Już w trzeciej minucie Urban stracił piłkę na środku boiska, na rzecz Dmytro Bondara. Ukrainiec przez chwilę miał przed sobą tylko jednego obrońcę. Zwolnił jednak akcję, poczekał na Dominika Malugę, a ten zdecydował się na uderzenie z narożnika szesnastki. Źle trafił jednak w futbolówkę i dobrze zapowiadająca się akcja gości, nie przyniosła im zupełnie żadnych korzyści.
180 sekund później odpowiedzieli gospodarze. Krystian Okoniewski zagrał z lewego skrzydła w pole karne. Maksymilian Banaszewski miał piłkę w… piątce, ale nie strzelał, tylko szukał kolegi. Obrońcy Podlasia zablokowali próbę rywali, a za chwilę wybili na uwolnienie.
W dziewiątej minucie kolejna kontra gości powinna zakończyć się lepiej. Maciej Orzechowski urwał się prawą flanką i miał bardzo dobry pomysł. Zagrał prostopadle do Michała Grochowskiego. Minimalnie szybszy przy piłce był jednak czujny Adam Wilk, który wyekspediował ją daleko do przodu.
Kolejne fragmenty zawodów? Chełmianka grała w ataku pozycyjnym, oddała parę strzałów, ale raczej tylko takich do statystyk, bo zagrożenie bramki Oskara Jeża było minimalne.
O tym, że drużyna trenera Macieja Oleksiuka musi popracować nad szybkim atakiem mogliśmy się przekonać jeszcze raz w 38 minucie. Po dalekim podaniu z linii obrony i wygranej „główce” w środku pola, w dobrej sytuacji znalazł się Dmytro Kopytov. Ukrainiec dograł do Malugi, ale niedokładnie, bo skrzydłowy musiał gonić futbolówkę. Ostatecznie uderzył nad pustą bramką, z której wybiegł Wilk.
Emocje po przerwie
Dużo więcej działo się w drugiej połowie. Już w 54 minucie miejscowi objęli prowadzenie. Maksymilian Cichocki posłał podanie w pole karne, a Banaszewski próbował podać głową do kolegi. Pechowo odegrał mu jednak… Sebastian Kobiera z zespołu rywali. Jeż rzucił się w swój krótki róg, ale kapitan Chełmianki znalazł na tyle miejsca, żeby umieścić futbolówkę w siatce.
Co ciekawe, dopiero po zdobytej bramce, trener Ireneusz Pietrzykowski posłał do boju Pawła Tomczyka. „Pawka” zaliczył bardzo pracowite ciut ponad pół godziny. Od razu po wejściu na murawę oddał niezły strzał z dystansu. Przymierzył jednak tuż obok słupka.
Za chwilę powinien trafić na 2:0. Banaszewski „zewniakiem” zagrał do Jakuba Kuzdry. Ten przyjął sobie na kolanko i w drugim kontakcie zagrał na jedenasty metr, gdzie Tomczyk z „pierwszej” uderzył za lekko, a dodatkowo prosto w bramkarza.
Jak to w takich sytuacjach bywa, zamiast drugiego gola dla gospodarzy, zrobiło się po jeden. Maluga napędził akcję prawą flanką, podał do Kopytova, a ten wyłożył piłkę w pole karne do Jakuba Łukasiewicza. Zawodnik, który pojawił się na murawie od razu po przerwie bez przyjęcia ładnie przymierzył do rogu na 1:1.
Później mieliśmy mały serial pod tytułem Paweł Tomczyk. Napastnik gospodarzy w 65 minucie miał bardzo dobrą okazję, ale głową uderzył niecelnie. Za chwilę huknął z dystansu nad bramką. W 73 minucie wreszcie lepiej ustawił celownik. Po centrze z rzutu rożnego w wykonaniu Banaszewskiego, gracze Podlasia kryli tak, że zostawili zupełnie bez opieki napastnika rywali, który z powietrza i z najbliższej odległości huknął pod poprzeczkę.
Końcówka? Bialczanie walczyli o końca i przy odrobinie szczęścia mogli się pokusić o wyrównanie. Najlepszą szansę zmarnował Kobiera, który po rzucie rożnym uderzył nad bramką. Później pudłowali także: Jarosław Kosieradzki czy Natan Piotrowicz.
Dzięki wygranej drużyna trenera Pietrzykowskiego powiększyła przewagę nad KSZO Ostrowiec Świętokrzyski do siedmiu punktów. Wicelider tabeli swój mecz z Hetmanem Zamość zagra jednak dopiero w niedzielę o godz. 20.
Chełmianka – Podlasie Biała Podlaska 2:1 (0:0)
Bramki: Banaszewski (54), Tomczyk (73) – Łukasiewicz (62)
Chełmianka: Wilk – Urban (56 Kuzdra), M. Cichocki, Jakubowski, P. Cichocki (68 Koncewicz-Żyłka), Kucharczyk (58 Koziej), Bahonko (56 Tomczyk), Krawczun, Banaszewski, Okoniewski, Abate (77 Maszkowski).
Podlasie: Jeż – Krawczyk, Nojszewski, Dmitruk, Bondar (46 Łukasiewicz), Orzechowski, Andrzejuk (84 Jeruzalski), Maluga (90+1 Piotrowicz), Kopytov (74 Dobruk), Kobiera, Grochowski (74 Kosieradzki).

Komentarze