Reklama
d Nie było niespodzianki w Lublinie i Cracovia pewnie sięgnęła po trzy punkty, wygrywając 4:1. Żałować jedynie należy, że Motor bardzo ułatwił zadanie liderowi, tracąc gole po wyjątkowo głupich błędach.
BRAMKI
0:1 Giza 10, 0:2 Bania 23, 1:2 Maciejewski 25, 1:3 Ankowski 30, 1:4 Nowak 55
SKŁADY
Motor: Piróg - Wieleba, Ptaszyński, Ryczek, Maciejewski (46 Stopa), Szynkaruk, Syroka, Maziarz, Luty (32 R. Czępiński), Gutek, Prędota (38 Małyszek).
Cracovia: Paluch - Siemieniec (90 Wacek), Baran, Skrzyński, Radwański, Szwajdych, Giza, Hajduk, Nowak (90 Hermaniuk), Ankowski (88 Dudziński), Bania (42 Czerwiec).
KARTKA
Żółta: Siemieniec (C). Sędziował: Radosław Grabowski (Mazowiecki ZPN). Widzów: 3000.
Już pierwszy atak gości przyniósł im powodzenie. W 10 min szybka, kombinacyjna wymiana piłki, bez przyjęcia, pomiędzy Wojciechem Ankowskim i Krzysztof Radwański zakończyła się podaniem na \"piątkę” do Piotra Gizy, który skorzystał z pierwszego prezentu defensywy. Po kilku minutach mógł być remis. Tym razem fatalnie zachował się Grzegorz Baran. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Piotr Prędota, ale kopnął obok słupka. Krakowianie przez cały czas grali konsekwentnie \"swoje”. Długo utrzymywali się przy piłce, starannie rozgrywali akcje i przede wszystkim potrafili wykorzystać szkolne błędy lublinian. A Motor popełniał je jeden za drugim, \"popisując się” zastraszającą ilością strat. W 23 min z rzutu rożnego dośrodkował Paweł Nowak, piłka przeleciała obok stojącego przy słupku Marcina Lutego, odbiła się od Rafała Piroga, a Piotr Bania z najbliższej odległości wpakował ją do siatki. Odżyły nadzieje miejscowych, gdy po centrze z rzutu wolnego Radosława Szynkaruka Łukasz Paluch źle wyszedł z bramki, a Michał Maciejewski strzelił głową do siatki. W 30 min kolejne fatalne zachowanie lubelskich obrońców sprawiło radość Cracovii. Paweł Szwajdych urwał się prawą stroną, podał płasko na drugą stronę pola karnego, Michał Wieleba przepuścił piłkę i Ankowski bez problemów po raz piętnasty w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. Po zgraniu głową Artura Ryczka świetną okazję miał jeszcze Andrzej Gutek, ale piłkę po jego uderzeniu odbił nogą Paluch.
Jeśli ktoś miał jakiekolwiek złudzenia na korzystny dla Motoru rezultat, bezpowrotnie stracił je po wznowieniu gry. Akcję Szwajdycha z Ankowskim \"na długim słupku” bez problemu wykończył Nowak. Podopieczni Romana Dębińskiego mieli okazje na zniwelowanie strat, ale najpierw Prędota główkował obok bramki, a Marcin Syroka z 18 m przymierzył w poprzeczkę. Tuż przed końcem Szwajdych trafił w słupek.
Artur Ogórek
Reklama













Komentarze