Co się stało?!
LIGA MISTRZYŃ - Lubella Montex Lublin – Kometal Djorce Petrov Skopie 21:38 (10:18)
- 17.02.2002 22:44
Prawdziwą huśtawkę nastrojów w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń zafundowały swoim kibicom piłkarki ręczne Lubelli Monteksu Lublin. Po dwóch kolejnych porażkach, przyszły dwa kolejne zwycięstwa – w tym wyjazdowy pogrom Akvy w Wołgogradzie. Wczoraj podopieczne trenera Andrzeja Drużkowskiego doznały najdotkliwszej porażki w historii klubu, ulegając Kometalowi Skopie różnicą siedemnastu bramek. Co ciekawe, nadal zachowały szanse na awans do ćwierćfinału klubowego Pucharu Europy.
Tego nie spodziewał się nikt. Montex zagrał wyjątkowo słabo i naprawdę trudno zrozumieć przyczyny tak wysokiej porażki. Momentami można było odnieść wrażenie, że grają ze sobą drużyny, które dzieli przepaść, jeśli chodzi o umiejętności. Lubliniankom trudno odmówić chęci walki, ale to najwyraźniej za mało na klasowego rywala, jakim jest Kometal.
Montex fatalnie spisywał się w obronie, rywalki rozrywały strefę lublinianek z ogromną łatwością. Nawet trudno w tym kontekście oceniać pracę bramkarek. Macedonki były niezwykle skuteczne, nie marnowały żadnej okazji do zdobycia bramki. Bez dobrej obrony nie funkcjonowała kontra, a co gorsza w nielicznych momentach jej wyprowadzania Montex potrafił tracić piłkę. W ataku pozycyjnym nie było lepiej. Brakowało rzutu z drugiej linii, podania rzadko docierały na koło. Izabela Czapko-Puchacz, czołowa snajperka Ligi Mistrzyń, zakończyła zawody z zerowym dorobkiem bramkowym. Pewnym usprawiedliwieniem jej słabszej postawy była choroba, przez co zawodniczka dwa dni poprzedniego tygodnia spędziła w szpitalu pod kroplówką. Z pary lubelskich skrzydłowych: Sabina Włodek – Małgorzata Majerek, lepiej prezentowała się ta druga, która z siedmioma bramkami została najskuteczniejszą zawodniczką swojego zespołu. Jednak i Majerek nie ustrzegła się błędów. W przeciwieństwie do meczu w Wołgogradzie nic do gry nie wniosły zawodniczki wchodzące z ławki, które łącznie rzuciły cztery bramki.
Na tym tle Macedonki zagrały po profesorsku, prezentując grę urozmaiconą, z szerokim repertuarem rzutów. Rozgrywająca Olga Bujanowa czy kołowa Anzela Platon to zawodniczki, których Montex po prostu nie potrafił powstrzymać. Natalia Małachowa i Larisa Ferzaliewa to nominalne skrzydłowe, które jednak potrafią zdobywać bramki także z innych pozycji. Indira Kastratowicz doskonale rzuca z drugiej linii, a przy tym nie myliła się przy rzutach karnych. Dodajmy dobrą bramkarkę Gordanę Nacevą. Twarda obrona, na pograniczu faulu, to od lat znak firmowy Macedonek.
Montex po raz drugi w tej edycji Ligi Mistrzyń przegrał na własne życzenie. Tak jak w meczu z Akvą Wołgograd w Lublinie mistrzynie Polski ogarnęła dziwna niemoc. Problem chyba tkwi w psychice zawodniczek, które najwyraźniej nie potrafią grać pod presją wyniku. Jednak nie mamy nic przeciwko temu, aby Montex znowu nas zaskoczył i wygrał np. 10 bramkami w Lublanie. •
Montex: Chemicz, Chatkowa – Strzałkowska 1, Malczewska 1, Włodek 3, Czapko-Puchacz, Damięcka 1, Majerek 7, Marzec 1, Martynienko 4, Żukiel 1, Wolska, Luberecka 1, Wodniak 1. Kary: 6 min.Kometal: Naceva – Kaliniczenko 2, Kastratowicz 11, Platon 4, Bujanowa 5, Cupić, Budimir, Ferzaliewa 9, Andruszenko 1, Małachowa 6, Bojewa. Kary: 12 min.
Sędziowali Ion Serbu i Viorel Dobre z Rumunii.
Reklama













Komentarze