Rodzice narzekają na iPrzedszkole. "Więcej obowiązków, brak korzyści"
System "iPrzedszkole, który miał ułatwić życie, zamiast tego mocno je utrudnił - narzekają rodzice. Ale urzędnicy są głusi na ich uwagi i nie zamierzają nic zmieniać
- 10.03.2014 18:18

Miasto wydało na wdrożenie programu około 260 tys. zł. Rodzice przedszkolaków dostali karty czipowe, które muszą odbijać w czytniku przy wejściu i wyjściu z przedszkola.
- Po wprowadzeniu kart nie widzę tak naprawdę żadnych korzyści dla rodziców. Nakłada się na nas dodatkowe obowiązki, nie dając nic w zamian. Należności wcale nie są dostępne w internecie, to samo dotyczy jadłospisu. Mogę sprawdzić, co jadło moje dziecko, ale dopiero po fakcie, a ja np. chciałbym wiedzieć wcześniej, co będzie na obiad w przedszkolu - mówi Bartłomiej Kowalik.
Dzięki systemowi urząd chciał lepiej ewidencjonować czas pobytu dzieci w placówkach. - Jeżeli zapomni się karty, co jednak czasami może się zdarzyć, to trzeba zapłacić za osiem godzin, chociaż dziecko było w przedszkolu znacznie krócej. Karty nie powodują też, że dziecko jest dodatkowo chronione, bo nawet bez niej można się łatwo dostać do przedszkola.
Urząd przewidział tylko jedną bezpłatną kartę czipową na każde dziecko. Za kolejną trzeba już zapłacić 10 zł. - Taki wydatek nie był wielkim problemem, ale nie wyobrażam sobie, jak mielibyśmy sobie poradzić z jedną. Np. w sytuacjach, kiedy ja odprowadzam dziecko, a żona je odbiera. Czasami o pomoc proszeni się przecież także dziadkowie - dodaje Bartłomiej Kowalik.
Na ostatnim posiedzeniu komisji edukacji Rady Miasta radny Leszek Wojtowicz przedstawił postulaty rodziców. Chodzi o wydanie drugiej bezpłatnej karty oraz wprowadzenie elastycznego rozliczania czasu pobytu dziecka. Np. w przypadku umowy podpisanej na sześć godzin, aby dziecko jednego dnia mogło przebywać w przedszkolu np. od 7.45 do 13.45, a innego od 8.20 do 14.20.
- Wiele osób mówiło mi o niedoskonałości tego systemu, ale myślę, że pewne rzeczy można naprawić i nie będzie to dla urzędu taki wielki wydatek. Skoro wprowadziło się go tak naprawdę bez zgody rodziców, to teraz wypadałoby zrobić coś także dla nich - uważa Leszek Wojtowicz, radny klubu SIS "Teraz”.
Odpowiedź na wnioski skierowane do prezydenta miasta komisja edukacji ma otrzymać przed kolejnym posiedzeniem, które zostało zaplanowane na 17 marca. Nie zanosi się jednak na to, aby zostały rozpatrzone pozytywnie.
- Urząd nie może sobie pozwolić na ponoszenie dodatkowych kosztów - wyjaśnia Stanisław Szajowski, kierownik Wydziału Edukacji i Sportu w UM Puławy. Według niego nie ma również szans na wprowadzenie minutowego rozliczenia pobytu dziecka w przedszkolu. - System musi działać w ten sposób. Jeżeli to byłoby czyjeś prywatne przedszkole to mógłby je urządzić po swojemu - dodaje Szajowski.
W Kurowie też będą karty
Elektroniczny system ewidencji pobytu dzieci w przedszkolach wdraża również gmina Kurów. Czytniki pojawią się w Przedszkolu w Kurowie i w Zespole Placówek Oświatowych w Klementowicach. Tutaj z komitetu rodzicielskiego jest finansowana tylko pierwsza karta, za kolejne rodzice muszą już płacić 10 zł. - System już jest testowany, ale w pełni zacznie działać dopiero we wrześniu - mówi Marek Muszyński, zastępca wójta gm. Kurów. - Chodzi o polepszenie i bardziej wydajną organizację pracy przedszkoli. Na pewno nie o utrudnienie życia rodzicom - dodaje.
Reklama
















Komentarze