nie należało do łatwych. W pierwszym spotkaniu obu drużyn Emlak Konut wygrał w Stambule aż 85:61, a o losach tamtego meczu przesądziła fatalna w wykonaniu AZS trzecia kwarta.
Tym razem początek również nie zapowiadał łatwej przeprawy. Pierwsze punkty zdobyła Stephanie Mavunga, reprezentantka Polski występująca w tureckim klubie. Lublinianki odpowiedziały trafieniami Kourtney Treffers i Catherine Reese, a w pierwszych minutach starały się narzucić rywalkom agresywną obronę. Pozwalało to szybko przenosić akcje pod kosz przyjezdnych, choć nie zawsze szło w parze ze skutecznym wykończeniem.
Z czasem więcej argumentów zaczęły mieć Turczynki. Po celnych rzutach Elisy Penny, Ceren Akpinar i Mavungi prowadziły już 14:6. Gospodynie popełniały błędy w rozegraniu i miały problemy ze skutecznym kończeniem akcji podkoszowych. Jeszcze na minutę i 20 sekund przed końcem pierwszej kwarty Emlak Konut prowadził 20:13.
Wówczas do gry wkroczyła Agata Stępień. Dwa kolejne trafienia zza linii 6,75 m pozwoliły błyskawicznie zmniejszyć stratę do jednego punktu. W ostatnich sekundach Shyanne Sellers zebrała piłkę pod własnym koszem i uruchomiła szybki atak, który skutecznie zakończyła Treffers. Holenderka została dodatkowo sfaulowana i wykorzystała rzut wolny. Po dziesięciu minutach AZS prowadził 22:20.
Trójki napędzały lublinianki
Drugą kwartę gospodynie rozpoczęły od kolejnego celnego rzutu z dystansu, tym razem autorstwa Shyanne Sellers. Było to przedłużenie znakomitej końcówki pierwszej odsłony, dzięki której AZS zanotował serię 12 punktów bez odpowiedzi rywalek.
Lublinianki zaczęły grać z coraz większą swobodą. Treffers imponowała skutecznością z półdystansu i spod kosza, a do punktowania włączyła się także Aleksandra Wojtala. Największą różnicę wciąż robiły jednak rzuty za trzy punkty. Stępień, która dwukrotnie trafiła w końcówce pierwszej kwarty, dołożyła kolejne dwie trójki.
Po drugiej z nich AZS prowadził już 35:26, zmuszając turecki sztab szkoleniowy do wzięcia przerwy na żądanie.
Emlak Konut próbował odpowiadać rzutami dystansowymi, ale kolejne piłki nie znajdowały drogi do kosza. Tymczasem gospodynie konsekwentnie powiększały przewagę. Po trafieniu Sellers zza łuku na nieco ponad trzy minuty przed przerwą zrobiło się 44:32.
Dopiero w końcówce pierwszej połowy przyjezdne zdołały nieco zmniejszyć straty. Po dwudziestu minutach AZS prowadził 46:39. Statystyki pokazywały, skąd brała się przewaga lublinianek. Gospodynie trafiały z gry ze skutecznością 56 procent, w tym ponad 54 procent za trzy punkty. Turczynki osiągnęły odpowiednio 38 i 20 procent. AZS miał również 13 asyst przy siedmiu rywalek.
Niepokoić mogła natomiast walka pod tablicami. Emlak Konut prowadził w zbiórkach 22:14, w tym aż 8:1 w ofensywie. Był to element, który w dalszej części spotkania miał jeszcze przysporzyć gospodyniom problemów.
Po przerwie AZS przejął kontrolę
W trzeciej kwarcie lublinianki zaprezentowały jeszcze lepszą defensywę. Rywalki miały coraz większe problemy z konstruowaniem skutecznych akcji, a kolejne próby rzutów zza łuku kończyły się niepowodzeniem. Gospodynie natomiast wykorzystywały przechwyty, szybko przenosiły grę na połowę przeciwniczek i skutecznie kończyły kontry.
Dobre zawody rozgrywała Treffers, która trafiała spod kosza i nie pozwalała tureckim zawodniczkom na odrabianie strat. Ważne punkty dołożyły również Matea Tadić i Amalia Rembiszewska. Po trójce tej pierwszej AZS prowadził 53:44.
Turczynki długo nie potrafiły znaleźć odpowiedzi z dystansu. Dopiero Stephanie Mavunga, po nieco ponad czterech minutach gry w trzeciej kwarcie, trafiła za trzy punkty. Nie zmieniło to jednak obrazu spotkania. Lublinianki nadal kontrolowały tempo, a trener Emlak Konut próbował reagować przerwami na żądanie.
Na cztery minuty i 27 sekund przed końcem trzeciej kwarty, po trójce Reki Lelik, przewaga AZS wynosiła siedem punktów (59:52). Od tego momentu na parkiecie punktowały już tylko gospodynie. Treffers ponownie trafiała spod kosza, Aleksandra Wojtala dołożyła celny rzut za trzy, a swoje punkty zdobywały także Sellers i Reese. Seria 12:0 sprawiła, że przed ostatnią odsłoną AZS prowadził aż 71:52.
Z 21 punktów przewagi zostały tylko cztery
Kiedy na początku czwartej kwarty Amalia Rembiszewska zdobyła kolejne dwa punkty, a na tablicy pojawił się wynik 73:52, wydawało się, że gospodynie spokojnie zmierzają po zwycięstwo. Miały aż 21 punktów przewagi.
Turczynki nie zamierzały jednak rezygnować. Coraz agresywniej walczyły pod koszem, ponawiały akcje dzięki ofensywnym zbiórkom i zaczęły odzyskiwać skuteczność rzutów dystansowych. Szczególnie groźne były Lindsay Allen i Stephanie Mavunga.
Po trójce Allen na pięć minut i 28 sekund przed końcem przewaga AZS zmniejszyła się do 16 punktów (75:59). Chwilę później ta sama zawodniczka ponownie trafiła zza łuku i zrobiło się 75:64. Lublinianki zaczęły mieć coraz większe problemy z rozegraniem, popełniały straty i nie potrafiły skutecznie odpowiadać na kolejne akcje rywalek.
Czwarta kwarta coraz bardziej przypominała nieudany fragment pierwszego meczu w Turcji. Przewaga wypracowana przez trzy wcześniejsze odsłony zaczęła gwałtownie topnieć. Jeszcze na nieco ponad sześć minut przed końcem AZS prowadził dwudziestoma punktami (75:55), ale na minutę i 12 sekund przed syreną było już tylko 77:73.
W jednym z najtrudniejszych momentów spotkania na wysokości zadania stanęła Rembiszewska. Jej celny rzut za trzy punkty przywrócił gospodyniom siedmiopunktowe prowadzenie (80:73). Turecki szkoleniowiec poprosił o przerwę, a po wznowieniu gry Mavunga natychmiast odpowiedziała własną trójką. Przewaga AZS znów wynosiła tylko cztery punkty.
W nerwowej końcówce niezwykle ważna okazała się skuteczność Shyanne Sellers na linii rzutów wolnych. Amerykanka zachowała zimną krew, wykorzystując wszystkie kolejne próby. Nawet celna trójka Lindsay Allen na 16 sekund przed końcem, zmniejszająca stratę do czterech punktów, nie odmieniła losów spotkania. Sellers dwukrotnie trafiła z linii, a ostatnia próba Elisy Penny zza łuku okazała się niecelna.
AZS wygrał 85:79, choć ostatnią kwartę przegrał aż 14:27.
Pierwsze przełamanie w Eurolidze
Wtorkowe zwycięstwo było pierwszym sukcesem Lotto AZS UMCS Lublin w tegorocznej edycji Euroligi kobiet. Mistrzynie Polski rozpoczęły rozgrywki od bolesnej porażki 61:85 z Emlak Konut w Stambule. Tydzień później, przed własną publicznością, były bliskie sprawienia niespodzianki przeciwko ZVVZ USK Praga. Po trzech kwartach prowadziły nawet 57:53, ale ostatecznie przegrały 71:74. W trzeciej kolejce wyraźnie lepszy okazał się francuski Tango Bourges Basket, który zwyciężył w Lublinie 88:69.
Po trzech spotkaniach AZS pozostawał jedyną drużyną grupy D bez wygranej. Rewanż z Emlak Konut dawał więc szansę nie tylko na przełamanie złej passy, ale również na pozostanie w walce o drugą rundę Euroligi.
Zgodnie z regulaminem rozgrywek awans uzyskają trzy najlepsze zespoły z każdej czterodrużynowej grupy. Ostatnia drużyna będzie kontynuować europejskie występy w fazie pucharowej EuroCup Women. Przed lubliniankami pozostają jeszcze dwa wyjazdowe spotkania: 25 listopada z ZVVZ USK Praga oraz 2 grudnia z Tango Bourges Basket.
Wygrana z Emlak Konut nie rozwiązuje wszystkich problemów zespołu Marka Lebiedzińskiego. Mimo zwycięstwa gospodynie przegrały walkę na tablicach 33:40, pozwalając rywalkom zebrać aż 15 piłek w ataku przy zaledwie dwóch własnych zbiórkach ofensywnych. Popełniły też więcej strat (15:11). Przewagę zapewniły natomiast znacznie lepsza skuteczność rzutowa oraz zespołowa organizacja ofensywy, o czym świadczą 23 asysty przy 14 rywalek.
Lotto AZS UMCS Lublin - Emlak Konut 85:79 (22:20, 24:19, 25:13, 14:27)
Lotto AZS UMCS Lublin: Shyanne Sellers 24, Kourtney Treffers 19, Agata Stępień 12, Catherine Reese 12, Amalia Rembiszewska 7, Matea Tadić 6, Aleksandra Wojtala 5.
Emlak Konut: Stephanie Mavunga 26, Lindsay Allen 15, Pallas Kunaiyi 12, Ceren Akpinar 9, Elisa Penna 8, Reka Lelik 7, Berfin Sertoglu 2, Melek Uzunoglu 0.

Komentarze