Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

PIŁKARSKA II LIGA * W meczu na szczycie lepszy mistrz jesieni - Górnik Łęczna przegrał w Nowym Dworze ze Świtem

Mistrzostwo jesieni Świt zapewnił sobie już przed tygodniem. Piłkarze z Mazowsza przez całą rundę prezentowali mało efektowny futbol, ale za to skuteczny. Z Górnikiem zespół Libora Pali powtórzył stary scenariusz, zapewniając sobie zwycięstwo w ostatnich dwudziestu minutach meczu. Paweł Kowalski nie mógł skorzystać ze wszystkich piłkarzy. Kontuzje wyeliminowały z udziału Grzegorza Skwarę i Piotra Wójcika. Na urazy po spotkaniu derbowym narzekali Bartłomiej Wilk, Piotr Jaroszyński oraz dodatkowo Grzegorz Bronowicki. Na ławce rezerwowych usiadł, znajdujący się w słabszej dyspozycji Andrij Griszczenko. Na prawej pomocy z konieczności wybiegł Jakub Smolak, który w drugiej lidze mógł wcześniej poszczycić się występem... trzyminutowym. Górnik, jak na czołowy zespół ligi, stracił w tej rundzie bardzo dużo bramek (23). Jednym z powodów był prowadzenie ofensywnej gry, bez względu na boisko, swoje, czy też rywala. Taki wariant jak ulał pasuje do... sposobu gry Świtu, który niemal przez całe spotkanie pilnuje dostępu do swojego przedpola, atakując sporadycznie, najczęściej dopiero w jego końcowych fragmentach. Dlatego łęczyńscy trenerzy tym razem postawili na defensywne, asekuracyjne ustawienie, stosując styl zbliżony do rywali. W ataku wyszedł tylko Piotr Cetnarowicz (Świt gra 4-4-2), którego wspierał jedynie Paweł Bugała. Cały środek pola zapełniony został zawodnikami o inklinacjach do gry obronnej. Zachowawcza postawa Górnika, mająca na celu przede wszystkim nie przegrać, długo przynosiła efekty. \"Górnicy” nie dopuszczali gospodarzy pod własną bramkę, którzy najgroźniejsi byli tylko przy stałych fragmentach gry. Ani razu do przerwy Świt nie stworzył poważniejszych problemów Maciejowi Mielcarzowi. Jednak i po przeciwnej stronie brakowało dogodnych okazji. Dwukrotnie w kierunku Borisa Peskovicia strzelał G. Bronowicki, ale zrobił to niecelnie, a za drugim razem został zablokowany. Przy rzucie wolnym Pawła Bugały, chytrze uderzanym w krótki róg, Słowak nie dał się zaskoczyć. Po zmianie stron było już ciekawiej. Świt zaczął grać odważniej. Już na początku Maciej Zezula kopnął minimalnie nad poprzeczką. W 67 min Tomasz Reginis strzelił z 16 m, jednak mimo rykoszetu, Mielcarz zdołał złapać piłkę na linii bramkowej. Górnik śmielej miał zaatakować dopiero pod koniec meczu. Niestety plany legły z gruzach w 75 min. Maciej Lewna minął Wojciecha Jarzynkę i zaskakująco strzelił z narożnika pola karnego. Mocno uderzona piłka ugrzęzła w \"okienku”! Gol życia. Wszelkie nadzieje zostały rozwiane niedługo później. Lewna strzelił w pole karne, w łęczyńskiej obronie zabrakło asekuracji i pozostawiony bez opieki Marek Zawada przedłużył piłkę do siatki. Uderzenia Bugały i Cetnarowicza nie mogły odwrócić losów meczu. Po końcowym gwizdku piłkarze Świtu zademonstrowali na środku boiska taniec zwycięstwa, a kibice jeszcze długo przed szatnią świętowali tytuł jesieni. Z Nowego Dworu Artur Ogórek Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Górnik Łęczna 2:0 (0:0) BRAMKI 1:0 Lewna 75, 2:0 Zawada 83 SKŁADY Świt: Pesković - Wyczałkowski (71 Miłkowski), Nakielski, Krzętowski, Różański - Szeremet (30 Ruta), Zezula, M. Karwan, Lewna - Zawada, P. Karwan (46 Reginis). Górnik: Mielcarz - Jaroszyński, Jarzynka, Boguś - Smolak, Bożyk, B. Wilk (80 Szymanek), P. Bronowicki, G. Bronowicki - Bugała - Cetnarowicz. Żółta kartka: Piotr Bronowicki (G). Sędziował: Piotr Wieczerzak z Krakowa. Widzów: 1000. Konferencja bez trenera Na konferencji prasowej trenerów Pawła Kowalskiego i Waldemara Wiatra zastąpił kierownik drużyny Ryszard Majewski. Powodem absencji łęczyńskich szkoleniowców, były wypowiedzi Libora Pali, których udzielił przed spotkaniem jednemu z dzienników sportowych - \"zapraszam na mecz PZPN, siła organizacyjna i dyplomatyczna Górnika będzie słabsza i znajdzie się pod kontrolą, będziemy spokojniejsi wiedząc, że wszystko rozegra się wyłącznie na boisku”. - Nie możemy pozwolić na to, aby ktoś nas obrażał - uzasadnił swoją nieobecność Paweł Kowalski. Ryszard Majewski (Górnika) Byliśmy dotknięci tragedią klubową. Nad ranem zmarł tragicznie lekarz klubowy, który pracował z nami przez 9 lat. To nas jednak nie usprawiedliwia. Zagraliśmy bojaźliwie, zbyt głęboko cofnięci. Przeprowadziliśmy zbyt mało akcji ofensywnych, które miałyby szanse na skuteczne wykończenie. Gratuluję trenerowi Pali wygranej. Dzisiaj nas zaskoczył. Znaliśmy Świt z różnych opisów, że gra defensywnie, na jedną akcję. Okazało się to nieprawdą. Świt przeciwko nam zagrał zdecydowanie, do przodu, czego dowodem były zdobyte gole. Libor Pala (Świt) Chłopcy nie złapali jednej rzeczy. Mówiłem im, że w każdym meczu przyjdzie nasza 70 minuta. Jednak podkreślałem, że może ona przyjść równie dobrze w pierwszej, jak i w ostatniej minucie spotkania. Do przerwy mój zespół zagrał słabo. Dlatego, chociaż rzadko to robię, musiałem podnieść głos. Poskutkowało. Od początku drugiej połowy zaczęliśmy śmielej atakować, stosując przy tym pressing. Chciałem wygrać jak najwyżej, bo na przed nami jeszcze runda rewanżowa i na koniec rozgrywek możemy mieć tyle samo punktów co Łęczna. Mogą decydować wyniki bezpośrednich spotkań i chciałem wygrać 2:0 lub nawet 3:0. Na dzisiaj zostaję w Nowym Dworze. Myślę, że w tej chwili nie ma siły finansowej, która może ruszyć mnie ze Świtu. Bronisław Kołodziejczyk (prezes Górnika) Gospodarze wygrali zasłużenie. Jednak Górnik ułatwił im to zadanie. Nie wiem dlaczego trener nie zdecydował się na wcześniejsze przeprowadzenie zmian. Być może Świt nie ma obiektów na miarę ekstraklasy, ma natomiast drużynę. U nas jest odwrotnie. Dorobek punktowy Świtu świadczy, że znalazł się zasłużenie na pierwszym miejscu. Wojciech Szymański (prezes Świtu) Nie ma tematu odejścia trenera Pali do Lecha. Nie pozwolimy mu na odejście. Myślę, że Libor Pala jest poważnym człowiekiem i wypełni swój kontrakt do końca. Piotr Cetnarowicz w Legii? Ostatnio pojawiła się informacja, że napastnikiem Górnika Łęczna - Piotrem Cetnarowiczem, zainteresowana warszawska Legia. - Dużo będzie zależało od tego, czy z Łazienkowskiej odejdzie Yahaya. Kontrakt mam podpisany z Górnikiem do 30 listopada. Na razie nikt z łęczyńskich działaczy nie kontaktował się ze mną. Póki co nic nie chcę się wypowiadać na temat pogłosek mojego przejścia do Legii, czy też innych klubów. Już poprzednio, gdy odchodziłem z KSZO, głośno było o moim transferze i nic z tego nie wyszło - skomentował \"Cetnar”. (ogor) Rozmowa z \"Robsonem” Robertem Różańskim, piłkarzem Świtu a wcześniej Górnika Może ze Świtem się uda... • Jak oceniasz postawę byłych kolegów? - Górnik zaskoczył mnie na minus. Widać było z przebiegu meczu, że zależy mu wyłącznie na remisie. Zagrał podobnie do naszego stylu, bardzo defensywnie. • Nie gracie porywającej piłki, a mimo to zostaliście mistrzem jesieni. - Dziś zaprezentowaliśmy ładniejszy futbol od Górnika. Jednak wszystkie spotkania staramy się grać podobnie, na 0:0. Licząc na zdobycie rozstrzygającego gola w drugiej połowie. • Macie sporo punktów przewagi, ale czy to wystarczy, aby zakończyć wiosnę również na pierwszym miejscu? - Nikt na nas wcześniej nie stawiał. W rundzie rewanżowej będzie nam się grało trudniej. Mnie z Górnikiem nie wyszło, to może ze Świtem... • Chciałeś udowodnić, że w Łęcznej pożegnano się z tobą za wcześnie? - Absolutnie nie podchodziłem tak do tego meczu. Chcieliśmy wygrać jak zawsze. Za zwycięstwo z Górnikiem nie było wyższych premii. Starałem się pokazać z jak najlepszej strony, no i z pewnością towarzyszyły mi dodatkowy dreszczyk emocji. (ogor) Rozmowa z Marcinem Bogusiem Widziałem lepsze zespoły od Świtu • Chyba czuliście spory respekt przed mistrzem jesieni? - Na pewno nie ulękliśmy się Świtu. Graliśmy asekuracyjnie, bo takie były założenia. Aż do straty gola gospodarze nie byli w stanie nas niczym zaskoczyć. Widać było, że mają opracowane stałe fragmenty gry i głównie w ten sposób starali się nas pokonać. Mieliśmy grać na zero i spróbować strzelić coś w \"końcówce”. • Gol wreszcie wpadł. Tyle że zdobył go lider... - Zdecydowały o tym dwa błędy w obronie. Szkoda tych punktów, bo Świt odskoczył już na dziesięć. • Czy zespół Świtu stać na awans do ekstraklasy? - Po jednym meczu, który widziałem z ich udziałem, ciężko powiedzieć. Nie grają ładnej piłki, ale jeśli tyle zgromadzili punktów, to pewnie zasłużenie otwierają tabelę. Mierzyliśmy się już z zespołami lepszymi piłkarsko, o wyższej kulturze gry, które mają radość ze swojego futbolu. Jednak wychodzi na to, że w polskiej piłce nie liczy się piękno, tylko skuteczność. Mimo wszystko trochę szkoda. (ogor)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama