Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Lewart wciąż bez wyjazdowego sukcesu

Kolporter Korona Kielce - Lewart Lubartów 1:0 (0:0) BRAMKA 1:0 Nykiel 87 min. SKŁADY Kolporter Korona: Stawarz - Zawadzak, Michalski, Cieślikowski, Bujak (84 Mitek), Gołąbek, Heinrich, Gryz (84 Nykiel), Wachowicz, Grad, Lipski (69 Tomczak). Lewart: Baran - Meksuła, Zagrodniczek, Nowak, Kleszcz, Kucharski, Siczek, Brzozowski, Pranagal, Klepacz, Kaczmarski. Żółta kartka: Brzozowski (Lewart). Sędziował: S. Widlarz (Bielsko). Piłkarze Lewartu byli bardzo blisko wywiezienia z Kielc przynajmniej jednego punktu. Przez większą część spotkania nie ustępowali faworyzowanemu Kolporterowi, który do minionej soboty odniósł pięć zwycięstw z rzędu. Kiedy część kibiców pogodziła się już z bezbramkowym remisem i powoli zaczęła opuszczać trybuny, Ryszard Tomczak dokładnie wyłożył piłkę wychodzącemu na czystą pozycję strzelecką Krzysztofowi Nykielowi, a ten uderzył do siatki obok próbującego interweniować Marka Barana. Gola dla Kolportera Korona wypracowali zawodnicy, których dopiero w końcowych fragmentach spotkania desygnował do gry trener Dariusz Wdowczyk. Wcześniej ataki kielczan były umiejętnie rozbijane przez gości, a najgroźniejsze sytuacje pod bramką Lewartu powstawały głównie po dobrze wykonywanych stałych fragmentach gry. Gospodarze sporo strzelali z dystansu, przeważnie niecelnie. Przed przerwą Baran interweniował tylko raz, w 38 min, po uderzeniu z linii pola karnego Zbigniewa Wachowicza. Lewart zaprezentował dojrzały futbol, przeprowadził kilka kontr, z których przynajmniej jedna powinna zakończyć się golem. W 72 minucie spotkania niewiele brakowało, aby akcja lubartowian zakończyła się sukcesem. Tomasz Siczek znalazł się w sytuacji sam na sam z Mariuszem Stawarzem, jednak bramkarz Kolportera popisał się znakomitym refleksem i sparował piłkę na rzut rożny. Jeszcze w samej końcówce meczu Piotr Kucharski próbował wyrównać, ale jego \"główka” była niecelna. (art) Jerzy Krawczyk, trener Lewartu - Szkoda straconych punktów, tym bardziej, że nie byliśmy zespołem słabszym, a momentami graliśmy lepiej, na pewno mądrzej. Liczą się gole... Gospodarzom udało się trafić do naszej bramki po jednej z nielicznych groźnych akcji. Najsilniejszą bronią miejscowych były stałe fragmenty gry. My dogodnych sytuacji mieliśmy więcej. Do 87 minuty kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Szkoda straconej szansy. Znów nie zasłużyliśmy na porażkę, ale prawda jest brutalna. Nadal nie możemy pochwalić się zdobyciem przynajmniej jednego punktu na boisku rywala. W tej rundzie mamy jeszcze tylko jedną szansę na poprawienie bilansu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama