Wówczas przestrzegaliśmy, że zespół z Lublina wcale tak mocny nie jest, a weryfikacja przyjdzie w Bochni. I rzeczywiście Contimax MOSiR okazał się piekielnie mocnym przeciwnikiem, który nie przestraszył się nawet świetnego początku Lublinianek. One w pierwszej połowie prowadziły już 39:22, ale później do głosu doszły gospodynie. Bochnia wyszła na prowadzenie na otwarcie ostatniej odsłony i już go nie oddała do końca meczu. Contimax wygrał 100:93, chociaż w ostatnich akcjach akademiczki próbowały jeszcze nawiązać walkę. Musiały sobie radzić jednak bez swojego podstawowego duetu podkoszowych. Catherine Reese oraz Kourtney Treffers popełniły po pięć przewinień i musiały opuścić boisko.
Zwłaszcza brak Reese był olbrzymim osłabieniem, bo ona w 17 min zdobyła aż 20 pkt. Co więcej Amerykanka przez cały mecz nie spudłowała ani jednego rzutu, chociaż oddała ich aż 12 – 8 z gry, a 4 z linii rzutów wolnych. Kolejny raz dobrze zagrała także Brooque Williams. Amerykanka na swoim koncie zapisała 20 pkt. Bohaterką meczu była jednak Anaya Peoples. Amerykańska liderka Contimaxu zdobyła aż 30 pkt.
Contimax MOSiR Bochnia – LOTTO AZS UMCS Lublin 100:93 (22:35, 34:23, 21:19, 23:16)
Contimax: Peoples 30 (2x3), Jones 19 (2x3), Dżochowska 16 (4x3), Stockton 13 (2x3), Kosalewicz 9 oraz Marcinkowska 10 (1x3), Puter 4, Winkiel 0, Zając 0.
LOTTO: Williams 20 (2x3), Reese 20, Tadić 18, Rembiszewska 11 (3x3), Ignerska 0 oraz Treffers 17 (1x3), Wojtala 7 (1x3), Stępień 0, Weber 0.
Sędziowali: Podkowińska, Trybalski, Butenko-Nycz. Widzów: 554.


Komentarze