W meczu na szczycie lepszy mistrz jesieni – Górnik przegrał w Nowym Dworze ze Świtem
Mistrzostwo jesieni Świt zapewnił sobie już przed tygodniem. Piłkarze z Mazowsza przez całą rundę prezentowali mało efektowny futbol, ale za to skuteczny. Z Górnikiem zespół Libora Pali powtórzył stary scenariusz, zapewniając sobie zwycięstwo w ostatnich dwudziestu minutach meczu.
- 24.11.2002 21:56
Paweł Kowalski nie mógł skorzystać ze wszystkich piłkarzy. Kontuzje wyeliminowały z udziału Grzegorza Skwarę i Piotra Wójcika. Na urazy po spotkaniu derbowym narzekali Bartłomiej Wilk, Piotr Jaroszyński oraz dodatkowo Grzegorz Bronowicki. Na ławce rezerwowych usiadł, znajdujący się w słabszej dyspozycji Andrij Griszczenko. Na prawej pomocy z konieczności wybiegł Jakub Smolak, który w drugiej lidze mógł wcześniej poszczycić się występem... trzyminutowym.
Górnik, jak na czołowy zespół ligi, stracił w tej rundzie bardzo dużo bramek (23). Jednym z powodów było prowadzenie ofensywnej gry, bez względu na boisko, swoje, czy też rywala. Taki wariant jak ulał pasuje do... sposobu gry Świtu, który niemal przez całe spotkanie pilnuje dostępu do swojego przedpola, atakując sporadycznie, najczęściej dopiero w jego końcowych fragmentach. Dlatego łęczyńscy trenerzy tym razem postawili na defensywne, asekuracyjne ustawienie, stosując styl zbliżony do rywali. W ataku wyszedł tylko Piotr Cetnarowicz (Świt gra 4-4-2), którego wspierał jedynie Paweł Bugała. Cały środek pola zapełniony został zawodnikami o inklinacjach do gry obronnej.
Zachowawcza postawa Górnika, mająca na celu przede wszystkim nie przegrać, długo przynosiła efekty. „Górnicy” nie dopuszczali gospodarzy pod własną bramkę, którzy najgroźniejsi byli tylko przy stałych fragmentach gry. Ani razu do przerwy Świt nie stworzył poważniejszych problemów Maciejowi Mielcarzowi. Jednak i po przeciwnej stronie brakowało dogodnych okazji. Dwukrotnie w kierunku Borisa Peskovicia strzelał G. Bronowicki, ale zrobił to niecelnie, a za drugim razem został zablokowany. Przy rzucie wolnym Pawła Bugały, chytrze uderzanym w krótki róg, Słowak nie dał się zaskoczyć.
Po zmianie stron było już ciekawiej. Świt zaczął grać odważniej. Już na początku Maciej Zezula kopnął minimalnie nad poprzeczką. W 67 min Tomasz Reginis strzelił z 16 m, jednak mimo rykoszetu, Mielcarz zdołał złapać piłkę na linii bramkowej. Górnik śmielej miał zaatakować dopiero pod koniec meczu. Niestety, plany legły z gruzach w 75 min. Maciej Lewna minął Wojciecha Jarzynkę i zaskakująco strzelił z narożnika pola karnego. Mocno uderzona piłka ugrzęzła w „okienku”! Gol życia. Wszelkie nadzieje zostały rozwiane niedługo później. Lewna strzelił w pole karne, w łęczyńskiej obronie zabrakło asekuracji i pozostawiony bez opieki Marek Zawada przedłużył piłkę do siatki. Uderzenia Bugały i Cetnarowicza nie mogły odwrócić losów meczu.
Po końcowym gwizdku piłkarze Świtu zademonstrowali na środku boiska taniec zwycięstwa, a kibice jeszcze długo przed szatnią świętowali tytuł jesieni.
Z Nowego Dworu Artur Ogórek
BRAMKI
1:0 Lewna 75, 2:0 Zawada 83
SKŁADY
Świt: Pesković – Wyczałkowski (71 Miłkowski), Nakielski, Krzętowski, Różański – Szeremet (30 Ruta), Zezula, M. Karwan, Lewna – Zawada, P. Karwan (46 Reginis).
Górnik: Mielcarz – Jaroszyński, Jarzynka, Boguś – Smolak, Bożyk, B. Wilk (80 Szymanek), P. Bronowicki, G. Bronowicki – Bugała – Cetnarowicz.
Żółta kartka: Piotr Bronowicki (G). Sędziował: Piotr Wieczerzak z Krakowa. Widzów: 1000.
Reklama













Komentarze