Rolnicy zawieszają protest na krajowej "dwójce. Będzie przełom?
Rolnicy zawieszają akcję protestacyjną na krajowej "dwójce. Od czwartku zdesperowani hodowcy trzody chlewnej z pow. bialskiego blokowali drogę krajową pomiędzy Zalesiem a Wólką Dobryńską.
- 14.03.2014 14:27

W piątek do protestujących w Łosicach (woj. mazowieckie) rolników przyjechał wicepremier Janusz Piechociński. Padły zapewnienia o mobilnych skupach interwencyjnych, które mają ruszyć już w niedzielę. - Jeżeli zapowiedzi nie dojdą do skutku, we wtorek znowu wyjedziemy na drogi - mówi Robert Janczuk, rolnik z Pojelec w gm. Biała Podlaska, jeden z organizatorów akcji protestacyjnej na krajowej "dwójce” k. Zalesia, który uczestniczył w spotkaniu z szefem PSL.
Około 100 zdesperowanych hodowców trzody chlewnej od czwartku blokowało krajową "dwójkę”, domagając się natychmiastowych skupów interwencyjnych, zniesienia strefy buforowej oraz wypłaty rekompensat. - Rolnicy dostaną rekompensaty za straty, które ponieśli, m.in. na skutek spadku cen tuczników. Pieniądze będą im wypłacane bezpośrednio - obiecał Piechociński. - Wicepremier poświęcił nam sporo czasu. Zapowiedział niezwłoczne działania. Jestem ostrożnym optymistą - mówi Marian Tomkowicz, wójt gminy Leśna Podlaska, który do Łosic pojechał wraz z grupą 12 wójtów gmin objętych strefą buforową.
W Łosicach po raz pierwszy padło słowo "przepraszam” ze strony rządu. - Chcę przeprosić za moje państwo, które nie stanęło na wysokości zadania. Skończył się czas gadania. Takie sytuacje nigdy więcej się nie powtórzą- podkreślił szef PSL. W przyszłym tygodniu do rolników ze strefy buforowej ma przyjechać nowy minister rolnictwa Marek Sawicki. Obecnie, jest on w Brukseli i negocjuje z Komisją Europejską kwestię zniesienia strefy buforowej w pow. bialskim, łosickim i włodawskim.
W piątek czterogodzinną akcję protestacyjną prowadzili też rolnicy z gm. Wisznice. Ok. 20 ciągników spowalniało ruch na drodze krajowej nr 63 w Wisznicach.- Hodowcy są nastawieni pokojowo. Usiłują jednak pokazać, że mają problem i od 3 tygodni nikt ich nie słuchał - uważa Piotr Dragan wójt gminy Wisznice.
Miejsca protestów patrolowała policja. Ruch odbywał się dosyć płynnie, bo wyznaczone były objazdy. - Natomiast samochody ciężarowe, które chciały dojechać do przejścia granicznego w Koroszczynie, rolnicy przepuszczali co 10 minut. Kolejka tirów nie była zbyt długa - informuje Jarosław Janicki, rzecznik bialskiej policji. - Protest przebiegał spokojnie. Nie doszło do incydentów ani awantur.
Reklama













Komentarze