Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Mąż dla Kanadyjki

Wszystko zaczęło się od intrygującego różowego plakatu z wielkimi, czerwonymi ustami i krzykliwym napisem: Panowie uwaga! Miłość do wygrania!”. Kryteria były bardzo proste – trzeba być wspaniałym, młodym i umieć gotować
W taki niecodzienny sposób artystka Iwona Majdan szukała swojej „drugiej połówki”. Poszukiwania rozpoczęła w Lublinie. Potem będzie Poznań, Wrocław, Zielona Góra i Kraków. I pewnie okaże się, że wszędzie są „młodzi, wspaniali i gotujący”. Wszędzie – tylko nie w Lublinie... Zgłosił się... jeden Ale po kolei. Lubelskie spotkanie zaplanowano w galerii „Kont” mieszczącej się w akademiku UMCS przy ul. Zana. To dobre miejsce, bo od razu jest dostęp do wielu „Młodych i wspaniałych”, czyli studentów. A ci początkowo byli pomysłem zachwyceni. – O co tu chodzi? – dopytywał się Paweł, student historii. Do godz. 18, kiedy wszystko miało się rozpocząć, brakowało kilku minut. – Miłość, bilet... To jakieś jaja? Po chwili wrócił z dwoma gotowymi na wszystko kolegami. – Jasne, że się zgłosimy. Przynajmniej coś się będzie działo... Niestety, studencki zapał okazał się słomiany i całkowicie się wypalił po 10 minutach. – Ale chojraki! Już spękali... – śmiała się Marzena, studentka matematyki. Wreszcie drzwi do galerii otworzyły się. W środku czekały dwie dziewczyny z ankietami dla kandydatów i sprawczyni całego zamieszania, czyli Iwona Majdan. W nietypowej fryzurze i czerwonych rajstopach. W kącie sali kamera – wypowiedzi kandydatów miały być nagrywane. I wszystko byłoby dobrze, gdyby kandydaci wreszcie się pojawili. Po godzinie pojawił się... jeden. – Zastanawiam się, dlaczego tak mało – mówiła Iwona Majdan. – Może to strach przed nieznanym? Chyba mężczyźni boją się kobiety, która przejmuje inicjatywę. Zresztą od wielu znajomych słyszałam, że w Lublinie ludzie są mniej otwarci niż w innych miastach. A co z jedynym kandydatem? Okazał się dobry? – Będę szukać dalej – odpowiada artystka. – Z każdego miasta chciałam wybrać po pięciu najciekawszych panów, ale w Lublinie to się nie udało. W wyborze pomoże mi rodzina. Będzie i na castingach, będzie też oglądać nagrania. Okazało się jednak, że w naszych okolicach nie brakuje chętnych. Może nie tyle na miłość, co na... bilet do Kanady. Iwona Majdan miała już kilkanaście telefonów: w sprawie biletu, z pytaniem, czy będzie wiza, czy trzeba płacić. Wszystkie od naszych wschodnich sąsiadów z Ukrainy i Rosji. Bywa i tak. Na czwartkowym spotkaniu w Lublinie pojawiło się sporo postronnych osób. Nurtowało je jedno pytanie: to jakaś artystyczna prowokacja, czy ta kobieta może naprawdę szuka partnera? – Nie potrafię tego rozdzielić. Jestem artystką, ale naprawdę szukam odpowiedniego kandydata. Mamy nadzieję, ze poszukiwania dadzą dobry rezultat. I szkoda tylko, że lublinianie się przestraszyli...
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama