Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kubeł zimnej wody

Po zwycięstwie w Płocku mocno zaostrzyły się apetyty fanów górniczego zespołu. W sobotę do Łęcznej przyjechał trzeci w tabeli zespół Garbarni Jaworzno.
W przypadku zwycięstwa pozycja Górnika w ścisłej czołówce zostałaby umocniona, tym bardziej że w ostatniej kolejce punkty zgubiły drużyny Bełchatowa, Orlenu i Świtu, a nawet Lecha! Niestety „zielono-czarni” sprawili przykrą niespodziankę, przegrywając po grze pozostawiającej wiele do życzenia. Do śmigusa-dyngusa pozostały co prawda dwa tygodnie, ale już teraz na głowy łęczyńskich sympatyków Górnika wylany został kubeł zimnej wody. Była to jednocześnie pierwsza porażka Pawła Kowalskiego przed własną publicznością. Goście nie ukrywali, że przyjechali na Lubelszczyznę osiągnąć remis. Swe poczynania od pierwszej minuty poświęcili w głównej mierze zabezpieczeniu własnego przedpola. Jednak Ślązacy, w szeregach których znalazło miejsce kilku doświadczonych graczy, przy każdej sposobności przechodzili do szybkiego kontrataku. W ich szeregach prym wodził zwłaszcza Maciej Iwański. Kiepsko usposobieni łęczyńscy defensorzy, popełniający proste błędy jeden za drugim, powinni zapamiętać go na długo. Zastrzeżenia można mieć do każdej formacji. Słabe zagrożenie stanowili również miejscowi napastnicy, skutecznie odcięci od podań. Do 18 min „górnicy” nie potrafili stworzyć sytuacji pachnącej golem. Dlatego rzut wolny podyktowany 17 m od bramki Garbarni stał się wymarzoną okazją na zdobycie oczekiwanego prowadzenia. I rzeczywiście. Do piłki podbiegł Paweł Bugała i bez ceregieli huknął obok muru w długi róg. Wydawało się, że sprawy wreszcie nabrały właściwego biegu. Nic bardziej mylnego. Sześć minut później był już remis i konsternacja. Brzemienna w skutkach okazała się strata piłki w środku boiska, po której Iwański podał do wbiegającego w pole karne Jacka Dobrowolskiego. W sytuacji sam na sam Bartosz Rachowski skapitulował. Tuż przed zejściem na przerwę humory w Łęcznej znowu mogły się poprawić. Niestety, po podaniu Bugały Sebastian Szałachowski z narożnika pola bramkowego trafił w Michała Wróbla. Druga połowa zaczęła się fatalnie. Przy konstruowaniu akcji przez gospodarzy piłkę wyłuskał Iwański i dostrzegł pozostawionego bez opieki Łukasza Błasiaka. Po uderzeniu z lewej strony pola karnego Rachowski sięgnął do siatki po raz drugi. Po godzinie było już 1:3. Jaroszyński podał do Iwańskiego, który po długim biegu z piłką zdecydował się na strzał z 25 m. Wysunięty z bramki golkiper Górnika obserwował jak futbolówka ląduje za jego kołnierzem. Pół godziny nie starczyło, aby zniwelować straty przeciwko dobrze usposobionym gościom. Bliski powodzenia był m.in. Dariusz Solnica strzelając głową z 3 m w bramkarza oraz Przemysław Kaźmierczak. W 72 min pojawił się cień szansy, gdy Wojciech Korzan z 17 m kopnął z pierwszej piłki do siatki przy lewym słupku. Niestety, w końcówce zabrakło pomysłu i sił, aby wywalczyć choć jeden punkcik. BRAMKI 1:0 Bugała – 18; 1:1 Dobrowolski – 24; 1:2 – Błasiak – 51; 1:3 – Iwański 59: 2:3 – Korzan 72 SKŁADY Górnik: Rachowski – Warakomski (49 Kaźmierczak), Jarzynka, Jaroszyński, Boguś – Korzan, Bosowski, Bugała, G. Bronowicki – Solnica, Szałachowski (52 Popławski). Garbarnia: Wróbel – Berliński, Górniak, Zadylak, Pęczek – Adamus, Galeja, Sermak (31 Błasiak), Dobrowolski – Iwański, Chudy (89 Tokarz). Żółte kartki: Zadylak, Górniak, Iwański, Chudy, Błasiak (Garbarnia). Sędziował: Janusz Oparcik z Radomia. Widzów: 3000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama