Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

07 zgłoś się. Lublinianka rozbiła Świdniczankę, cztery gole Rafała Króla

Lublinianka chyba na dobre zapomniała już o problemach ze skutecznością. W piątkowy wieczór drużyna Daniela Koczona rozbiła u siebie Świdniczankę aż 7:0. Bohaterem spotkania był przesunięty na dziewiątkę Rafał Król, który zdobył... cztery gole.
07 zgłoś się. Lublinianka rozbiła Świdniczankę, cztery gole Rafała Króla

Autor: DW

„Świdnia” po spadku z Betclic III ligi wymieniła kadrę i zgodnie z oczekiwaniami nie należy do czołowych ekip w Macron IV lidze. A kiedy kandydat do awansu gra z niżej notowanym przeciwnikiem, to kluczowa jest szybko zdobyta bramka.

Tak było w piątek na Wieniawie. Już w piątej minucie Rafał Król wykorzystał centrę z rzutu rożnego w wykonaniu Jakuba Sobstyla i po strzale głową, rozwiązał worek z bramkami. Jeszcze przed przerwą gospodarze zamknęli zawody. Najpierw „Królik” po raz drugi pokonał Kacpra Murata (ponownie popisał się celną główką), a tuż przed przerwą Piotr Pacek podwyższył na 3:0.

Ciekawie było na początku drugiej odsłony. Najpierw Świdniczanka wywalczyła rzut karny. W starciu wyjadaczy Król faulował Juliena Tadrowskiego. Piłkę na „wapnie” ustawił Jakub Badzian, ale były golkiper zespołu ze Świdnika Maciej Śliwka odbił futbolówkę nogą i nadal było 3:0.

Za chwilę można było się przekonać, że w piłce suma szczęścia i pecha zawsze wychodzi na zero. W tym sezonie Lublinianka zmarnowała mnóstwo dogodnych sytuacji, ale akurat w piątek los oddał to, co wcześniej zabrał. Georgiy Kovalskyi „wjechał” z prawej strony w pole karne, a jego uderzenie zostało zablokowane. Piłka odbiła się jednak tak dziwnie, że spadła prosto na głowę... Króla, który stał sobie sam na dalszym słupku. Byłemu graczowi Motoru nie pozostało nic innego, jak skierować ją do siatki, a przy okazji skompletować hat-tricka.

To nie był jednak koniec popisów doświadczonego piłkarza. Zanim minęła godzina gry, popisał się skuteczną dobitką po próbie Packa, dzięki czemu uzbierał cztery trafienia. Skoro wystąpił na pozycji numer dziewięć, to zdecydowanie swoją robotę wykonał w stu procentach. Dlatego niedługo później mógł już udać się na zasłużony odpoczynek.

Koledzy postarali się, żeby wynik wyglądał jeszcze okazalej. Za chwilę Sobstyl zdobył szóstego gola, a w 68 minucie rezultat ustalił Ezana Kahsay. Popularny „Izi” w trzech pierwszych meczach ligowych, bramkarzy rywali pokonał aż siedem razy. W kolejnych spotkaniach pudłował jednak w nieprawdopodobny sposób. W piątek wreszcie mógł odetchnąć, bo przełamał strzelecką niemoc.

– W dawnych czasach strzeliłem cztery gole, to było nawet w meczu z Avią Świdnik, kiedy grałem w Stali Kraśnik. W koszulce Motoru? Nie przypominam sobie takiej sytuacji. Cieszę się, że w spotkaniu ze Świdniczanką byłem skuteczny. Trener wystawił mnie na dziewiątce, więc się odwdzięczyłem. Muszę przyznać, że ten gol z początku drugiej połowy, z dwóch metrów głową, to była chyba jedna z łatwiejszych bramek, jakie kiedykolwiek zdobyłem. Cieszy mój dorobek, cieszy to, że udało nam się zagrać na zero z tyłu, ale przede wszystkim cieszy zwycięstwo drużyny – mówi Rafał Król.

Piłkarze trenera Koczona dzięki trzem punktom wrócili na fotel lidera. Łada 1945 Biłgoraj swój mecz w tej kolejce zagra dopiero w niedzielę – zmierzy się u siebie z Janowianką (godz. 15.30).

Lublinianka – Świdniczanka 7:0 (4:0)

Bramki: Król (5, 23, 49, 57), Pacek (44), Sobstyl (64), Kahsay (68),

Lublinianka: Śliwka – Drozd (72 Delmanowicz), Janiszek, Kołacz (60 Kołacz), A. Nowak (65 Pachuta), Bednara, Popiołek, Sobstyl, Pacek (60 Kahsay), Król (72 Stefańczyk), Kovalskyi (72 Misiurek).

Świdniczanka: Murat – Kędra, Tadrowski, J. Nowak, Guzewicz (62 Groszek), Tymosiak, Wąsowicz (53 Świeboda), Kornacki, Tama (80 Woźniak), Badzian (65 Frączek), Kherouf (57 Goral).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama