Start już w czwórce
Start Lublin – Mirpol Białystok 84:71 (27:27, 22:12, 18:16, 17:16)
- 04.03.2002 00:02
d Koszykarze lubelskiego Startu zrewanżowali się przeciwnikom za porażkę w Białymstoku i w trzecim meczu z Mirpolem odnieśli drugie zwycięstwo, awansując do półfinału (czołowej czwórki) pierwszoligowego play off. Podopieczni trenera Arkadiusza Czarneckiego już wykonali przedsezonowy plan. Teraz przystąpią do dalszej walki
o ekstraklasę, ale kolejnego rywala poznają dopiero dzisiaj, ponieważ przełożono decydujący mecz Polpharmy Starogard Gdański z Kotwicą Kołobrzeg.
Mirpol: Olszewski 18 (2 x 3), Puchalski 18, Przewrocki 10 (1 x 3), Zaręba 10 (2 x 3), Kalinowski 7 (1 x 3) oraz Monach 6, Czech 2, Zadykowicz 0, Łodko 0.
Start: Plevnik 24 (4 x 3), Łuszczewski 21 (1 x 3), Miś 10, Olejniczak 9, Marciniak 4 oraz Kosior 11 (3 x 3), Sikora 5, Bielak 0, Ostrowski 0.
Sędziowali: Marek Kalwasiński (Wrocław) i Roman Kuczyński (Poznań).
Niedzielna konfrontacja Startu z Mirpolem była równie zacięta i emocjonująca jak dwie poprzednie. W trakcie meczu wyczuwało się napięcie towarzyszące zawodnikom obydwu drużyn. Lublinianie mieli jednak więcej atutów i zasłużenie awansowali do następnej fazy play off. W Starcie wystąpił już Paweł Kosior, który przez dwa tygodnie leczył kontuzję prawej ręki. Występ kapitana zespołu można uznać za udany. Paweł pomagał w zbiórkach, absorbował uwagę przeciwników i trafiał w ważnych momentach spotkania. Poza tym jego obecność dodała pewności kolegom.
W pierwszej połowie pierwszoplanową postacią był Samo Plevnik, który w tej części spotkania zaaplikował gościom 20 pkt. Wspierał go Przemysław Łuszczewski, grający znowu na swoim wysokim poziomie. Centrzy – Piotr Miś i Jacek Olejniczak też zrobili swoje, ponownie wygrywając walkę pod tablicami.
W pierwszej kwarcie żadnej ze stron nie udało się uzyskać znaczącej przewagi. W 2 min Mirpol prowadził różnicą czterech punktów (8:4), a w 6 min, po trójce Plevnika wygrywał Start 16:14. W tej odsłonie wynik najczęściej oscylował wokół remisu i walka zakończyła się wynikiem 27:27. Początek kolejnej kwarty także był wyrównany. W 14 min odnotowaliśmy ostatni remis (35:35). Od tego momentu zarysowała się przewaga lublinian. Po punktach Łuszczewskiego, Olejniczaka i Misia Start prowadził dziesięcioma punktami (45:35) i z taką przewagą schodził na przerwę.
W trzeciej odsłonie goście próbowali odrobić straty, ale zdołali zbliżyć się do „czerwono-czarnych” tylko na 3 pkt (49:46 i 53:50). Na szczęście ponownie dali o sobie znać Plevnik i Kosior. Obaj trafili zza linii 6,25, a po umyślnym przewinieniu Monacha i skutecznych rzutach wolnych Olejniczaka lublinianie ponownie prowadzili różnicą 10 pkt (65:55). Goście stracili nadzieję na sukces w 33 min, kiedy za piąte przewinienie parkiet opuścił Daniel Puchalski. Nastroje lublinian też się pogorszyły, kiedy nogę skręcił Plevnik. Jego koledzy nie pozwolili jednak wydrzeć sobie zwycięstwa i po meczu po raz drugi w tym sezonie uczcili sukces szampanem. •
Reklama













Komentarze