Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

PIŁKARSKA IV LIGA

Orlęta Łuków - Lublinianka 1:0 • Avia Świdnik - Wisła Puławy 2:0 • Chełmianka - Legion Tomaszowice 0:2 • Hetman II Zamość - Orlęta-Spomlek Radzyń Podlaski 1:2 • LKP-Motor Lublin - BKS Auto Stoma Lublin 1:0 • Unia Krzywda - Unia Hrubieszów 0:2 • Victoria Łukowa Chmielek - Granica Lubycza Królewska 0:2 • Czarni Dęblin - Górnik II Łęczna 5:1 • Tomasovia - AZS-Podlasie Biała Podlaska 4:2.
1. LKP-Motor 22 52 59-15 2. Avia 22 41 40-19 3. Tomasovia 22 39 45-19 4. Spomlek 22 39 30-16 5. Unia H. 22 39 41-28 6. Lublinianka 22 36 35-33 7. Orlęta Ł. 22 35 26-20 8. Górnik II 22 34 40-37 9. Legion 22 33 36-35 10. BKS Lublin 22 33 34-33 11. Hetman II 22 31 45-39 12. Czarni 22 27 31-42 13. Granica 22 25 27-37 14. AZS-Podlasie 22 23 24-31 15. Chełmianka 22 23 28-40 16. Wisła 22 21 22-43 17. Victoria 22 18 26-46 18. Unia K. 22 6 9-68 Już w 3 minucie spotkania Tomasz Albingier zdobył bramkę dla rezerw Hetmana, ale zamościanie krótko cieszyli się z prowadzenia. Po kwadransie gry wyrównał Christian Uzoma Luke wykorzystując dośrodkowanie z prawej strony. Goście nadawali w tym okresie ton boiskowym wydarzeniom. Dziesięć minut później po raz drugi mogli podnieść ręce w geście triumfu. Damian Panek skutecznie zamykał zespołową akcję Orląt. Wynik z pierwszej połowy utrzymał się do końca, mimo że w drugiej odsłonie więcej z gry mieli zamościanie. Bramki: Albingier 3 - Luke 15, Panek 25. Hetman II: Baran, Czapka, Rams, Patron, Dymanus, Sawic (50 Sobczyk), M. Lipiec (75 Marczewski), Waga, P. Lipiec, Albingier, Kusztykiewicz. Orlęta: Dadasiewicz, Idzikowski, Klajda, Ozygała, Leszkiewicz, Koperwas (80 Wereszczyński), Luke (85 Wasiluk), Zinko, Syta, L. Kapitan (75 Gortat), Panek. Żółte kartki: Dymanus, Kusztykiewicz (H), Koperwas, Syta, Ozygała, Zinko (O). Sędziował Sadczuk z Lublina. (jar) Derby Lublina między LKP-Motorem i BKS Auto Stoma zgodnie z przewidywaniami, zakończyły się zwycięstwem lidera IV ligi. Motor, pomimo zdecydowanej przewagi, pokonał lokalnego rywala tylko 1:0. Kolejny trzy punkty umocniły zespół trenerów Witolda Sokołowskiego i Krzysztofa Rzeźnego na pierwszym miejscu w tabeli, a były też z pewnością miłym prezentem dla Andrzeja Gutka, który w sobotę zawarł związek małżeński. Wybranką pomocnika LKP-Motoru jest Anna, a świadkiem na ślubie był Mariusz Adamczyk, piłkarz BKS. Nowożeńcy otrzymali od kibiców bukiet kwiatów w barwach klubowych. Tuż przed pierwszym gwizdkiem gratulacje Andrzejowi Gutkowi złożyli pozostali zawodnicy BKS. Duży wpływ na przebieg meczu miał stan boiska na stadionie przy al. Zygmuntowskich. Służby porządkowe poradziły sobie z uprzątnięciem śniegu, ale podnosząca się temperatura spowodowała powstanie błota. Na grząskim boisku lepiej czuli się gospodarze, choć w pierwszych dziesięciu minutach piłkarze BKS oddali trzy strzały, które jednak minęły światło bramki. Potem inicjatywa przeszła na stronę LKP-Motoru, szwankowała jednak skuteczność. Inna sprawa, że BKS, jak większość drużyn przyjeżdżających na al. Zygmuntowskie myślała głównie o zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki, zagęszczając środek boiska. To nie ułatwiało miejscowym konstruowania akcji. Dopiero w 34 min z lewej strony dośrodkował Marcin Luty, piłka po krótkim odegraniu od Piotra Prędoty trafiła do Łukasza Ryszki, a ten strzelił nad bramkarzem. Gospodarze zdobyli jeszcze jednego gola za sprawą Lutego, ale sędzia doszukał się pozycji spalonej. W 70 min BKS miał szanse na zdobycie honorowego gola. Piróg źle wyszedł do dośrodkowania i musiał sparować piłkę, nadbiegający Marcin Styrnik strzelił bardzo niecelnie. Gości w niedzielnym meczu w Krzywdzie wciąż prowadził Dariusz Herbin, mimo że dzień wcześniej zasiadał na ławce Hetmana Zamość w Sosnowcu. Jak powiedział nam szkoleniowiec, dzisiaj zapadnie decyzja, z którym z klubów zwiąże swoją najbliższą przyszłość. Duży wpływ na postawę piłkarzy miał... wiatr. Do przerwy przewagę mieli gospodarze, dopingowani przez porywiste podmuchy przekornej pogody. Po zmianie stron z wiatrem grali hrubieszowanie, co wykorzystali strzelając dwie bramki. Mecz toczył się w przenikliwym zimnie, stąd zapewne piłkarze dużo biegali, co, niestety, nie zawsze przekładało się na składne akcje. Nie brakowało walki w środkowej strefie boiska, jednak szwankowało wykończenie. - O końcowym wyniku zadecydowała bramka Michała Dudzińskiego z 55 min, który wykorzystał dośrodkowanie na 5 m od Roberta Zarzyckiego - powiedział Leszek Koper, wiceprezes Orląt. Trzecie zwycięstwo w rundzie wiosennej odnieśli piłkarze Czarnych Dęblin. W sobotę wysoko pokonali Górnika II Łęczna (5:1), a hat-trickiem w tym meczu popisał się Robert Sztein. Ostatni gol był ósmym napastnika Czarnych w 2002 roku. Łęcznianie przyjechali do Dęblina bez piłkarzy pierwszego zespołu, a na dodatek trener Waldemar Sularz nie mógł wstawić do składu kontuzjowanego Grzegorza Pastusiaka. To właśnie obrona była najsłabszą formacją Górnika II w tym meczu. Goście wprawdzie częściej byli w posiadaniu piłki, ale prostopadłe podanie do wysuniętego Szteina siały zamieszanie pod bramką Marcina Wójcika. Czarni bezwzględnie wykorzystywali błędy rywali strzelając pięć bramek, marnując przy tym kilka innych wybornych okazji. Pierwsze zwycięstwo po dwóch kolejnych porażkach odnieśli piłkarze Legionu Tomaszowice. Podopieczni trenera Marka Sadowskiego nieoczekiwanie, ale zasłużenie pokonali dobrze spisującą się w rundzie wiosennej Chełmiankę 2:0. Oba gole padły w ostatnich fragmentach meczu. Chełmianie w trzech wcześniej rozegranych meczach zgromadzili siedem punktów, podczas gdy Legion nie zdobył nawet \"oczka”. Podopieczni trenera Przemysława Delmanowicza, występujący w roli gospodarza, byli faworytem sobotniego meczu. W pierwszej połowie papierowe prognozy znalazły swoje potwierdzenie na boiskowej murawie. Chełmianie dominowali, często goszcząc pod bramką dobrze dysponowanego Mikołaja Fokina. Dogodnych okazji do zdobycia bramki nie wykorzystali jednak Rafał Wiącek, Andrzej Krawiec, Adam Mazurek czy Ernest Czelej. Bliski wyręczenia miejscowych piłkarzy był Rafał Samolej, którego fatalny kiks w polu karnym mógł zakończyć się bramką samobójczą. Niewykorzystane akcje się mszczą... W 88 min Cezary Bakiera powstrzymał jeszcze szarżującego Jaroszyńskiego, ale dwie minuty później był już bezradny wobec strzału Piotra Szewczyka.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama