Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Wóz albo przewóz

LIGA MISTRZYŃ SZCZYPIORNISTEK Krim Neutro Roberts Lubljana – Lubella Montex Lublin w niedzielę o godz. 16
W niedzielę o godzinie 16 Lubella Montex rozegra ostatni grupowy mecz Ligi Mistrzyń. W Lublanie podopieczne trenera Andrzeja Drużkowskiego zmierzą się z Krimem Neutro Roberts – obrońcą klubowego Pucharu Europy. Awans do ćwierćfinału LM zapewnia lubliniankom tylko wygrana w Słowenii. Rozwój wydarzeń w grupie D LM sprawił, że o awansie Lubelli Monteksu do ćwierćfinału zadecyduje jeden, ostatni mecz. Tylko wygrana nad Krimem daje lubliniankom awans. Nie będzie to łatwe zadanie i to nie tylko ze względu na klasę Słowenek. Obrońca Pucharu Europy nie może sobie pozwolić na przegraną, gdyż awans Monteksu możliwy jest wyłącznie kosztem Krimu. Zespół trenera Drużkowskiego traci do swojego niedzielnego rywala dwa punkty i w przypadku wygranej awansuje dzięki dodatniemu bilansowi bezpośrednich spotkań. Jako że remisy w piłce ręcznej nie padają zbyt często, możemy być pewni, że Krim zrobi wszystko, aby ten mecz wygrać. Czy Montex stać na wygraną w Lublanie? Historia poprzednich spotkań uczy, że jakiekolwiek prognozy mijają się z celem. Lubelska siódemka ma duże kłopoty z ustabilizowaniem formy i po meczach słabych lub wręcz fatalnych, trafiają się jej spotkania rewelacyjne. W jakiej dyspozycji będą zawodniczki w niedzielę tego zapewne do końca nie może być pewien nawet trener Drużkowski. Z całą pewnością pod względem umiejętności Montex nie ustępuje Krimowi i w sensie czysto sportowym sprawa jest otwarta. Przewagą Krimu jest długa i wyrównana ławka rezerwowych. Duże znaczenie będzie miało czy zawodniczki zdołały się pozbierać po ubiegłotygodniowej klęsce w meczu z Kometalem Skopje. Porażkę 21:38 trudno rozpatrywać w innych kategoriach jak katastrofa. Miejmy nadzieję, że zespół zdążył zapomnieć o minionej niedzieli. Andrzej Drużkowski często powtarza, że jego zespół nie lubi grać pod presją. Niestety, tej w niedzielę nie da się uniknąć, Montex nie może sobie pozwolić na porażkę. Z drugiej strony lublinianki swoje najlepsze spotkanie (z Akvą w Wołgogradzie) rozegrały na wyjeździe. Gra przed obcą publicznością wyzwala dodatkową motywację. Czy tym razem również? Transmisję z meczu przeprowadzi Radio Lublin. Początek godz. 16. W pierwszym spotkaniu Montex pokonał Krim w Lublinie 32:26, prowadząc także do przerwy – 17:13. W tym meczu drużyny wystąpiły w składach – Lubella Montex Lublin: Chemicz – Włodek 2, Czapko 7, Majerek 9, Marzec 3, Martynienko 6, Żukiel, Luberecka 5, Wodniak. Kary: 10 minut. Kartki: 3 żółte. Krim ETA Neutro Roberts Lublana: Borisenko, Dinu – Mijatowić 1, Derepasko 3, Jaczenko 4, Dajcman, Matuszewska 1, Dołgun 1, Freser 3, Doler 4, Horaćek 2, Mitrović 4, Oder 3, Czeczkowa. Kary: 16 minut. Kartki: 2 żółte, 1 czerwona. Sportowym kibicem to ja jestem takim „niedzielnym”. Co to znaczy? Uczestników porannego redakcyjnego planowania zapytałem ongiś o wynik jakiegoś arcyważnego meczu piłkarskiego, który odbył się trzy dni wcześniej. Wzbudziłem tym powszechną sensację, bo podobno oglądali go wszyscy, od staruszka do podlotka, a kto oglądać go nie mógł, ten czym prędzej dzwonił do przyjaciela pytając o wynik owej kopaniny. Z przykładów bliższych: o tym, że w ubiegłą środę na Cyprze zmagali się ze sobą kopacze Polski i Irlandii Północnej, przypomniałem sobie dopiero następnego dnia, w czwartek. Koledzy z pracy bardzo się zdziwili, że tak ważne – ich zdaniem – wydarzenia sportowe obchodzą mnie jakby... średnio. Więc jako niedzielny kibic do dzisiaj żałuję (i zapewne długo jeszcze będę żałował), że 10 lutego, też w niedzielę zresztą, nie byłem z piłkarkami Lubelli Montex w Wołgogradzie. Dziewczyny, co ja wtedy przeżywałem, słuchając radiowej relacji o tym, jak grałyście z Akvą Wołgograd! Toż to był koncert, a nie mecz! O mało co nie wcisnąłem ucha do radiowego głośnika, by lepiej słyszeć o tych kolejnych piłkach, które Siedojkina i Alizarowa musiały wysupływać z siatki swojej bramki. Miód się lał w me serce po kolejnych Waszych akcjach! Jak ja to przeżywałem! Moje nastoletnie dzieci jeszcze ojca w takim stanie nie widziały, a ja sam siebie w takim transie ostatni raz widziałem podczas igrzysk olimpijskich w Moskwie, gdy kibicowałem Kozakiewiczowi i Ślusarskiemu zdobywającym pierwsze złoto i kolejne srebro dla Polski. Świeżo wtedy poślubiona moja żona nijak nie mogła zrozumieć, co się stało z jej spokojnym dotąd mężem, że skacze do góry niemal na wysokość olimpijskiego znicza – akurat pod nim siedzieliśmy – gdy Władek K. i Tadek Ś. przy pomocy tyczki szybowali ponad poprzeczką, gładko pokonując kolejne wysokości. Wybaczam Wam też ostatni przegrany mecz z Kometalem Djorce Petrov Skopje. Doskonale wiem, że bardzo chciałyście zrobić nam, kibicom, jeszcze jeden prezent. Bardzo, za bardzo chciałyście, żebyśmy się cieszyli ze zwycięstwa. Doskonale wiedziałyście, że wszyscy, jak jeden mąż, na nie czekamy. Ta świadomość Was poraziła, dlatego nie udało się Wam wygrać z Kometalem. Tak samo, jak nie udało się wygrać Małyszowi w Salt Lake City. Dziewczyny z Monteksu! Jeśli przed wyjazdem do Lublany wpadnie Wam w ręce ten Dziennik Wschodni to ja, niżej podpisany sportowy niedzielny kibic donoszę Wam, że o ostatniej niedzieli już zapomniałem oraz że Was wszystkie KOCHAM. I będę Was kochał także po niedzielnym meczu z Krimem Lublana, niezależnie od jego wyniku. Także niezależnie od tego, co powie na to moja żona (wciąż ta sama, z którą w podróży poślubnej byłem na olimpiadzie w Moskwie). Marek Kliza

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama