Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dramat Górnika w ostatniej minucie

Porażka 0:1 Górnika Łęczna z KSZO Ostrowiec w pierwszym barażowym meczu o miejsce w ekstraklasie, znacznie ogranicza szanse na awans. Wczoraj łęcznianie przeważali, byli jednak nieskuteczni, co zemściło się w ostatniej minucie meczu
Spotkanie wzbudziło duże zainteresowanie. Na trybuny w Łęcznej ściągnęły 4 tysiące kibiców. Obyło się bez incydentów, a prawdziwie sportowa atmosfera mogła zaimponować. Tym bardziej trzeba żałować, że awans do ekstraklasy znacznie się oddalił; byłoby dla kogo grać. A wszystko przez Marka Sokołowskiego. Pomocnik KSZO w ostatniej minucie popędził przez pół boiska, nie dał się zatrzymać i mijając rywali jak slalomowe tyczki strzelił z bliska do pustej bramki. To był lodowaty prysznic na rozgrzane głowy piłkarzy z Łęcznej i ich sympatyków. Górnik atakował przez cały mecz. W pierwszej połowie celny strzał Arkadiusza Bilskiego i niecelny Jacka Dąbrowskiego to ofensywny dorobek KSZO. Zdecydowanie lepiej prezentował się dorobek gospodarzy. Aż czternastokrotnie starali się zaskoczyć Waldemara Piątka. Kanonadę rozpoczął Jacek Iwanicki, później głównie strzelali Grzegorz i Piotr Bronowiccy oraz Paweł Bugała. Lider łęcznian znów imponował spokojem, techniką, niekonwencjonalnymi, swobodnymi zagraniami. Kilka razy brakowało centymetrów, aby Piątek sięgał do siatki. Mimo zerowego dorobku bramkowego \"górnicy” schodzili na przerwę w nie najgorszych nastrojach, z wiarą, że gole dla nich są tylko kwestią czasu. Przekonanie takie wyraził m.in. Dariusz Solnica, napastnik Górnika, poprzednio występujący w KSZO. - Jesteśmy dobrze przygotowani kondycyjnie, na pewno wytrzymamy tempo. Jestem przed drugą połową optymistą. To że grałem poprzednio w KSZO nie ma dla mnie znaczenia - powiedział reporterce Canal Plus. Solnicy wtórował Paweł Holc, który nie mógł zagrać z powodu kontuzji. Innego zdania był Wojciech Małocha, nieobecny na boisku z takich samych powodów napastnik KSZO. - Gospodarze rzucili się na nas i zdecydowanie przeważają, słabiej gra nasza pomoc, ale koledzy wytrzymają. A o spadku z ligi nawet nie myślimy. Bliższy prawdy był Małocha. Solnica natomiast mimo chęci zmarnował dogodną okazję w 82 min, strzelając w bramkarza. Niedługo potem w idealnej sytuacji znalazł się Sebastian Szałachowski, jednak zwlekał ze strzałem. A później obejrzeliśmy życiową akcję Sokołowskiego... Mimo to nie wszystko stracone, bo po tym meczu Górnik nie musi mieć kompleksów. Rewanż w niedzielę w Ostrowcu. Tym meczem daliśmy odpowiedź, że zasłużyliśmy na występ w barażach. Rozegraliśmy najlepsze spotkanie w sezonie. Niestety, nastrój mam minorowy. Taka jest piłka. Byliśmy lepsi, cały czas przeważaliśmy, stwarzaliśmy sytuacje... A jednak wystarczył jeden błąd, by przegrać. Szkoda, bo to Górnik powinien prowadzić po pierwszej połowie barażu. Zabrakło łutu szczęścia. Ale przed nami jeszcze rewanż w Ostrowcu i na pewno nie odpuścimy tego meczu. Damy sobie radę. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama