Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Szczęśliwa Finlandia

Bohater reprezentacji Polski w zapasach w stylu klasycznym, zdobywca jedynego medalu - brązowego - wśród mężczyzn na Mistrzostwach Europy, w drodze do domu odwiedził redakcję Dziennika Wschodniego. Rozpromieniony podzielił się swoimi wrażeniami. Z Seinajoki \"na żywo” informacje przekazywał nam międzynarodowy arbiter i trener Cementu Gryfa Chełm Krzysztof Grabczuk. Natychmiast przekazywał nam radosne wieści. - Do tej imprezy, spośród wszystkich, w których startował, Darek przygotowany był najlepiej. Był o włos od zdobycia mistrzostwa. Co tu dużo gadać, z trzeciego miejsca też cieszymy się ogromnie
Szczęśliwa Finlandia
Darek Jabłoński prezentuje swój czwarty w karierze medal mistrzostw Europy (Jacek Mirosław)
Wczoraj samolot z Finlandii, z polską ekipą na pokładzie, wylądował w Warszawie o godz. 10. Na lotnisku Okęcie na Darka czekała bardzo stęskniona najbliższa rodzina - żona Beata z synkiem Damianem oraz grupa najwierniejszych chełmskich sympatyków. Jedyny medalista męskiej ekipy, mimo zmęczenia trudami turnieju i podróżą, chętnie przyjął nasze zaproszenie, by na gorąco podzielić się z czytelnikami \"DW” spostrzeżeniami z maty w Seinajoki. W redakcji pojawił się uśmiechnięty, rozluźniony, ze swoją cenną zdobyczą - brązowym medalem. To już jego czwarty w mistrzostwach Starego Kontynentu, w tym drugi \"brąz”. W kolekcji ma jeszcze po jednym złotym i srebrnym. Rozmowę rozpoczął... Dariusz Jabłoński - Korzystając z zaproszenia, za które dziękuję, chciałbym pozdrowić swoich kibiców i wszystkich czytelników Dziennika Wschodniego. • Obroniłeś trzecie miejsce z zeszłego roku z Turcji. Po cichu nie liczyłeś na \"coś” więcej? - Zawsze może być lepiej. Tym bardziej że w półfinale, z późniejszym mistrzem Renatem Bikkinem, przegrałem niewielką ilością punktów. Ale mam też powód do satysfakcji - w swojej ostatniej walce w turnieju, o miejsce na podium, pokonałem 6:0 Białorusina Radkiewicza, triumfatora sprzed roku. • Do tej pory stawałeś na podium co dwa lata... - I cieszę się, że wreszcie przerwałem tę stresującą tendencję. Trzeba przyznać, że tym razem miałem wreszcie szczęście podczas losowania. To naprawdę istotna sprawa, wiem coś o tym. W Finlandii upiekła mi się jedna walka. Było siedem grup, a mnie trafił się wolny los. • Po raz pierwszy na Mistrzostwach Europy walczyłeś w kat. 55 kg. - Zmniejszono liczbę kategorii wagowych do siedmiu. Ja startuję w połączonej z 54 i 58 kg. Przez to zrobiło się większe zagęszczenie i konkurencja. Zapaśnicy z tej wyższej przekwalifikowali się do \"mojej” lżejszej. • W walce o finał uległeś dopiero po dogrywce, po obowiązkowej klamrze. - Z Rosjaninem na imprezie tej rangi spotkałem się pierwszy raz. To naprawdę mocny i trudny przeciwnik. W półfinale w regulaminowym czasie był remis 1:1. Niestety, nie ustrzegłem się błędów. Za bardzo się napaliłem, dałem się wypuścić. Za szybko chciałem wykonać akcję. Trzeba było to utrzymać i spokojnie poczekać na ruch rywala. • Twojemu koledze z Cementu Gryf Chełm - Sylwestrowi Charzewskiemu powiodło się gorzej. - Sylwek jest młodym zawodnikiem. Debiutował w tak dużej imprezie. Ma ogromny potencjał. Z doświadczonymi rywalami toczył wyrównane boje. Musi jeszcze dużo walczyć. Brakuje mu cwaniactwa i obycia. Za dużo chciał. A czasami \"co za dużo to nie zdrowo”. • Z Finlandią łączą cię miłe wspomnienia. - To prawda. W tym kraju zdobyłem swój pierwszy medal w seniorach. W 1997 roku też w ME sięgnąłem po \"złoto”!

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama